Connect with us

Infrastruktura

Poseł Kukiz’15 uważa, że sygnalizacja świetlna jest niebezpieczna. I domaga się zmian

Poseł Paweł Szramka interpeluje do ministerstwa o zmianę nadawania sygnałów świetlnych na drogach, bo twierdzi, że kierowcy nie wiedzą, w którym momencie zapali się im światło żółte, a potem czerwone. Jego zdaniem to stwarza problem zwłaszcza kierowcom ciężarówek

Opublikowano

-

Poseł Paweł Szramka interpeluje do ministerstwa o zmianę nadawania sygnałów świetlnych na drogach, bo twierdzi, że kierowcy nie wiedzą, w którym momencie zapali się im światło żółte, a potem czerwone. Jego zdaniem stwarza to problem zwłaszcza kierowcom ciężarówek i prowadzi do niebezpiecznych sytuacji

Światła uliczne. Fot. CC0

Poseł Paweł Szramka złożył interpelację, w której proponuje, by światło zielone i czerwone migało tuż przed zmianą. Fot. CC0

Poseł Paweł Szramka (Kukiz’15) w trosce o bezpieczeństwo ruchu drogowego złożył interpelacje do Ministerstwa Infrastruktury. Dopytuje w niej, czy resort przewiduje zmiany przepisów odnośnie do sygnalizacji świetlnej dla samochodów. Parlamentarzysta uważa bowiem, że dzisiejszy system nie pozwala kierowcy na przewidzenie kiedy zmieni się światło sygnalizatora.

„O ile kierujący zwykłymi samochodami osobowymi, jadąc zgodnie z przepisami ruchu drogowego będą w stanie wyhamować i zatrzymać pojazd przed przejściem dla pieszych, o tyle kierowcy samochodów dostawczych oraz przede wszystkim dużych samochodów ciężarowych (TIR-ów) już nie. Obecna sygnalizacja świetlna może zatem prowadzić do niebezpiecznych sytuacji, bądź wypadków na drodze.” – napisał w interpelacji .

Poseł przygotował nawet własną koncepcję zmian. Chce, by wzorem takich krajów jak Litwa, Ukraina czy Austria wprowadzić migające światło zielone, przed zmianą na światło żółte, a następnie czerwone. Poddaje też pomysł by światło czerwone migało w końcowej fazie, aby dać znak kierowcy do przygotowania się do jazdy.

„Podobny system działa w Polsce w przypadku sygnalizacji świetlnej dla pieszych. Światło zielone miga kilkukrotnie przed zmianą na światło czerwone. Dzięki takiemu rozwiązaniu, zarówno kierowcy jak i piesi czują się bezpiecznie, ponieważ dokładnie wiedzą ile czasu pozostaje im do zmiany świateł” – tłumaczył poseł Szramka.

Eksperci: zamiast migania lepsze będzie dłuższe żółte światło

– Chapeau bas przed posłem, który zauważył ten problem. Rzeczywiście 40 tonowy pojazd, czy będzie to ciągnik siodłowy z naczepą czy autobus komunikacji miejskiej pełen pasażerów, ma dużo dłuższą drogę hamowania niż samochód osobowy. Nie jest w stanie zatrzymać się w miejscu – mówi Maciej Wroński z organizacji pracodawców „Transport i Logistyka Polska”. – Tej zimy nie było tak ślisko, nie mieliśmy gołoledzi, ale kiedyś obserwowałem jedno z dużych warszawskich skrzyżowań z fotoradarami akurat w dniu, kiedy było ślisko. Autobusy miejskie po włączeniu sygnału żółtego próbowały hamować, ale przejeżdżały przez skrzyżowanie i od razu włączało się urządzenie rejestrujące przejazd na czerwonym sygnale. Sygnał żółty był w tych warunkach zbyt krótki, żeby mogły na nim przejechać przez skrzyżowanie. A takie sytuacje mogą się przecież zakończyć nie tylko zdjęciem z fotoradaru, ale i nieszczęściem – podkreśla.

Nie jest jednak przekonany czy najlepszym rozwiązaniem są światła migające. – Uważam, że lepiej byłoby wydłużać światło żółte i od dawna to postuluję. Nie trzeba przy tym zmiany ustaw, wystarczy zmiana rozporządzenia  w sprawie warunków technicznych znaków i sygnałów. A dynamiczne systemy zmiany świateł pozwalają bez problemu wydłużyć czas światła żółtego w okresach, gdy istnieje ryzyko śliskiej nawierzchni – zauważa.

Ministerstwo Infrastruktury na interpelację posła Szramki jeszcze nie odpowiedziało

AN