• Home »
  • Prawo »
  • Znikający zapis o 50 km/h w obszarze zabudowanym. Był w projekcie i już go nie ma…

Znikający zapis o 50 km/h w obszarze zabudowanym. Był w projekcie i już go nie ma…

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

W projekcie resortu infrastruktury wpisano zapis ujednolicający prędkość w obszarze zabudowanym do 50 km/h przez całą dobę. Ale ktoś go wykreślił jeszcze zanim dokument opuścił gmach ministerstwa – ustalił portal brd24.pl

 

d43znak

W obszarze zabudowanym kierowcy nadal będą mogli jeździć 60 km/h?

W Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa powstaje nowelizacja prawa dotycząca m.in. spraw okręgowych stacji kontroli pojazdów (musimy dostosować polskie prawo do wymagań UE). Jak ustalił portal brd24.pl przy okazji tej nowelizacji postanowiono też dostosować przepisy dotyczące dopuszczalnej prędkości w obszarze zabudowanym i ujednolicić ją do 50 km/h przez całą dobę (dziś w nocy w Polsce – i jest to wyjątek w UE – można jechać szybciej, czyli 60 km/h).

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, taki zapis znalazł się w dokumencie powstającym w resorcie. Ale jeszcze zanim dokument trafił do konsultacji publicznych (wciąż trwają nad nim prace w resorcie), zostało to z niego wykreślone. Z informacji portalu brd24.pl wynika, że skreślenia dokonano jeszcze, gdy wiceministrem odpowiedzialnym za drogi był Jerzy Szmit (podał się do dymisji pod koniec września).

Dlaczego 50 km/h

Wycofanie się ministerstwa z takiej zmiany musi zaskakiwać. To w MIB działa bowiem Krajowa Rada BRD, której z urzędu szefem jest minister. Resort powinien więc podejmować działania poprawiające bezpieczeństwo na polskich drogach. Utrzymywanie podwyższonej prędkości w obszarze zabudowanym w kraju, w którym ginie znacznie więcej pieszych niż średnio w UE, trudno nazwać poprawą BRD. Zwłaszcza, że działający w tym samym resorcie Sekretariat KRBRD wydał niedawno kilka milionów na widoczną w telewizjach do dziś kampanię o pieszych i kierowcach.

 

Ograniczenie prędkości w obszarach zabudowanych do 50 km/h nie wzięło się z nikąd. To po przekroczeniu tej prędkości radykalnie rośnie prawdopodobieństwo, że przy zderzeniu z pieszym zostanie on zabity. Dlatego w całej UE obowiązuje właśnie taka prędkość tam, gdzie może dochodzić do kolizji z pieszymi.
Nie ma natomiast żadnych argumentów za utrzymaniem dopuszczalnej prędkości 60 km/h w Polsce w tych miejscach w nocy. Zwłaszcza, że biorąc pod uwagę tolerancję pomiarową wynoszącą 10 km/h, realna prędkość pojazdów w nocy to zwykle prawie 70 km/h.

Posłowie próbowali już trzy lata temu

Nie po raz pierwszy próba zracjonalizowania polskich przepisów spala na panewce. O potrzebie ujednolicenia prędkości w obszarach zabudowanych do 50 km/h wiadomo nie od dziś. Trzy lata temu zastanawiali się nad tym posłowie z Komisji Infrastruktury. Nie potrafili jednak przekazać mediom, jakie są najważniejsze powody takiej zmiany. Mówili o mniej istotnych sprawach takich ja to, że kierowcy nie będą musieli się zastanawiać, w jakich godzinach ile mogą jechać przez miasta.

Czy i tym razem ta prosta zmiana – i łatwa do wytłumaczenia użytkownikom dróg, którzy z pewnością zgodzą się z czymś, co pomoże ocalać życie pieszych – również zostanie zaprzepaszczona? I jak wykreślenie tego przepisu z przygotowanej nowelizacji wytłumaczą urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa?

luz