Connect with us

Prawo

Stworzył przepis pozwalający w Polsce rowerzystom na jazdę chodnikiem. Teraz chce zmiany

Opublikowano

-

Maciej Wroński jako urzędnik resortu transportu wprowadził przepis, który w określonych warunkach dopuszcza jazdę rowerem po chodniku. Dziś chce zniesienia własnego pomysłu, bo uważa, że rowerzyści stanowią zagrożenie dla pieszych. – Życie po prostu negatywnie zweryfikowało ten przepis – mówi brd24.pl

Rowerzysta na chodniku Fot. Pexels/CC0

Rowerzysta na chodniku Fot. Pexels/CC0

Rowerzyści mogą w Polsce – w wyjątkowych okolicznościach – jeździć rowerem po chodniku. Dopuszcza to Art. 33 Prawa o ruchu drogowym:

5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
1) opiekuje się on osobą w wieku do lat 10 kierującą rowerem;
2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów;
3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła), z zastrzeżeniem ust. 6.
6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

Te przepisy powstały w latach 90.

Dziś ich twórca uważa, że należy je znieść. Jego zdaniem rowerzystom powinno się odebrać prawo do jazdy chodnikiem.

– Jestem pierwszą osobą, która przed laty pracując w administracji rządowej już w połowie lat 90. starała się w jakiś sposób uwzględnić ruch rowerowy w naszych polskich przepisach i ten ruch ułatwić. Obecny zapis pozwalający na jazdę po chodniku w warunkach, gdy jest niebezpieczna aura, jest podwyższona prędkość na drodze itd. jest niestety mojego autorstwa – przyznaje brd24.pl Maciej Wroński, przed laty urzędnik resortu transportu, obecnie szef związku Transport i Logistyka Polska. – W tamtym okresie nie sądziłem, że ten ruch rowerowy stanie się takim ruchem masowym. Zakładałem, że wszystko będzie odbywać się rozsądnie – gdy daje się ludziom jakieś prawa, to oni powinni rozsądnie z tego korzystać. Zmieniłem zdanie. Zbyt dużo jest przypadków niebezpiecznych zdarzeń na chodnikach. Oczywiście względy osobiste nie są tu decydujące, ale np. moja mama dwa razy została już poturbowana przez rowerzystów – a miała już wtedy ponad 70 lat. Na szczęście się to dla niej szczęśliwie skończyło – jedynie na siniakach i potłuczeniach. Oczywiście sprawcy uciekli z miejsca kolizji – opowiada.

Maciej Wroński, prezes związku Transport i Logistyka Polska Fot. TLP

Maciej Wroński, prezes związku Transport i Logistyka Polska Fot. TLP

Przy okazji recenzowania niedawnej nowelizacji Prawa o ruchu drogowym przygotowanej przez resort infrastruktury (dotyczy m.in. poprawy bezpieczeństwa na przejściach dla pieszych – Sejm nie zaczął jeszcze nad nią pracować), Wroński jako przedstawiciel TLP zaproponował zmianę artykułu 33 Prawa o ruchu drogowym:
„w ust. 5 tego artykułu („Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy:”) uchylić punkty 2 i 3, głoszące odpowiednio:
„szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów”.
„warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła), z zastrzeżeniem ust. 6.”

Po takich zmianach w prawie rowerzyści nie mogliby nigdy już korzystać z chodników – wyjątkiem były by dzieci do 10. roku życia, które w myśl prawa pozostały by pieszymi. Wroński przekonuje, że taka zmiana poprawiła by sytuację pieszych, czyli najsłabszych uczestników ruchu drogowego.

– Gdy w ramach działalności zawodowej lub społecznej prowadziłem różnego rodzaju spotkania związane z BRD, to ze strony stowarzyszeń osób starszych czy niedowidzących, miałem sygnały, że czują się zagrożeni ze strony rowerzystów. To dotyczy też rodziców korzystających z chodników z małymi dziećmi. Ktoś ważący kilkadziesiąt kilogramów, jadący nawet z umiarkowaną prędkością, przy uderzeniu w dziecko lub staruszka może go poważnie zranić lub nawet zabić. Dzieci są żywe, na chodniku mogą wykonać jakiś niespodziewany ruch i wówczas nieszczęście gotowe – argumentuje Maciej Wroński. – Rowerzyści na chodnikach stanowią zbyt duże zagrożenia dla życia i zdrowia. W którymś momencie musimy wziąć pod uwagę, że są najsłabsi uczestnicy ruchu drogowego, którzy powinni czuć się bezpiecznie na przeznaczonych dla ich ruchu częściach drogi, którymi są chodniki. Jeśli obecne przepisy stwarzają dla nich problemy, to trudno, trzeba zaproponować rozwiązania, które wyeliminują przyczynę zagrożenia. Sam jeżdżę na rowerze i od czasu do czasu korzystam z chodnika. Jednak trzeba być w życiu konsekwentnym i jeśli taka zmiana wejdzie do prawa, to na chodnik nie wjadę. Będę raczej lobbował w miejscowym magistracie, by zrobili ścieżki tam, gdzie ich brakuje.

Ten, który dał rowerzystom prawną możliwość jazdy chodnikiem, uważa, że lata doświadczeń pokazały, iż nie było to dobre rozwiązanie.- Życie po prostu negatywnie zweryfikowało ten przepis. W wielu krajach Europy Zachodniej takiej możliwości – poruszania się po chodniku – ani rowerzystom, ani hulajnogom się nie daje – zaznacza Wroński.

Jego uwagi do nowelizacji Prawa o ruchu drogowym zostały przez Ministerstwo Infrastruktury odrzucone – wyłącznie dlatego, że nowelizacja skupiała się na innych aspektach zmiany prawa. Czy jednak głos pomysłodawcy przepisu, który chce jego zniesienia, zostanie zignorowany całkowicie, gdy rozstrzygane będą sprawy rowerzystów? I czy takie podejście nie przyczyniłoby się do szybszej rozbudowy bezpiecznej infrastruktury rowerowej?

Łukasz Zboralski