• Home »
  • Prawo »
  • Zderzenie z pojazdem uprzywilejowanym na skrzyżowaniu. Kto będzie winny?

Zderzenie z pojazdem uprzywilejowanym na skrzyżowaniu. Kto będzie winny?

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Przy dość częstych zdarzeniach drogowych z samochodami wożącymi polskich VIP-ów stale powraca dylemat: kto w takiej sytuacji ponosi winę. Zatem – jak to jest, gdy do wypadku lub stłuczki z pojazdem uprzywilejowanym dochodzi na skrzyżowaniu?

Kolumna pojazdów BOR. Źródło: YouTube

Kolumna pojazdów BOR. Źródło: YouTube

Po dzisiejszej stłuczce w Warszawie z udziałem samochodu wiozącego wiceministra obrony narodowej Bartosza Kownackiego, w Internecie rozpętała się dyskusja o tym, kto jest winny takich zdarzeń w świetle prawa.
Wiele osób jest przekonanych, że kierowca pojazdu uprzywilejowanego ma pierwszeństwo, więc nigdy nie może być winnym takiej stłuczki lub wypadku. To nieprawdziwe przekonanie.

Dla ułatwienia – przyjrzyjmy się takiej sytuacji, jak wypadek z limuzyną wiozącą wiceministra Kownackiego. Pojazd uprzywilejowany (a jest nim, gdy spełnione są trzy warunki: włączone światła drogowe lub mijania, wysyłanie sygnałów świetlnych – niebieskich, emitowanie sygnałów dźwiękowych) wjeżdża na skrzyżowanie mając czerwone światło i zderza się z pojazdem, który wjechał na skrzyżowanie mając światło zielone.

Kogo w tej sytuacji uznaje się winnym?

Szczególna ostrożność a uprzywilejowanie

Kierowca pojazdu uprzywilejowanego (na mocy art. 53 ust. 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym) może – pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności – nie stosować się do przepisów ruchu drogowego ani do znaków i sygnałów drogowych:
– gdy bierze udział w akcji związanej z ratowaniem ludzkiego życia, zdrowia lub mienia
– gdy zachodzi konieczność zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego
– kiedy jedzie w kolumnie pojazdów uprzywilejowanych
– kiedy wykonuje zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, którym na mocy odrębnych przepisów przysługuje ochrona (przypadek kolumn BOR oraz wiceministra wiezionego przez Żandarmerię Wojskową)

Kiedy kierowca pojazdu uprzywilejowanego decyduje się nie zastosować do sygnału sygnalizatora na skrzyżowaniu i dochodzi do zderzenia pojazdów, to kluczowym staje się pojęcie wspomnianej w prawie „szczególnej ostrożności”. Każdy kierowca powinien być na drodze ostrożny, ale kierowca pojazdu uprzywilejowanego, musi być ostrożny w szczególny sposób. Cóż to jednak znaczy?
Dobrze tłumaczy to np. wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, który rozpatrywał zderzenia na skrzyżowaniu z karetką, której kierowca przy zdecydował się na wjazd na skrzyżowanie przy czerwonym świetle.

Sąd zauważył, że w takiej sytuacji między zwykłym pojazdem a uprzywilejowanym zachodzi zależność. Kierowca zwykłego pojazdu ma obowiązek ustąpienia przejazdu. A kierowca pojazdu uprzywilejowanego ma przywilej skorzystać z tego – jednak te uprawnienia w pełni przysługują mu po spełnieniu warunku ciążącego na kierowcy zwykłego pojazdu.

„Nie może więc korzystać ze swych uprawnień (tj. ułatwień w ruchu) np. kierujący karetką pogotowia, mimo że ma włączone sygnały, jeżeli nie upewni się, że tych uprawnień udzielili mu inni uczestnicy przez spełnienie obowiązków wynikających z art. 9 p.r.d. Jeżeli dojdzie do zderzenia się pojazdu uprzywilejowanego z pojazdem niekorzystającym z uprzywilejowania, to zastosowanie mają normalne przepisy o ruchu drogowym” – zauważył sąd.

Pojazd uprzywilejowany może więc wjechać na skrzyżowanie na czerwonym świetle dopiero, gdy upewni się, że został przez wszystkich zauważony – a świadczy o tym fakt, że inni zatrzymali się, by ustąpić mu pierwszeństwa. I właśnie na tym polega zachowanie „szczególnej ostrożności”.

Wina pojazdu uprzywilejowanego nie przesądza o niewinności pozostałych

Bydgoski sąd w swoim wyroku zauważył jeszcze jedną wielce istotną rzecz – to, że kierowca pojazdu uprzywilejowanego zostanie uznany winnym przez niezachowanie „szczególnej ostrożności” wcale nie oznacza, że kierowca zwykłego pojazdu, który wjeżdża na skrzyżowanie przy zielonym świetle, będzie zawsze w takich sprawach automatycznie uznawany za niewinnego.
Każdy kierowca ma bowiem prawny obowiązek (art. 9 ustawy Prawo o ruchu drogowym) ustąpić pierwszeństwa pojazdowi uprzywilejowanemu. To, czy go dochował zależy od okoliczności – od ustalenia tego, czy mógł i powinien w konkretnej sytuacji usłyszeć lub zauważyć pojazd uprzywilejowany.

Łukasz Zboralski