Łukasz Zboralski: Ignorant czy populista? Czyli co poseł Liroy-Marzec wie o fotoradarach

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Poseł Kukiz’15 chciałby pomagać kierowcom, ale – wygłaszając szkodliwe pseudoteorie – może im zaszkodzić. Mówiąc o fotoradarach Piotr Liroy-Marzec nie tylko kompromituje się niewiedzą ale i pokazuje populistyczne oblicze

Łukasz Zboralski, redaktor naczelny portalu brd24.pl Fot. Włodzimierz Wasyluk

Łukasz Zboralski, redaktor naczelny portalu brd24.pl Fot. Włodzimierz Wasyluk

Bardzo mi przykro, że popsuję humor tym wielu ludziom, którzy posła Piotra Liroya-Marca postrzegają od dawna za nadzieję polskiego parlamentaryzmu – za młodego, aktywnego i zgłaszającego dobre pomysły, które mogą coś zmienić w kraju. Zwłaszcza wielbiony jest przez kierowców, dla których wywalczyć chce tablice rejestracyjne przypisane do pojazdu na stałe (by po rejestracji nie trzeba ich zmieniać), oraz możliwość czasowego wyrejestrowania pojazdów czy zwiększenie miejsca na pieczątki diagnostów w dowodach rejestracyjnych, by rzadziej te dokumenty trzeba było wymieniać.

I ten sam parlamentarzysta wygłasza tezy każące wątpić nie tylko w jego rozsądek ale nawet w to, czy jego motywacją nie jest głównie populizm (ach, jak to strasznie wygląda w przypadku kogoś z ugrupowania, które miało walczyć z „systemem”).

Oto bowiem Liroy pytany przez dziennik.pl o fotoradary, opowiada, że „Mają jakąś jazdę z tymi fotoradarami. Naćkali ich bez składu i ładu. To są taksometry do krojenia kierowców. W czym one tak naprawdę pomagają? Przecież w najniebezpieczniejszych miejscach nawet drzew nie wytną. Z drugiej strony może łatwiej za takim pniem zaczaić się z suszarką…”.

Czy trzeba wyjaśniać, jakie brednie zdołał zmieścić w tych kilku zdaniach?

Po pierwsze – fotoradary nie zostały „naćkane bez ładu i składu”. Urządzenia CANARD postawione zostały w miejscach, gdzie najbardziej mogły wpłynąć na zmniejszenie liczby wypadków i ofiar. Podstawą lokalizacji było opracowanie wykonane przez naukowców dwóch politechnik. Ba – podsumowania CANARD pokazują, że te urządzenia wywarły oczekiwany skutek. (owszem, lepiej byłoby w Polsce mieć plan poprawy infrastruktury w takich miejscach, a fotoradarów używać tylko do czasu zmian oraz lepiej byłoby nie wmurowywać na stałe masztów, a korzystać z urządzeń, które można przenosić – ale to przecież już zupełnie inne historie i daję głowę, że o nich to poseł muzyk nie ma zielonego pojęcia).

Po drugie – jak poseł zajmujący się sprawami kierowców może pytać „w czym one tak naprawdę pomagają”. Naprawdę? Nie widział na oczy żadnych badań, podsumować, choćby tych prezentowanych w Polsce? To znaczy, że albo nie umie czytać, używać googla, albo jest wyjątkowo zimnym populistą. I tak – źle, i tak – niedobrze. Fotoradary bowiem działają: punktowo spowalniają kierowców, a w związku z tym redukują liczbę wypadków i ofiar na poziomie sięgającym 40 proc. (badania przed instalacją i po).

Po takim wywiadzie szef CANARD Marek Konkolewski powinien natychmiast wystąpić publicznie i zaprosić posła Kukiz’15 po to, by opowiedzieć mu, jak działają fotoradary i co dzięki nim udaje się osiągnąć.

Łukasz Zboralski