Drogowa masakra przy szkołach. Dzieci narażone na niebezpieczeństwa

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Policjanci z Mazowsza sprawdzili, jak wygląda drogowe otoczenie szkół. Znaleźli ponad pół tysiąca problemów: zarośnięte znaki, brak oznakowania, brak barierek. Tymczasem zarządców dróg w Polsce nie można ukarać za nieprawidłowe oznakowanie, choć takie zadanie do zrealizowania od lat zapisane jest w programie Krajowej Rady BRD

Zniszczony znak A-17 (uwaga dzieci). Fot. CC0

Tylko na Mazowszu policjanci wykryli na drogach ponad pół tysiąca uchybień związanych z bezpieczeństwem dzieci przy szkołach. Fot. CC0

Za kilka dni rozpocznie się rok szkolny i tysiące dzieci w kraju zaczną znów przemierzać drogi, które wiodą do ich szkół. Teoretycznie w kraju wszyscy troszczą się najmocniej o najmłodszych – to akcjami edukacyjnymi dla nich lubią chwalić się duże koncerny, władze, służby. Dzieciom chętnie rozdaje się reklamowe odblaski i poucza, jak mają poruszać się po drogach.

Porażająca skala zaniedbań drogowców

Tymczasem same drogi wokół szkół to siatka pułapek, która zagraża właśnie dzieciom. Mazowieccy policjanci drogówki sprawdzili właśnie, jak wyglądają te trasy tuż przed 1 września. Kontrola objęła drogi w okolicach 1029 placówek szkolnych. Funkcjonariusze sprawdzali głównie to, co może mieć wpływ na bezpieczeństwo dzieci.

Skala ujawnionych przez policję zaniedbań jest porażająca. Funkcjonariusze stwierdzili w sumie 593 nieprawidłowości. Na drogach przy szkołach brakowało znaków A-17 (uwaga dzieci), znaków D-6 (przejście dla pieszych), znaków T-27 (przejście dla pieszych szczególnie uczęszczane przez dzieci – tzw. Agatka), oznakowania pionowego P-10 (czyli tzw. zebra namalowana na jezdni, wyznaczająca tor przejścia dla pieszych). Wiele znaków było też niewidocznych – startych na jezdni, lub zasłoniętych przez krzaki. Często brakowało również urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego, którym są balustrady U-11a.

Mazowieccy policjanci po kontroli wysłali w sumie 205 wniosków o usunięcie nieprawidłowości na drogach do warszawskiego oddziału GDDKiA, MZDW w Warszawie oraz do powiatowych zarządów dróg.

Urzędnicy od lat zmieniają prawo. I wciąż nie potrafią…

Dramatyczne niekiedy zaniedbania na drogach to efekt m.in. tego, że w dziś za złe oznakowanie nikt nie może zarządcy drogi ukarać.

To miało się zmienić. W Narodowym Programie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020 w dziale „Legislacja” zapisano zadanie związane ze zmianą prawa w tym zakresie: „Rozszerzenie na wszystkie drogi publiczne przepisów dotyczących odpowiedzialności zarządców dróg za ich nieprawidłowe oznakowanie”.

Zadanie to wpisywano do kolejnych programów realizacyjnych na kolejne lata. Jest także w ostatnim programie realizacyjnym przygotowanym – na lata 2015-2016 – przez działającą w Ministerstwie Infrastruktury Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego [zobacz Program Realizacyjny do NPBRD na lata 2015-2016].
Jak wynika z programu do dziś urzędnikom resortu infrastruktury nie udało się nawet wypracować założeń do takiego projektu nowelizacji prawa. Drogowcy mogą więc nadal bezkarnie stawiać oznakowanie niezgodnie z przepisami, czy nie dbać o widoczność znaków.

luz