Connect with us

Infrastruktura

Nowe fotoradary? Będzie ich mało i najszybciej pojawią się w 2021 roku

Opublikowano

-

Wbrew medialnym doniesieniom nowych fotoradarów na polskich drogach będzie zaledwie 111. I pojawią się najszybciej w 2021 r. PiS odsuwa ten projekt najdalej jak może, bo bardziej od śmierci na drogach obawia się „gniewu kierowców”

Fotoradar przed siedzibą Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym w Warszawie. Fot. CANARD

Fotoradar przed siedzibą Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym w Warszawie. Fot. CANARD

Rząd Prawa i Sprawiedliwości przejął po poprzednikach projekt rozbudowy automatycznego sytemu nadzoru nad ruchem drogowym w Polsce. To najlepszy sposób na uspokojenie za szybkich kierowców i redukcję wypadków śmiertelnych o ok. 50 proc. w miejscach instalacji. W zachodniej Europie ponad 90 proc. mandatów za prędkość wystawiają automaty i policja może zająć się innymi zadaniami [czytaj o tym]. W Polsce jeżdżących za szybko łapie głównie policja, z fotoradarów pochodzi zaledwie 17 proc. mandatów za zbyt szybką jazdę.

System automatycznego nadzoru już dziś w rozsypce

W kraju stoi dziś relatywnie niewiele fotoradarów przeliczając to na liczbę kilometrów dróg. Jest ich zaledwie 431. Z tego – jak ujawniał brd24.pl już dwa lata temu [czytaj o tym] – jedna czwarta masztów i tak nie łapie kierowców. Ponieważ w Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym nie nadąża się z obróbką mandatów, więc ok. 100 fotoradarów wyskalowano tak, by łapały naprawdę wysokie przekroczenia prędkości. Z naszych informacji wynikało, że może być to próg wyższy niż przekroczenie dozwolonej prędkości nawet o 40 km/h. W efekcie są tak naprawdę ślepe na kierowców łamiących prawo.

A to nie jedyny problem. Jak ujawniliśmy w listopadzie [czytaj o tym] CANARD nie podpisał na czas umowy serwisowej dotyczącej 253 urządzeń. Ponieważ kończy się im legalizacja, służba musi te urządzenia wyłączać. W listopadzie wyłączono pierwszych dziewięć urządzeń.

Urzędnicy odsuwali projekt nowych instalacji

By w ogóle dorównać skuteczności w uspokajaniu ruchu takiej jak w zachodnich krajach UE, Polska powinna zainstalować ok. 3 tys. nowych urządzeń. Tym czasem PiS dostał w spadku po poprzednikach do zrealizowania projekt rozbudowy systemu o zaledwie 600 urządzeń (jest na to 137,7 mln zł dofinansowania z UE, cały projekt kosztował będzie 162 mln zł). A i tak urzędnicy i politycy Prawa i Sprawiedliwości boją się tego projektu jak ognia. Jak bardzo – to widać po nieustannych przepychankach między Ministerstwem Infrastruktury, któremu dziś podlega fotoradarowa służba a Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. W ciągu trzech lat trwa nieustanna wojna o wciśnięcie fotoradarów Policji. Co rusz w mediach pojawia się informacja, że to policjanci przejmą zarządzanie tym systemem, po czym jest dementowana. Ostatnio o fiasku przekazania fotoradarów policji poinformowano w październiku [czytaj o tym].

Obecna władza obawia się nawet informowania o rozbudowie systemu. Krajowa Rada BRD działająca w resorcie infrastruktury przedstawiła oficjalny plan działań do 2019 r. Nie wpisano w nim ani słowa o projekcie za 162 mln zł, jakby sprawy fotoradarów w ogóle nie było [czytaj o tym].

Zamiast 600 urządzeń kupią 358. I zainstalują bardzo późno

Choć wcześniej oficjalnie zapowiadano rozbudowę systemu o 600 nowych urządzeń (bo służba kupić ma nie tylko fotoradary stacjonarne i mobilne, ale też odcinkowe pomiary prędkości i rejestratory przejazdów na czerwonym świetle), dziś w oficjalnych komunikatach GITD liczba nowych urządzeń spadła do… 358.
Tymczasem jak przyznaje sama służba, lokalne społeczności zasypują ją wnioskami o instalacje fotoradarów. Polacy z wielu miejsc kraju piszą, by stanął u nich w miejscowości fotoradar, bo jeżdżący za szybko kierowcy im zagrażają. Takich wniosków do GITD wpłynęło już ok. 2 tys.

Jak wynika z zapowiedzi służby zdecydowana większość nowych urządzeń rejestrujących po prostu zastąpi dotychczasowe, wysłużone. „247 urządzeń przeznaczonych będzie do zainstalowania w dotychczas wykorzystywanych lokalizacjach” – podaje GITD.

Zatem zaledwie w 111 miejscach Polski pojawią się nowe urządzenia, które będą poprawiać bezpieczeństwo. To nawet nie kropla w morzu potrzeb systemu dla kraju, który pod względem wypadków drogowych plasuje się jako czwarty od końca w Unii Europejskiej.

W dodatku służba już dziś zapowiada, że nowych instalacji nie doczekamy się szybko. Kluczowymi słowami w komunikatach są  „najwcześniej” i „nie szybciej”. I tak według GITD instalacja pierwszych nowych urządzeń rozpocznie się najwcześniej w trzecim kwartale 2020 r. Z kolei wymiana urządzeń w istniejących lokalizacjach rozpocznie się „nie wcześniej” niż w III kwartale 2021 r.

Wciąż nie wiadomo, czy przy obecnym projekcie nowa władza nie popełni tego samego błędu co koalicja PO-PSL i wmuruje maszty na stałe we wszystkich lokalizacjach. Przez to system jest nieefektywny. Gdyby już wcześniej kupiono fotoradary, które można przekładać między różnymi masztami – tak jest m.in. w Szwecji – można by w zależności od potrzeb uspokajać ruch na wielu więcej odcinkach dróg w Polsce.

Łukasz Zboralski