• Home »
  • Prawo »
  • Nieostrożność, przepalone żarówki i brak znaków – jeden wypadek może mieć wiele przyczyn

Nieostrożność, przepalone żarówki i brak znaków – jeden wypadek może mieć wiele przyczyn

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Choć w policyjnych statystykach podaje się tylko jeden powód drogowego wypadku, to zazwyczaj doprowadza do niego kombinacja wielu przyczyn – od złego oznakowania dróg, po oślepiające słońce.  Doskonale obrazuje to sprawa, którą rozpatrywał Sąd Rejonowy w Słupsku

Wypadek w miejscowości Anielów zakwalifikowano jako katastrofę w ruchu lądowym. Fot. Policja

Wypadek drogowy powstaje zwykle z więcej niż jednej przuyczyny. Fot. Policja

Słupski sąd badał zderzenie trzech samochodów, do którego doszło w grudniu 2014 r. na drodze krajowej nr 21. W wyniku wypadku jedna osoba zmarła, kilka kolejnych – w tym dziecko – zostało rannych. Do wypadku doszło po tym jak firma odpowiedzialna za pielęgnację otoczenia drogi tuż po godz. 8 zatrzymała się wzdłuż pasa drogowego, by wybrać miejsce, w którym rozpocznie podcinanie gałęzi drzew rosnących przy trasie.
Za pojazdem z podnośnikiem koszowym stanął samochód z przyczepką, która była wyposażona w znak  strzałki świetlnej nakazującej ominięcie pojazdów z lewej strony. Jednak zanim pracownicy zatrzymali się na drodze nie ustawili wcześniej szeregu znaków drogowych ostrzegających kierowców o tym, że zbliżają się do miejsca robót, w którym jezdnia została zwężona.

Mężczyzna odpowiedzialny za prace przy drodze tłumaczył, że jego pracownicy zamierzali to zrobić dopiero po tym jak wybiorą miejsce prac. Nie zdążyli, bo po kilku minutach za ich pojazdami zatrzymała się ciężarówka. W nią uderzył kierowca samochodu osobowego, próbujący wyprzedzić ciężarówkę z lewej strony. W tego z kolei uderzyło następne auto, bo kierowcy poruszali się w kolumnie, jechali około 70-80 km na godzinę.

Ostre słońce, przepalone żarówki

Sąd uznał, że w tym zdarzeniu „nałożyło się na siebie kilka czynników i kilka zachowań uczestników ruchu drogowego, które łącznie występując doprowadziły do określonego skutku”. Rzeczywiście, wypadek na pomorskiej trasie obrazuje, że do nieszczęście może doprowadzić kilka rzeczy.

Po pierwsze mężczyzna kierujący pracami drogowymi nie zastosowała się do przepisów i nie rozstawił szeregu znaków, dzięki który kierowcy wcześniej zauważyliby prace drogowe. Tego dnia świeciło ostre słońce, świetlna strzałka za samochodem ekipy przycinającej gałęzie nie była widoczna. Kierowca ciężarówki próbował wyprzedzić ekipę drogowców, ale z przeciwka nadjeżdżały inne samochody, więc ostatecznie się zatrzymał. Kierowca osobówki jadący za nim nie widział prac drogowych bo widok zasłaniała mu ciężarówka. W dodatku nie dostrzegł nawet, że przymierza się ona do wyprzedzania, a ostatecznie się zatrzymuje. Opuszczał wówczas daszek chroniący przed słońcem. Kiedy powtórnie skoncentrował  się na drodze było już za późno by uniknąć zderzenia. Skręcił w lewo uderzył w ciężarówkę w wyniku czego zginął pasażer.

Podczas badania sprawy biegli odkryli, że kierowca osobówki miał mniejsze szanse, by się zatrzymać – bo w ciężarówce, która stanęła przed samochodami drogowców nie działały światła stopu.

Przepisy i zdrowy rozsądek

Sędzia uznała, że główną przyczyną zaistnienia wypadku był brak znaków drogowych, które jeszcze przed zatrzymaniem pojazdów w miejscu robót powinna ustawić ekipa pracująca przy drodze. Ponadto obciążając winą kierowcę osobówki sędzia uznała, że nie zachował dostatecznej ostrożności: „W tych konkretnych okolicznościach, w jakich się znalazł, powinien bowiem z jednej strony dostosować prędkość jazdy swego pojazdu do warunków na drodze, a z drugiej strony – powinien obserwować dynamiczną przecież sytuację ruchu pojazdów przed nim”. W uzasadnieniu sędzia zaznaczyła, że koncentrując się na opuszczaniu daszku przeciwsłonecznego w sytuacji kiedy poruszał się w „kolumnie”, a pojazd przed nim kompletnie zasłaniał mu widoczność przyczynił się do zaistnienia wypadku. Przypomniała, że „uczestnik ruchu powinien kierować się, oprócz przepisów ruchu, także zdrowym rozsądkiem, ogólną przezornością i respektowaniem bezpieczeństwa innych”.

Kierowcę osobówki sąd skazał na grzywnę w wysokości 6 tys. zł. Szefa ekipy wykonującej roboty drogowe na 10 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz jednej z poszkodowanych w wypadku.

AN