• Home »
  • Infrastruktura »
  • Nie tylko Polacy powielają błędy innych. Islandczycy, Niemcy, Australijczycy i Japończycy zachwycili się oznakowaniem 3D

Nie tylko Polacy powielają błędy innych. Islandczycy, Niemcy, Australijczycy i Japończycy zachwycili się oznakowaniem 3D

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Pierwsze niemieckie przejście dla pieszych 3D powstało właśnie w Schmalkalden w Turyngii. Kolejnymi interesują się w Viersen i Essen. Australijskie Cairns przeznaczyło  30 tys. dol. australijskich na podobne oznaczenia przejść w mieście. Wszyscy zapowiadają zwiększenie bezpieczeństwa pieszych, tyle że Holendrzy już 17 lat temu rozwiali te nadzieje. Oznakowanie 3D nie poprawia bezpieczeństwa ruchu drogowego

Przejście dla pieszych 3D w Schmalkalden w niemieckiej Turyngii. Fot. Screen z wideo MDR Thüringen

Przejście dla pieszych 3D w Schmalkalden w niemieckiej Turyngii. Fot. Screen z wideo MDR Thüringen

Do wymalowania przejścia 3D Schmalkalden w Turyngii zatrudniło znanego lokalnej społeczności graficiarza Alexandra Franka.  – Robię to po raz pierwszy. Ten projekt ma szczególny urok – mówił Frank Südhüringen.de chwaląc się, że po raz pierwszy użył w swojej pracy farby drogowej, bo przejście dla pieszych wymaga większej trwałości niż ścienne grafiti.

Trójwymiarowe przejście dla pieszych w Schmalkalden powstało w strefie tempo 30. Wykorzystuje zjawisko złudzenia optycznego. Kierowca zbliżający się do przejścia dla pieszych ma wrażenie, że przed nim znajdują się trudne do pokonania przeszkody, co w założeniach miałoby skłonić go do zdjęcia nogi z gazu i większej uwagi przy przejeżdżaniu przez zebrę. I choć w Niemczech pomysł nie jest nowy – zastanawiano się nad malowaniem takich przejść w Kolonii, Brunszwiku a w Gravenbroich w Nadrenii Północnej Westfalii namalowano je nawet na jeden dzień, to po nagłośnieniu przejścia 3D w Schmalkalden kolejne miasta jak Viersen i Essen chcą takich zebr także u siebie.

Holenderski raport: 3D nie sprawia, że kierowcy zwalniają

Pieniądze na przejścia 3D (30 tys. dol. australijskich, czyli blisko 100 tys. zł) i projekt ma już gotowe australijskie miasto portowe Cairns. Nowe zebry mają sprawiać wrażenie unoszących się nad ziemią betonowych bloków. Powstaną przed popularnym wśród turystów hotelem i kompleksem handlowym. Pod koniec ubiegłego roku z kolei trójwymiarowe zebry rozsławiły islandzkie Ísafjörður. Zdjęcia i filmy trójwymiarowych przejść obiegły media na całym świecie, a władze Ísafjörður zapowiedziały, że jak pomysł z zebrami 3D się sprawdzi to w mieście pojawią się następne.

Wygląda jednak na to, że ani władze Schmalkalden, ani Cairns, ani włodarze znad islandzkich fiordów nie sięgnęli do fachowych publikacji z zakresu BRD. Oznakowanie 3D było już testowane wiele lat temu, a Holendrzy zamówili nawet raport na temat jego wpływu na bezpieczeństwo. Na zlecenie Komisji Bezpieczeństwa Ruchu Południowej Holandii badanie wykonała firma Grontmij Verkeer & Infrastructuur company.
O raporcie pisaliśmy na brd24.pl w 2014 r. kiedy studenci Katedry Inżynierii Ruchu Drogowego Politechniki Śląskiej zaproponowali, by znaki ostrzegawcze w tej technice malować przed przejściami dla pieszych, a pomysł wsparł poseł PO Józef Lasota. W świetle raportu Holendrów, który został opublikowany w 2001 r. (3D Roadmarking, M.Lalmahomed, E.J. Dikker, May 3, 2001, de Bilt) choć kierowcy przejścia 3D chwalą (86 proc. odpowiadało, że oznakowanie jest dobrze widoczne), to różne pomiary prędkości wykazały, że zastosowanie oznakowania 3D miało niewielki wpływ lub nie miało żadnego wpływu na prędkość, z jaką jechali kierowcy. –  Oznacza to, że korzystanie z tego produktu wyłącznie w celu redukcji prędkości jest nieefektywne – zaznaczyli autorzy raportu – inżynierowie M. Lalmahomed i E. J. Dikker. Dodali wprawdzie, że ten typ oznakowania może być stosowany w obszarach tzw. wysokiego ryzyka (szkół, przejść dla pieszych), bo może wspierać istniejące oznakowanie, ale zaznaczyli, że jest to tylko przypuszczenie niepoparte żadnymi dowodami .

Rwący potok i Snoopy na pasach. Bezpieczeństwo czy artystyczna instalacja?

Pomysł na oznakowanie ulic w formie 3D narodził się najprawdopodobniej w Indiach i rozprzestrzenił na świecie. Miejscy włodarze i artystyczni aktywiści holenderskie badania mają bowiem za nic i prześcigają się w coraz to oryginalniejszych pomysłach na przejścia 3D. W Dunedin City w Nowej Zelandii zamiast zebry na drodze wymalowano rwące potoki z głazami, po których stąpają przechodnie. „Przechodzenie przez jezdnię będzie nie tylko bezpieczniejsze, alei bardziej zabawne” – zachwalały własny pomysł władze Dunedin City na miejskiej stronie internetowej. W mieszkaniowej dzielnicy Vancuver na drodze namalowano bawiącą się piłką dziewczynkę 3D, która ma zwracać uwagę kierowców na dzieci.

Władze nowozelandzkiego Dunedin City w 2017 r. postanowiły zaszaleć i zamiast zebry 3D zdecydowały się wymalować rwący potok. Fot. Twitter Dunedin City Council

Władze nowozelandzkiego Dunedin City w 2017 r. postanowiły zaszaleć i zamiast zebry zdecydowały się wymalować rwący potok 3D. Fot. Twitter Dunedin City Council

Snoopie 3D i inni bohaterowie „Fistaszków” pojawili się na przejściu dla pieszych w japońskiej Osace. W Indiach nietuzinkowe przejścia 3D maluje tandem matka i córka – Saumya Pandya Thakkar i Shakuntala Pandya. Ich dzieła na ulicach Dehli przestały nawet przypominać przejścia dla pieszych, bo kobiety malują na drodze przepaście mające rzekomo mobilizować kierowców do ostrożniejszej jazdy.

John Schilling, radny australijskiego Cairns zwrócił uwagę, że w malowaniu przejść 3D może wcale nie chodzić o bezpieczeństwo. – Czy to jest robione dla bezpieczeństwa naszej społeczności czy może to tylko artystyczna instalacja? – pytał na posiedzeniu radnych.

Kruszące się przystanki w Szczecinie

W Polsce na wykorzystanie oznakowania 3D zdecydował się Szczecin. W 2014 r. powstały tam trójwymiarowe przystanki. Za 2,3 mln zł miasto ułożyło 34 maty 3D. Wtopione w asfalt imitują wzniesienie. Miały poprawić bezpieczeństwo pasażerów w tych miejscach, gdzie tramwaj nie zatrzymuje się na peronie, ale jego pasażerowie wysiadają wprost na jezdnię. Czy poprawiły bezpieczeństwo? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że stały się obiektem żartów mieszkańców, bo niektóre maty 3D wcale nie dały efektu trójwymiarowości, inne zaczęły kruszyć się już po tygodniu od instalacji.

AN