• Home »
  • Rozmowy i opinie »
  • Łukasz Zboralski: Runął kolejny mit – okazuje się, że policja bardzo rzetelnie mierzy prędkość kierowców

Łukasz Zboralski: Runął kolejny mit – okazuje się, że policja bardzo rzetelnie mierzy prędkość kierowców

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Nierzetelne pomiary prędkości policyjnymi radarami to jeden z częstszych tematów w polskich mediach. Z oficjalnych danych wynika jednak, że udowodnione błędy to niecały procent niecałego procenta wszystkich pomiarów. Czy naprawdę można narzekać na taką pracę drogówki?

lukasz_wsamochodzie

Łukasz Zboralski, redaktor naczelny brd24.pl Fot. brd24.pl

„Dziennik Gazeta Prawna” ujawnił niedawno, że w Policji powstała specjalna grupa, która ma przyglądać się przegrywanym przez policję sprawom w sądach – chodzi o odmowy mandatów za prędkość. Wszystkie media natychmiast podchwyciły temat rozpisując się o tym, jak to policjanci źle mierzą prędkość kierowców.

Wystarczy jednak znać matematykę na poziomie gimnazjalnym, by w tekście „DGP” dostrzec fakty, które obalają powszechne domniemanie o rzekomo skandalicznie błędnej pracy drogówki z radarami (z którego część ekspertów i prawników uczyniła sobie całkiem niezłe źródło dochodu – niezależnie od tego, czy potem sprawy w sądach wygrywa czy przegrywa).

Bowiem w ubiegłym roku policja przyłapała kierowców na przekraczaniu prędkości 1,6 mln razy. Po tych wszystkich pomiarach 11,8 tys. kierowców odmówiło przyjęcia mandatu i postanowiło przed sądem udowodnić swoją niewinność. Zatem 0,7 proc. przyłapanych na przekraczaniu prędkości kierowców uznało, że jechali mniej niż pokazały policyjne urządzenia. Niewielki odsetek jak na tak medialny problem w Polsce, prawda?

A to jeszcze nie pokazuje całej prawdy. Bowiem z tego niecałego procenta, który nie zgadzał się z tym, że powinien dostać mandat za przekroczenie prędkości na drodze, do tej pory w sądach sprawę wygrało 87 osób. To oczywiście o 87 przypadków złej pracy policji za dużo. Ale trzeba też dostrzec, że stanowią oni 0,7 proc. wszystkich, którzy nie zgodzili się z ustaleniami policji na drodze.

Zatem niecały procent osób w Polsce nie zgadza się z wynikami pomiarów policyjnych radarów, a z nich wszystkich niecały procent ma rację (oczywiście ten odsetek może wzrastać, bo sprawy sądowe – nawet tak błahe – trwają miesiącami albo nawet latami).

Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że nie wszyscy chcą się z policją szarpać w sądach (a przecież z kolei wielu chce się szarpać, choć wie, że było winnymi) i nawet jeśli wziąć pod uwagę, że rzeczywiście takie radary jak Iskra-1 powinny natychmiast zniknąć z użytku w Polsce (bo czasem mierzą źle i jest to już udowodnione), to nie wydaje się, że z policyjnymi pomiarami prędkości mamy wielki problem. A jeśli mimo to policja postanowiła przyglądać się temu minimalnemu odsetkowi błędów, to tylko świetnie świadczy o wydziale ruchu drogowego Komendy Głównej Policji.

Niesprawiedliwość nadzoru boli zawsze, na drodze też. Ale gdyby uczciwie spojrzeć na rzecz – to czy nie powinniśmy raczej częściej pisać o tym, ilu kierowców wciąż ignoruje ograniczenia prędkości na drogach? I czy nie powinniśmy mieć więcej pretensji do tych, którzy prawo łamią zamiast do tych, którzy ich wyłapują? W liczbach wygląda to naprawdę okropnie – ofiar i rannych mamy naprawdę za dużo.

Łukasz Zboralskiu