Connect with us

Prawo

Na przeglądach zaczną sprawdzać LED-y do jazdy dzienniej

Opublikowano

-

Chińskie diody przyklejone do zderzaka? Niebawem właściciele takich pojazdów mogą mieć kłopot na przeglądach. Diagności mają zacząć sprawdzać parametry świateł do jazdy dziennej – zakładają to zmiany prawa, które już trafiły do Sejmu

Samochodowe światła LED do jazdy dziennej. Fot. MTSRider18/CC ASA 3.0

Samochodowe światła LED do jazdy dziennej. Fot. MTSRider18/CC ASA 3.0

Światła do jazdy dziennej czyli tzw. DLR (Day Light Running) są już powszechnie montowane w nowych pojazdach trafiających na rynek. Jednak wiele starszych samochodów nie było w nie wyposażane. Ich właściciele często decydują się na dołożenie takiego elementu. Z jakością tych świateł bywa różnie. Do tej pory jednak na stacjach kontroli pojazdów jakości diodowych świateł dziennych nikt nie sprawdzał. Teraz się to zmieni.

Jak ustalił portal brd24.pl w przyjętym przez rząd projekcie dużych zmian dotyczących stacji diagnostycznych, który trafił już do Sejmu, założono zmianę sposobu badania oświetlenia na przeglądach technicznych pojazdów.

Przyrządy do badania świateł znów będą certyfikowane

Po pierwsze – do badania świateł stacje znów będą musiały zacząć używać urządzeń certyfikowanych. W 2005 r. zniesiono ten wymóg i od tamtego czasu nikt już nie kontrolował możliwości pomiarowych oraz właściwości metrologicznych takich przyrządów.
Tymczasem – jak wskazuje w uzasadnieniu rozporządzenia resort infrastruktury – na polskich drogach jeździ wiele pojazdów z nieprawidłowo ustawionymi światłami, wiele z nich ma też światła nie spełniające minimalnych parametrów.

„Jak pokazują wyniki badań przeprowadzonych przez Instytut Transportu Samochodowego (ITS) i policję jakość wiązki świetlnej reflektorów pojazdów znajdujących się w ruchu drogowym znacząco odbiega od minimalnych wymagań. Dotyczy to szczególnie ustawienia świateł, które najczęściej jest nieprawidłowe. To powoduje niewystarczający zasięg oświetlenia drogi albo oślepianie innych użytkowników dróg. Znaczący odsetek pojazdów (rzędu 10–20%) miał reflektory, które albo w ogóle nie dały się ustawić, albo pomimo prawidłowego ustawienia nie spełniłyby minimalnych parametrów” – czytamy w projekcie.

Według Ministerstwa Infrastruktury powodem takiego stanu „może być nieodpowiednia jakość przyrządów do kontroli i ustawiania reflektorów”.

LED-y pod lupę

Przy okazji zaostrzenia wymagań dla przyrządów do badania świateł, resort postanowił też urealnić przepisy i ująć w nich również montowane w samochodach światła do jazdy dziennej.
W projekcie rozporządzenia ministerstwo zaznaczyło, że należy wprowadzić badanie świateł do jazdy dziennej w sposób identyczny, w jaki badane są obecnie światła drogowe.

„W ostatnich latach obserwuje się bowiem bardzo dużą liczbę montowanych dodatkowo świateł do jazdy dziennej (m.in. światła LED). Światła te często są nienależytej jakości, jeśli chodzi o intensywność świecenia. Np. świecą bardzo słabo albo przeciwnie, nawet oślepiają. Jednocześnie, z upływem czasu, w przypadku świateł wykorzystujących diody LED, zwłaszcza niskiej jakości, stopniowo zmniejsza się intensywność świecenia, co umyka kontroli wzrokowej dlatego, że diody LED nie przepalają się tak jak żarówki i są eksploatowane, pomimo, że świecą o wiele za słabo. Podobne zjawisko zachodzi w przypadku świateł wyładowczych (ksenonów)” – piszą urzędnicy ministerstwa.

W rozporządzeniu zaznaczają, że istnieje możliwość sprawdzenia minimalnej i maksymalnej światłości tych świateł za pomocą przyrządu do pomiaru ustawienia i światłości świateł.

luz