Krzysztof Woźniak, Tok FM: Wyrok w sprawie wypadku prof. Vetulaniego jest oburzający

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Tak, ten wyrok jest oburzający. Ale winą nie obarczam tylko sędziny, która go wydała oraz biegłego, który sporządził ekspertyzę. Winą za takie wyroki obarczam Sejm i Senat, Rządy i Ministerstwa za przygotowanie, ustanawianie takiego prawa oraz respektowanie przepisów tak, jak to się odbywa. Zarządców Dróg oraz Policję, którzy nie zawsze należycie dbają o zapewnienie bezpieczeństwa pieszym na drogach. Obwiniam również znaczną część społeczeństwa, która przyzwala i nie widzi nic złego w jeździe/poruszaniu się niezgodnie z przepisami

Krzysztof Woźniak, prowadzący audycję Skołowani w radiu TOK FM. Źródło: tok.fm

Krzysztof Woźniak, prowadzący audycję Skołowani w radiu TOK FM. Źródło: tok.fm

Wyrok w spraw wypadku prof. Vetulaniego jest oburzający… ale wcale mnie nie dziwi. Profesor Jerzy Vetulani, został potracony na przejściu dla pieszych w marcu ubiegłego roku. Zmarł w szpitalu, po miesiącu utrzymywania go w śpiączce farmakologicznej. Prawie po roku od wydarzenia, Sąd wydał wyrok skazując kierowcę na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz pięć tysięcy złotych odszkodowania dla bliskich prof. Vetulaniego. Kierowca jechał niezgodnie z przepisami, za szybko. Jak stwierdził biegły ok. 65 km/h w miejscu gdzie ograniczenie było do 50 km/h. O całej sprawie, w piątkowej audycji Analizy, Agata Kowalska rozmawiał z Łukaszem Zboralskim, redaktorem naczelnym brd24.pl. Cała rozmowa do odsłuchania

Tak, jest to wyrok oburzający! Tak uzasadnienie wyroku jest oburzające!

Nie, nie dziwi mnie ani wyrok, ani jego uzasadnienie.

Nie dziwi mnie z kilku powodów:

1. To nie pierwszy wyrok w sprawie śmierci na przejściu dla pieszych, kiedy Sąd wymierza tak niską karę. To nie pierwsze uzasadnienie, w którym próbuje się obwinić poszkodowanego pieszego. Poszkodowanego lub inaczej zabitego. Choć jest to wyrok oburzające, to przez pryzmat innych, wcale mnie nie dziwi.

2. Wszystkie kary za wykroczenie przeciwko pieszym są niskie, a przede wszystkim rzadko nakładane. To pokazują akcje Policji „Niechronieni uczestnicy”, które w głównej mierze skupiają się na karaniu pieszych. Tych łatwiej złapać na wykroczeniu.

3. Przyzwyczailiśmy społeczeństwo, że pieszego zawsze można obwinić, bo „włazi i nie patrzy”. Przez lata, piesi byli traktowani jako ostatni element łańcucha drogowego, a przecież WSZYSCY SĄ PIESZYMI. To wina złych przepisów drogowych, które dają pierwszeństwo pieszym, gdy już znajdują się na przejściu dla pieszych, jak bezpiecznie mają tam wejść, to już ich sprawa, niech się martwią! Owszem, z rozporządzenia o znakach i sygnałach drogowych, jasno wynika, że kierujący pojazdem, który zbliża się do oznakowanego przejścia dla pieszych, musi zwolnić aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na przejściu lub wchodzącego na nie. Już sama konstrukcja zapisu jest niejasna, bo co to znaczy „pieszy wchodzący na przejście”? Powiedzmy sobie szczerze – mało kto zna lub pamięta przepisy ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, która napisana jest trudnym prawniczym językiem. Jeszcze mniej osób zna i rozumie przepisy rozporządzeń. A jeszcze mniej osób stosuje się do nich. Nadal, niestety, panuje przekonanie, że przepisy drogowe są po to, żeby je łamać. „Tylko łamagi jeżdżą przepisowo”, „w Polsce nie da się jeździć zgodnie z przepisami”, itp. A przecież to nieprawda. Zgodnie z przepisami jeżdżą osoby odpowiedzialne. Zgodnie z przepisami da się jeździć w 100%! Niestety większość osób myśli i robi inaczej. Skoro jest społeczne przyzwolenie na taką jazdę, to taki wyrok, choć jest oburzający, wcale mnie nie dziwi.

4. Przyzwyczailiśmy społeczeństwo, że pieszego zawsze można obwinić, bo „włazi i nie patrzy. Przez lata, piesi byli traktowani jako ostatni element łańcucha drogowego, a przecież WSZYSCY SĄ PIESZYMI. To wina planowania przestrzeni drogowej. Piesi przez lata byli wysyłani do podziemi i na kładki. W miastach buduje się „autostrady” drogi dwujezdniowe z szerokimi pasami ruchu. Skoro buduje się takie drogi, to nie dziwne, że ludzie nie jeżdżą po nich 50 km/h. Nierzadko na takich drogach wyznaczone są przejścia dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej, bez progów zwalniających na jezdni przed przejściami. W takich miejscach nietrudno o tragedię! To wina spychania pieszych do podziemi, na kładki, byle nie w poziomie jezdni. W ten sposób wykluczając osoby starsze, z niepełnosprawnościami, z różnymi chorobami – jak prof. Vetulani (chorował na jaskrę), albo rodziców z wózkami dziecięcymi. Nie zawsze przejścia podziemne i kładki są wyposażone w windy, a nawet jeśli są, to te windy nie działają. Jeśli takie osoby nie mogą przedostać się na druga stronę drogi pod, albo nad jezdnią, bo taka infrastruktura im to uniemożliwia, to wchodzą na jezdnię gdzie nie ma przejść dla pieszych, a w takich sytuacjach nietrudno o tragedię. Skoro pieszy, często jest tak traktowany i jest na to przyzwolenie społeczne, to taki wyrok, choć oburzający, wcale mnie nie dziwi.

4.a. Pieszym jako grupie, przez lata najcześciej zabierano przestrzeń, pod jezdnie, pod miejsca parkingowe, a ostatnio również pod infrastrukturę rowerową. Skoro pieszy traktowany jest jako ostatni element łańcucha drogowego, to taki wyrok, choć oburzający, to wcale mnie nie dziwi.

Tak, ten wyrok jest oburzający. Ale winą nie obarczam tylko sędziny, która go wydała oraz biegłego, który sporządził ekspertyzę. Winą za takie wyroki obarczam Sejm i Senat, Rządy i Ministerstwa za przygotowanie, ustanawianie takiego prawa oraz respektowanie przepisów tak jak to się odbywa. Zarządców Dróg oraz Policję, którzy nie zawsze należycie dbają o zapewnienie bezpieczeństwa pieszym na drogach. Obwiniam również znaczną część społeczeństwa, która przyzwala i nie widzi nic złego w jeździe/poruszaniu się niezgodnie z przepisami. Patrząc na to wszystko co dzieje się w zakresie zapewniania bezpieczeństwa na drogach, źle działającego całego systemu, taki wyrok, choć oburzający, wcale mnie nie dziwi.

Chcemy mniej takich wyroków – zmienmy system oraz nasze podejście do bezpieczeństwa na drogach.

Krzysztof Woźniak,
Radio TOK FM

Tekst opublikowany za zgodą autora