Connect with us

Prawo

Poseł chciał, żeby kierowcy mogli wyprzedzać rowerzystów na podwójnej ciągłej. Ministerstwo: nie ma mowy

Poseł mniejszości niemieckiej interpelował, by przy wyprzedzaniu rowerzystów pozwolić kierowcom na przekraczanie podwójnej linii ciągłej. Ministerstwo twardo się sprzeciwia i ostrzega – to prowadziłoby do coraz nowszych pomysłów na deprecjonowanie tego znaku

Opublikowano

-

Poseł mniejszości niemieckiej interpelował, by przy wyprzedzaniu rowerzystów pozwolić kierowcom na przekraczanie podwójnej linii ciągłej. Ministerstwo twardo się sprzeciwia i ostrzega – to prowadziłoby do coraz nowszych pomysłów na deprecjonowanie tego znaku

Rowerzystka bez kasku. Fot. CC0

Pod koniec września poseł Ryszard Galla wysłał interpelację do resortu infrastruktury. Napisał, że czasem na wąskiej drodze kierowca nie może wyprzedzić rowerzysty tak, żeby nie najechać na podwójną linię ciągłą. Zdaniem parlamentarzysty w takich sytuacjach niebezpieczeństwo na drodze powodują nie ci, którzy łamią prawo i wyprzedzają w takiej sytuacji, tylko ci, którzy do prawa się stosują.

„W praktyce wygląda to bowiem tak, że za chwilę za tym kierowcą znajdzie się sznur samochodów, które zaczną go wyprzedzać, gdy ten cały czas jedzie za rowerzystą, ponieważ po lewej stronie znajduje się linia podwójna ciągła i nie jest możliwym wyprzedzenie rowerzysty bez najechania na tę linię. Są też i tacy kierowcy, którzy żeby tylko nie najechać na podwójną ciągłą, wyprzedzają rowerzystę bez zachowania bezpiecznego odstępu” – dowodził poseł Galla.

Parlamentarzysta mniejszości niemieckiej zapytał, czy w związku z tym ministerstwo nie rozważyłoby zmiany przepisów i nie pozwoliłoby kierowcom przekraczać podwójnej linii ciągłej podczas wyprzedzania rowerzystów.

Resort tłumaczy i ostrzega, do czego by to doprowadziło

Na interpelację posła odpowiedział wiceminister infrastruktury Marek Chodkiewicz. Przypomniał posłowi, że podwójną linię ciągłą stosuje się, by zapewnić bezpieczeństwo na takim odcinku drogi: „Znak drogowy poziomy P-4 „linia podwójna ciągła” rozdziela pasy ruchu o kierunkach przeciwnych i oznacza zakaz przejeżdżania przez tą linię i najeżdżania na nią. Zapis ten dotyczy wszystkich rodzajów pojazdów, a zastosowanie takiego oznakowania w organizacji ruchu na drodze podyktowane jest względami bezpieczeństwa wszystkich użytkowników drogi na danym odcinku”.

Wiceminister zauważył też, że zrobienie jednego wyjątku w tej sprawie pociągnąć mogłoby za sobą lawinę innych wniosków, bo i w innych sytuacjach kierowcy mogliby wtedy żądać pozwolenia na ignorowanie znaku P-4.
„Wprowadzenie możliwości wyprzedzania rowerzystów na tak oznakowanym odcinku drogi, skutkującej najechaniem pojazdu wyprzedzającego na linię P-4 lub jej przekroczeniem w ocenie resortu infrastruktury mogłoby skutkować kolejnymi wnioskami o rozszerzenie tej możliwości także na inne przypadki (np. możliwość omijania autobusu korzystającego z przystanku wyznaczonego na jezdni linią przystankową P-17, wzdłuż linii P-4), co w konsekwencji mogłoby prowadzić do deprecjacji znaku poziomego P-4” – argumentował Chodkiewicz.

Wiceminister wyjaśnił posłowi, że istnieje inne rozwiązanie tego problemu, które mogą dziś stosować zarządcy dróg. Mogą bowiem rozdzielić kierunki ruchu znakiem poziomym P-1 „linia pojedyncza przerywana” i jednocześnie ustawić znak B-25 „zakaz wyprzedzania”, dzięki czemu będzie możliwe wyprzedzanie kierujących rowerami przy jednoczesnym zakazie wyprzedzania pojazdów silnikowych wielośladowych, zgodnie ze znaczeniem znaku pionowego B-25.

Marek Chodkiewicz potępił też przytaczane przez posła Gallę zachowania kierowców, którzy wyprzedzają na podwójnej ciągłej. I zauważył, że powinna się nimi zająć policja.
„W trosce o bezpieczeństwo wszystkich użytkowników polskich dróg wszelkie naganne zachowania kierowców opisane w treści interpelacji powinny być skutecznie eliminowane, jednak nie poprzez łagodzenie obowiązujących przepisów prawa, co w konsekwencji może skutkować sytuacjami niebezpiecznymi, a poprzez skuteczne działania restrykcyjne, pozostające we właściwości organów uprawnionych do kontroli ruchu drogowego (przede wszystkim Policji)” – napisał wiceminister infrastruktury.

ai