• Home »
  • Rozmowy i opinie »
  • Henryk Waluda, WORD w Sieradzu: problem ze zdawaniem egzaminów na prawo jazdy wiążę się ze słabym szkoleniem

Henryk Waluda, WORD w Sieradzu: problem ze zdawaniem egzaminów na prawo jazdy wiążę się ze słabym szkoleniem

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Sieradzu nie zgadza się z opisywaną w prasie zmianą w zdawaniu egzaminów na prawo jazdy, która ma sprawić, że WORD-om „przestanie się opłacać oblewać zdających”. – Problem ze zdawalnością egzaminów w Polsce wiąże się z niską jakością szkolenia przyszłych kierowców – wskazuje Henryk Waluda

Henryk Waluda, dyrektor WORD w Sieradzu. Fot. archiwum

Henryk Waluda, dyrektor WORD w Sieradzu. Fot. archiwum

Dyrektor WORD w Sieradzu nie zgadza się z wnioskami przedstawionymi w artykule „Dziennika Gazety Prawnej”  – „Rewolucja w egzaminach na prawo jazdy: WORD-om przestanie się opłacać oblewać zdających”. Poniżej prezentujemy oficjalny list Henryka Waludy w tej sprawie:

W 2015 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport (KIN-4101-04-00/2014, nr ewid. 149/2015/P/14/033/KIN) na temat nadawania uprawnień do kierowania pojazdami oraz związku systemu nadawania uprawnień do kierowania pojazdami z bezpieczeństwem ruchu drogowego.
Raport Najwyższej Izby Kontroli nie dotyczy jednak nieprawidłowości w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego, polegających na czerpaniu korzyści z egzaminów poprawkowych poprzez celowe zaniżanie wyniku egzaminu na prawo jazdy.

Wpływy wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego pochodzą z opłat egzaminacyjnych, jednak fakt ten ma związek z określonym ustawowo zakresem działalności ośrodków. Wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego prowadzą bowiem przede wszystkim działalność egzaminacyjną. Jednocześnie jednak wszystkie ośrodki są zobowiązane do przeznaczenia przychodów na działalność związaną z bezpieczeństwem ruchu drogowego, inwestując wielomilionowe środki w przedsięwzięcia z tego zakresu.

Zgodnie ze statystykami, brak jest korelacji wysokości przychodów WORD-ów z niską zdawalnością egzaminów. Wynika to z faktu, iż każdy z kandydatów na kierowców ma prawo zdawać egzamin na prawo jazdy w wybranym przez siebie ośrodku egzaminowania. Kandydaci wybierają najczęściej ośrodki o najwyższej zdawalności.
Także ten fakt akcentuje raport NIK wskazując, że skoro przychody wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego pochodzą w przeważającej większości z działalności egzaminacyjnej, a wszystkie działają w warunkach konkurencyjnych, to niezasadne jest tworzenie nowych, małych ośrodków zamiejscowych. Jest prostą konstatacją, że działanie ośrodków, takie jak opisane w artykule, byłoby nieopłacalne w dłuższym okresie, prowadząc do odpływu do innych ośrodków kandydatów na kierowców, a poprzez to zmniejszenie przychodów konkretnego ośrodka. Znacznie bardziej opłacalne jest uzyskanie dobrej opinii, opartej na rzetelnym sprawdzaniu kwalifikacji i stworzeniu przyjaznej atmosfery dla osób zdających.

Wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego powstały w 1998r. jako odpowiedź na istniejące w tamtym okresie patologie związane z procesem egzaminowania kierowców. Powołanie WORD-ów i równoległe wprowadzenie systemu nadawania uprawnień do kierowania pojazdami w kształcie zbliżonym do aktualnego, okazało się skutecznym działaniem niwelującym powszechne nieprawidłowości, mające źródło właśnie w braku nadzoru. Jednocześnie stał się zauważalny spadek liczby ofiar śmiertelnych na drogach (porównując dane statystyczne z systemu Infocar- w roku 1997- liczba ta wynosiła 7311, zaś w 2015r. 2904).
Z raportu NIK w żadnym miejscu nie wynika, iż obowiązujący system nadawania uprawnień w obszarze egzaminowania wymaga zasadniczych zmian.

Kwestią, która artykuł pomija, zresztą w ślad za interpelacjami posłów Prawa i Sprawiedliwości, są rzeczywiste wnioski płynące z raportu NIK.
Wnioski te określają przyczynę niskiej zdawalności na egzaminach na prawo jazdy upatrując jej w niewystarczającym poziomie szkolenia kierowców.
Mimo, iż na rynku usług szkoleniowych jest wiele podmiotów szkolących na wysokim poziomie, to działają one w warunkach ogromnej konkurencji. Wobec faktu, że program kursu oraz warunki jego przeprowadzenia są uregulowane przepisami rozporządzenia, ośrodki szkolenia kierowców pozyskują nowych klientów często poprzez obniżenie ceny kursu. To niejednokrotnie zasadniczo wpływa na jakość i na późniejszy efekt w postaci przystąpienia do egzaminu na prawo jazdy kandydata, który nie jest przygotowany do jego zaliczenia. NIK stwierdza wprost, że system stosunkowo łatwo dopuszcza do egzaminu państwowego osoby, które nie nabyły wystarczających umiejętności niezbędnych dla prawidłowego uczestnictwa w ruchu drogowym. Świadczą o tym przyczyny przerwania i niezaliczenia egzaminów państwowych w związku z popełnianymi przez zdających błędami, niska zdawalność egzaminów państwowych, a także fakt, że większość osób, które nie mogły sobie poradzić podczas egzaminu państwowego, uzyskiwała w OSK pozytywny wynik egzaminu wewnętrznego.
Raport Najwyższej Izby Kontroli obszernie omawia wszystkie odcinki systemu nadawania uprawnień, zaś procesowi szkolenia kierowców poświęca znacznie więcej miejsca niż egzaminowaniu, również w kontekście nadzoru sprawowanego przez samorządy nad ośrodkami szkolenia kierowców.
Dlatego, analizując, tak jak czyni to autor artykułu, zdawalność na egzaminach na prawo jazdy w Niemczech czy w innych krajach europejskich, w porównaniu do sytuacji w Polsce, należy porównać cały system nadawania uprawnień – szkolenie kierowców, nadzór sprawowany przez samorządy oraz dopiero na końcu proces egzaminowania.
W kontekście powyższego, uznać należy, że treść raportu NIK została użyta w sposób sprzeczny z jego zasadniczymi wnioskami.
Tym samym zastanawia prawdziwa intencja interpelacji poselskich, z których płynie przekonanie o konieczności przekazania wpływów z egzaminowania na rachunek budżetu państwa.
Trudno bowiem się spodziewać, że spowoduje to jakąkolwiek korzyść dla zdających. Nastąpi jedynie zmiana w osobie beneficjenta opłaty egzaminacyjnej, który jednak nie będzie miał ustawowego obowiązku przekazywania części przychodów na działalność związaną z bezpieczeństwem ruchu drogowego, tak jak to jest w aktualnym stanie prawnym. Co więcej, przedstawiana koncepcja wydaje się być co najmniej nieprzemyślana. Nawet dziś jest oczywiste, że wojewodowie nie mają narzędzi i kadr do zapewnienia odpowiedniego nadzoru nad ilościowo niedużym procesem szkolenia i egzaminowania kierowców zawodowych, co wprost wynika z konkluzji raportu NIK. W jaki zatem sposób zapewnią nadzór nad trzema milionami rocznie przeprowadzanych egzaminów państwowych na prawo jazdy?

Podkreślić też trzeba, że wszystkie odpowiedzi na interpelacje poselskie dotyczące działania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego udzielane przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa, zawierają informację, iż począwszy od września 2016r. analizą przepisów dotyczących szkolenia i egzaminowania kierowców zajmuje się zamknięty ministerialny zespół doradczy i to wynik jego prac zdecyduje o kształcie legislacji.
W obradach Zespołu nie uczestniczy żaden przedstawiciel wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego. Do prac zaproszono przedstawicieli ośrodków szkolenia kierowców, środowiska egzaminatorów na prawo jazdy oraz członków organizacji zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego.
Fakt całkowitego pomijania wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego w pracach zespołu zajmującego się między innymi przepisami, które uregulują ich dalsze funkcjonowanie powinien być rozpatrywany łącznie z zauważalną próbą przypisania wojewódzkim ośrodkom ruchu drogowego nieprawdziwych motywacji finansowych związanych z przeprowadzaniem egzaminów, poprzez manipulowanie treścią raportu Najwyższej Izby Kontroli.