Connect with us

Rozmowy i opinie

Krzysztof Woźniak, TOK FM: Mamy pseudopolitykę poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach

Opublikowano

-

Wiesław Migdałek w swojej corocznej analizie i prognozie statystycznej napisał na portalu BRD24: „patrząc na liczby z ostatnich trzech lat nie dostrzegam tu nic optymistycznego. W 2015 r. doszliśmy do ściany i od tego czasu walimy głową w mur.”  Trudno się z tym nie zgodzić!*

Krzysztof Woźniak, TOK FM

Krzysztof Woźniak, TOK FM

W Narodowym Programie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2013-2020 jasno sprecyzowano dwa najważniejsze cele:

1. Do 2020 roku obniżenie o 50% liczbę ofiar śmiertelnych w stosunku do 2010 roku. Czyli, po 2020 roku w wyniku wypadków nie może ginąć więcej niż dwa tyś. osób rocznie.

2. Do 2020 r. obniżenie o 40% liczby ofiar ciężko rannych w stosunku do 2010 r. Czyli, po 2020 roku w wyniku wypadków drogowych nie może być rannych więcej niż 6 900 osób rocznie.**

Jakim cudem instytucje odpowiedzialne za ten program chcą to zrobić, skoro patrząc na dane w 2017 r. liczba ofiar śmiertelnych spadła o 27,5%, a ofiar ciężko rannych o (UAWAGA!) 3,3% w stosunku do 2010r.? Niestety, wiele na to wskazuje, że obecny rok będzie pod tym względem taki sam jak poprzedni, a może nawet gorszy.

Powtarzam pytanie: jakim cudem odpowiednie instytucje chcą osiągnąć te dwa cele?

Akcjami rozdawania odblasków dla wszystkich pieszych, dzieci, dorosłych, seniorów, psów, kur, krów, wybiegających na drogę saren?! Teraz Ministerstwo Sprawiedliwości rozda kamizelki odblaskowe TRZEM MILIONOM dzieci w Polsce! Jak czytam w komunikacie na stronie internetowej ministerstwa: „bez względu na to, w jaki sposób dziecko porusza się po drodze – jako pieszy, rowerzysta czy pasażer – powinno być widoczne dla pozostałych uczestników ruchu. Stąd hasło akcji „Dobrze Cię widzieć” i ogromne przedsięwzięcie, jakim jest przekazanie kamizelek odblaskowych wszystkim uczniom szkół podstawowych w Polsce.”*** Przecież to jest jakaś kompletna paranoja! To już dzieci też jako pasażerowie w samochodach mają jeździć w kamizelkach odblaskowych? Pytanie, czy w foteliku, czy może zamiast? Skoro ta widoczność jest tak ważna, to zrezygnujmy z fotelików, bo te mogą ograniczać widoczność dzieci z tyłu i po bokach. Obowiązkowo ubrać wszystkie pociechy w zbroje odblaskowe. Wtedy nie będzie wypadków drogowych.
Mam też propozycję dla Ministerstwa Edukacji. Skoro tak chętnie współpracuje w rozdawaniu odblasków, to zarządzi sprawdzanie w każdej szkole, czy uczniowie przychodzą w kamizelkach. Jeśli nie – pała z wychowania i religii. Dlaczego z religii? Bo odnoszę wrażenie, że różne instytucje w Polsce stworzyły religię odblaskową. I nie chcę tu obrażać uczuć religijnych. Ironizuję. Ale odblaski są wszędzie. Wszędzie i zawsze. Nie wiemy już, co robić z tymi odblaskami. Wydaje mi się, że przez ostatnie trzy lata rozdano tyle odblasków, że każdy obywatel powinien mieć dwa, trzy takie elementy. Zaznaczę, że nie mam nic przeciwko noszeniu odblasków. Sam to robię. Jednak nie można robić z tego głównego sposobu poprawy bezpieczeństwa na drogach i wmawiać „noś odblaski, wtedy będziesz bezpieczny”. W ten sposób, np. zdejmujemy z zarządców dróg odpowiedzialności za bezpieczeństwo pieszych. Po cholerę gmina czy powiat ma budować chodnik albo odpowiednio oświetlić przejście dla pieszych, skoro piesi mają chodzić w odblaskach, najlepiej ubrani w nie od stóp do głów? Przecież to kompletna paranoja i odwrócenie hierarchii ważności działań, jaka powinna obowiązywać! Swoją drogą, mam nadzieję, że ministrowie: Ziobro, Zalewska, oraz ambasador całej akcji „Dobrze Cię widzieć” Cezary Pazura, sami zawsze będą nosić kamizelki odblaskowe?! Przykład płynie przecież z góry.

Zrezygnowano z wpisania do Ustawy – Prawo o ruchu drogowym obowiązku ustępowania pierwszeństwa pieszym, którzy wchodzą na przejście dla pieszych. W ostatnich dniach Litwa wprowadziła taki przepis, a my udajemy, że to nic nie zmieni. Niektórzy wręcz twierdzą, że pogorszy bezpieczeństwo pieszych, bo mamy niedostosowaną infrastrukturę. No to pytam się, co robimy, żeby ją dostosować? Kolejne szerokie jezdnie w miastach? Przejścia dla pieszych, przed którymi nie trzeba zwalniać?

Kolejna paranoja w systemowym działaniu na rzecz poprawy bezpieczeństwa pieszych? Bardzo proszę. W ostatnim czasie Ministerstwo Infrastruktury przyjęło wytyczne oświetlania przejść dla pieszych. Super. Pomijam już fakt, że od lat wiadomo jak powinno się oświetlać same przejścia oraz teren wokół nich, tak żeby to pieszy był widoczny. Mało tego, mamy przykład polskiego miasta, które w ten sposób oświetlało przejścia dla pieszych, zanim te wytyczne powstały. To oczywiście Jaworzno, w którym nie wszystko jest doskonale, ale które dało przykład, że można. Ale OK, mamy własnoręcznie stworzone wytyczne. Super! Tylko co z tego, jeśli nawet Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, czyli jednostka bezpośrednio podległa Ministerstwu Infrastruktury, nie musi stosować tych wytycznych? Wie, jak najlepiej oświetlać przejścia, ale nie musi tego robić! Czyli nie musi budować najbezpieczniejszej infrastruktury i nie musi jej na taką zmieniać?! Od przedstawicieli KRBRD dowiaduję się, że trwają w GDDKiA jakieś analizy z tym związane. Tylko jakie?! Czy da się tak oświetlać przejścia?! Czy to jest systemowe działanie? No przecież to jest kompletna paranoja!

Tak dużo mówi się o odpowiednim szkoleniu. Od trzech lat, czekamy na nowelizację Ustawy o kierujących pojazdami, która określa przebieg szkolenia i egzaminowania kandydatów na kierowców. Samo środowisko instruktorów i egzaminatorów z niecierpliwością czeka na zmiany. Co ciekawe, propozycje miała przygotować specjalna komisja. Na początku, z niewiadomych przyczyn, była tajna. Później, kiedy wyszło na jaw jakich instytucji przedstawiciele w niej zasiadają, okazało się, że to te same które wypracowały obecny system szkolenia i egzaminowania, który, jak rozumiem, jest zły, bo trzeba go zmienić! Od jakiegoś czasu, nowelizacja jest gotowa! To na co czeka rząd? Wie, że system szkolenia i egzaminowania źle działa, ale czeka z gotową nowelizacją ustawy!? Czy to jest systemowe działanie? No przecież to jest kompletna paranoja!

Przy okazji, rzucam pomysł. Może warto podczas szkolenia na którąś z kategorii prawa jazdy (najpopularniejsza to B), wprowadzić naukę przepisów dla rowerzystów. Pokazywać nie tylko odpowiednie zachowania względem rowerzystów, ale mówić też jak prawidłowo jeździć na rowerze, tak aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Systemowa i szeroka edukacja.

Policja strajkuje, wystawia mniej mandatów. Czytam w niektórych mediach, że jest mniej mandatów, a na drogach bezpieczniej. No właśnie nie jest bezpieczniej! Nie jest i nie będzie! Jeśli ktoś wie, że niektóre przewinienia ujdą mu na sucho, to będzie częściej łamał przepisy. A wypadki zdarzają się na skutek często popełnianych, na pozór mało ryzykownych, zachowań.

Co tam mało ryzykowne zachowania. Od lat rząd, a dokładnie ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, nie potrafi stworzyć takiego systemu, który bez wątpliwości pozwalałby na skuteczne i bezdyskusyjne kontrolowanie prędkości na drogach przez Policję. Co chwilę czytam, że jakiś sąd umarza sprawę o nieprzyjęcie mandatu za prędkość, bo pomiar został źle wykonany. No przecież to jest kompletna paranoja!!! O jakim systemie prewencyjnym my tu mówimy?!
System automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym? Następna paranoja. Prędkość to jeden z dwóch najważniejszych czynników wpływających na powstanie i skutki wypadków. A my od lat nie powiększamy sieci jego działania. Teraz rząd zapowiada, że przeniesie obsługę całego systemu z jednej jednostki do drugiej. Tylko jak to poprawi bezpieczeństwo na drogach?!

Nie mam tu pretensji do poszczególnych policjantów. To jest problem systemowy, który powinno rozwiązać Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury.

Nie chce mi się już nawet pisać o kolejnych kampaniach społecznych. Za grube miliony przygotowywane są filmiki, o których po tygodniu od zakończenia emisji nikt już nie pamięta. Co roku inny temat kampanii, która trwa dwa miesiące. O zgrozo, nie mamy nawet pojęcia, czy to w ogóle wpływa na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Ale kasa poszła, jest działanie, tyle że niesystemowe!

Z badaniem wpływu podejmowanych działań na poprawę bezpieczeństwa też kiepsko. Do tej pory nie wiadomo, jak na bezpieczeństwo pieszych wpłynął obowiązek noszenia przez nich odblasków po zmroku poza obszarem zabudowanym na drogach, gdzie nie ma chodnika albo drogi tylko dla pieszych.

Mamy kiepską bazę danych o wypadkach drogowych. Same instytucje badawcze narzekają na trudności z wymianą informacji pomiędzy różnymi jednostkami naukowymi. To jak mamy badać wpływ poszczególnych działań, jeśli jest problem ze zbieraniem i wymianą danych? Znów brak systemowego działania.

Kompletnie pomija się aspekt traumy powypadkowej u ofiar i ich rodzin. Syndrom stresu pourazowego to olbrzymi dramat, który potrafi zmienić życie w piekło. Nie daje normalnie funkcjonować, wyklucza społecznie, może zniszczyć więzy rodzinne.

Serio, mam dość patrzenia na te pseudodziałania. Jesteśmy na szarym końcu w Europie pod względem bezpieczeństwa na drogach. A wiecie, kto jest temu winny? Wredny kierowca, któremu droga publiczna pomyliła się z torem wyścigowym? Wredny rowerzysta, który pomylił chodnik z drogą dla rowerów, albo przejście dla pieszych z przejazdem dla rowerzystów? Obrzydliwy pieszy, który nie wie, że 1,5 tonowy samochód nie zatrzyma się w miejscu przed przejściem dla pieszych? Swoją drogą, całe to gadanie, że jedna grupa zachowuje się bardziej niebezpiecznie od innej to bzdura? Dlaczego któraś z grup uczestników ruchu miałaby być lepsza niż inne? Wszyscy jesteśmy członkami tego samego społeczeństwa! W podobny sposób nauczani w szkole o bezpieczeństwie na drodze. W podobny sposób znający przepisy. W podobny sposób podchodzący do kwestii przestrzegania przepisów. Poruszamy się podobnie źle zaprojektowaną infrastrukturą. Oczywiście są osoby, które tych zachowań bardziej pilnują, dokształcają się, z racji wykonywanego zawodu są bardziej świadome, itp. Skala skutków, jakie różne grupy spowodują przez swoje złe zachowanie, owszem jest inna. Jeśli jednak chodzi o powody tych złych zachowań, są one bardzo podobne. Nasze zachowania na drodze, niezależnie jak się przemieszczamy, są skutkiem braku systemowych działań właśnie.

To kto jest za to odpowiedzialny? Trzeba to mówić wprost i ciągle to powtarzać. Władze, instytucje państwowe najwyższego szczebla. Odpowiedzialne są dlatego, że przez ich marne działania, mamy słabą edukację drogową, niskie pojęcie o skutkach naszego złego postępowania, niewłaściwe podejście do przestrzegania przepisów, jak i same przepisy. Winni są też zarządcy dróg, którzy projektują oraz budują konfliktową i niebezpieczną infrastrukturę, a później mówią, że nic nie mogą zrobić.

A najgorsze jest to, że politycy najwyższego szczebla mają w poważaniu bezpieczne zachowania na drodze. Kompletnie nie dają dobrego przykładu. Dowód? Nagranie, na którym Premier Mateusz Morawiecki jedzie wygodnie na tylnym siedzeniu swojej limuzyny i rozmawia przez telefon. Co w tym dziwnego? Nic, poza tym, że nie używa pasów bezpieczeństwa. Czy Pan Premier zna konsekwencje takiego zachowania podczas wypadku? Wątpię… A jeśli zna, a mimo to nie przestrzega przepisów, to jeszcze gorzej. Dowód drugi, choć to przeszłość, ale nie znów tak odległa. Jak można mianować na wiceministra infrastruktury odpowiedzialnego za drogi osobę, której Policja dwukrotnie zatrzymywała prawo jazdy za niebezpieczną jazdę?! Mówię o Jerzym Szmicie, który pełnił tę funkcję prze dwa lata. Czy to jest dawanie dobrego przykładu? Żeby była jasność, na sumieniu mają politycy ze wszystkich opcji. A to mandacik za szybką jazdę, a to jazda pod wpływem alkoholu, a to to, a to tamto.

Tylko z drugiej strony znów, dlaczego politycy mają być inni, skoro latami nie było systemowego działania, które sprawiłoby, że elity obowiązkowo mają dawać dobry przykład?

Obecnie przewodniczącym KRBRD jest minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Zastępcami Marek Chodkiewicz, podsekretarz stanu w MI oraz Jarosław Zieliński, sekretarz stanu w MSWiA. W skład rady wchodzą przedstawiciele ministerstw, policji, służb ratunkowych, itp. To oni są odpowiedzialni za powstanie i wdrożenie takiego systemowego działania, które będzie dawało trwałą w sutkach poprawę bezpieczeństwa wszystkich uczestniku ruchu drogowego w Polsce!

Tylko jak ma to działać, gdy sami politycy najwyższego stopnia zapominają, a raczej nie mają wyrobionej świadomości, że przykład płynie z góry?

Więc Drogie Prezydium Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego weźcie przyśpieszcie te swoje dotychczasowe, mało systemowe, działania. Przy okazji sprawdźcie, czy te działania wpływają na Was oraz na Wasze najbliższe środowisko. A gdy już zobaczycie, że to nic albo bardzo niewiele daje, to może w końcu wprowadzicie prawdziwe zmiany!
Jest też inne rozwiązanie, lepsze, niestety mniej w nie wierzę. Zaprzestańcie tych mało systemowych działań i od razu zróbcie to co trzeba. Jestem pewien, że wiecie co trzeba, tylko nie macie politycznej odwagi, żeby to zrobić. Praktycznie nie macie już szans osiągnąć dwóch głównych celów Narodowego Programu BRD, ale przynajmniej możecie zaplanować dużo skuteczniejsze działania na kolejną dekadę. Czasu zostało niewiele. Po 2020 r. prawdopodobnie będzie mniej pieniędzy z funduszy UE, a więc i trudniej będzie opłacać kosztowne działania.

* http://www.brd24.pl/rozmowy/wieslaw-migdalek-bezpieczenstwem-drogowym-2015-r-doszlismy-sciany-walimy-glowa-mur/
** http://krbrd.gov.pl/pl/narodowy-program-brd.html
*** https://www.ms.gov.pl/pl/informacje/news,11930,kamizelki-odblaskowe-dla-3-milionow-dzieci.html?fbclid=IwAR0h_O3J8V8pdUEJ7Xppw9aYR4ff_z_9IVIxOkWqJDVh2ss4fCfyNk9WW40#prettyPhoto