Marek Dworak: To wstyd, że w Polsce nie ma jednej szkoły użycia kierunkowskazów na rondzie

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Od 20 lat powtarzam, że  na klasyczne skrzyżowanie o ruchu okrężnym z jednym lub dwoma pasami wjeżdża się bez włączania lewego kierunkowskazu. Wiem, że kierowcy są różnie uczeni, dlatego powinniśmy ujednolicić interpretację przepisów, bo to poprawi bezpieczeństwo. Na rondach dochodzi do wielu kolizji – mówi Marek Dwora, Sekretarz Małopolskiej Rady BRD i dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Krakowie

Marek Dworak. Fot. Screen TVP 3 Kraków

Marek Dworak. Fot. Screen TVP 3 Kraków

Brd24.pl: Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie uznał, że wjeżdżając na rondo nie zmienimy kierunku ruchu, więc nie musimy tego sygnalizować lewym kierunkowskazem. Dopiero zjeżdżając z niego należy włączyć prawy kierunkowskaz. Zgadza się Pan z tym orzeczeniem?

Marek Dworak: Nie tylko się zgadzam, ale jestem bardzo zadowolony z takiego orzeczenia. Od 20 lat powtarzam, że wjeżdżając na klasyczne skrzyżowanie o ruchu okrężnym z jednym lub dwoma pasami, oznaczone znakiem C-12 – nieskanalizowane, bez strzałek kierunku ruchu na poszczególnych pasach ruchu – nie zmieniamy kierunku ruchu. Zgodnie z art. 22 ustęp 3 ustawy prawo o ruchu drogowym w takim przypadku możliwy jest ruch tylko w jednym kierunku i tak dokładnie jest, bo wszyscy poruszają się wokół centralnej wyspy. Zmiana kierunku jazdy na takim skrzyżowaniu następuje dopiero w momencie wyjeżdżania ze skrzyżowania, będzie to oczywiście skręt w prawo. Więc jeśli jest to skrzyżowanie o ruchu okrężnym z dwoma pasami odpowiednio wcześniej zajmujemy prawy pas i włączamy prawy kierunkowskaz przed zjazdem.

Skoro to takie oczywiste, dlaczego kolejne już orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego budzi takie emocje?

Ponieważ nie wszyscy podzielają interpretację, którą przed chwilą zaprezentowałem i którą potwierdził sąd. Niektórym takie orzeczenia WSA burzą teorię. Część fachowców uważa bowiem skrzyżowanie o ruchu okrężnym za normalne skrzyżowanie. Twierdzą zatem, że kierowca zamierzający jechać w domniemanym lewym kierunku wjeżdżając na rondo powinien włączyć lewy kierunkowskaz. Tu jednak pojawia się zasadnicze pytanie: które lewo ma na myśli kierowca na rondzie pięcio- czy sześciowylotowym, albo trójwylotowym niesymetrycznego? To bardzo trudne do określenia i plącze porządek rzeczy w umysłach młodych adeptów kierownicy – tych którzy się dopiero uczą i tych którzy zaczynają samodzielną jazdę.
Ta teoria jest zresztą dalece niespójna, nie da się jej do końca obronić. Zgodnie z nią należałoby włączyć lewy kierunkowskaz sygnalizując domniemany lewoskręt, a potem prawy przy zjeżdżaniu. Tylko jak to? Dwie zmiany kierunku na jednym skrzyżowaniu? Skrzyżowanie o ruchu okrężnym jest jednym skrzyżowaniem i co do tego nie ma wątpliwości. Na jednym skrzyżowaniu dokonujemy jednej zmiany kierunku jazdy i w przypadku skrzyżowania o ruchu okrężnym jest to właśnie wyjazd w prawo. Włączanie lewego kierunkowskazu przy wjeździe nie ma sensu.

Jednak cześć egzaminatorów argumentuje, że włączenie lewego kierunku przy wjeździe pomaga zorientować się innym kierowcom, gdzie będziemy jechać.

Nie zgadzam się z tym. Wyspa ogranicza widoczność i ci, którzy są na innych wlotach i tak nie wiedzą co zamierzamy zrobić,  mogą nawet nie dostrzec naszego kierunkowskazu. Co innego na minirondzie, tutaj być może taki kierunkowskaz miałby sens, ale my niestety w przepisach nie rozróżniamy rond.

Jedni instruktorzy uczą tak, inni inaczej. Jedni egzaminatorzy nie wymagają lewego kierunku, inni oblewają za niewłączenie go.

Nie wszędzie tak jest, w Małopolsce przyjęło się interpretować kwestię kierunkowskazów na rondach tak, jak ja to interpretuję. W ośrodku egzaminacyjnym, którym kieruję, wiemy, że kierowcy są rożnie uczeni w szkołach jazdy, dlatego na egzaminie nie ma dla nas znaczenia czy kierowca wjeżdżając na rondo włączył lewy kierunkowskaz czy nie. Najważniejsze jest, by zjeżdżając z niego włączył prawy kierunkowskaz i oczywiście jeśli rondo ma dwa pasy odpowiednio wcześniej zjechał na prawy. Jeszcze raz podkreślam, że to o czym mówimy dotyczy rond nieskanalizowanych – takich w przypadku których organizator ruchu się nie wypowiedział na temat zajmowania pasów ruchu przed wlotem na skrzyżowanie. To właśnie do takich skrzyżowań o ruchu okrężnym odnosi się orzeczenie, które komentujemy.

W takim razie powiedzmy jeszcze, jak jeździć po rondzie ze strzałkami kierunkowymi na pasach, z sygnalizacja świetlną.

Te skrzyżowania rządzą się trochę innymi prawami. Jeśli organizator ruchu narysował strzałkę do skrętu w lewo na danym pasie, to wtedy włączamy lewy kierunkowskaz i to ma sens. Ostatnio na kilku takich skrzyżowaniach w Polsce zauważyłem inną metodykę malowania – nie jest to taka klasyczna strzałka P-8b jak w rozporządzeniu, tylko inna –prowadząca przez rondo. Ona uzmysławia kierowcy, że nie skręca on w lewo tylko objeżdża wyspę, a następnie wyjeżdżamy w którymś z kierunków. Podobną filozofię stosuje większość nawigacji. Nie mówią nam o konieczności skręcenia w lewo, tylko informują, że mamy wybrać drugi, trzeci czy czwarty zjazd. Tak powinniśmy patrzeć na skrzyżowania o ruchu okrężnym – jakbyśmy jechali na wprost i zjeżdżali w prawo. Chyba że organizator ruchu postanowił inaczej, ale wówczas powinien  pokazać to wyraźnie na wlocie. W takich sytuacjach jednak  moim zdaniem skrzyżowanie nie powinno być oznaczone znakiem C-12 „ruch okrężny” tylko znakiem C-9 „objazd wysepki z prawej strony”.

Skoro sprawa kierunkowskazów jest tak problematyczna, to dlaczego nikt się nie podjął ujednolicenia interpretacji przepisów?

Dyskusje na ten temat trwają od lat. Jedyną osobą, która próbowała rozwiązać problem i ujednolicić interpretację przepisów był wiceminister infrastruktury prof. Ryszard Krystek (pełnił funkcję w latach 2004-2005 – przyp. red.) Uczestniczyłem w konferencji, na której przedstawiłem swoje stanowisko, potem mieliśmy jeszcze jedno duże spotkanie na ten temat, ale eksperci się nie dogadali. Prof. Krystkowi nie udało się rozwiązać tego problemu, a  kiedy odszedł ze stanowiska nikt inny nie podjął tego tematu. To wstyd, że nie możemy się dogadać w tej sprawie. Sam proponowałem dopisanie jednego zdania do ustawy, tak byśmy mieli jasność w tej sprawie, ale skończyło się to na niczym.

Czy to, że jedni operują kierunkowskazami tak a inni inaczej ma wpływ na bezpieczeństwo?

Oczywiście, na rondach dochodzi do wielu kolizji. Do programu „Jedź bezpiecznie”, który prowadzę w TVP Kraków i za pośrednictwem YouTube, gdzie także można go obejrzeć, przychodzi do mnie wiele informacji i nagrań z dróg w całej Polski. Sprawa kierunkowskazów na rondzie sprawia kierowcom problem, różnie jest interpretowana w przypadku kolizji. Musimy coś w tej kwestii zrobić. Może portal brd24.pl  zapoczątkuje  tę dyskusję?

rozmawiała Agnieszka Niewińska