Connect with us

Rozmowy i opinie

Parlamentarny Zespół ds. Obrony Kierowców to bardzo dobra wiadomość

Opublikowano

-

To, że w Sejmie powstał Parlamentarny Zespół ds. Obrony Kierowców, powinno nas cieszyć. To dobrze świadczy o Polsce

Parlamentarny Zespół ds. Obrony Kierowców

Parlamentarny Zespół ds. Obrony Kierowców

Grupa posłów Konfederacji stworzyła w Sejmie Parlamentarny Zespół ds. Obrony Kierowców. I – choć z sama nazwa powinna przerażać (albo powodować śmiech do łez – ach, ci ciemiężeni polscy kierowcy!)  – to jest to jednak dobra wiadomość! Zdziwieni?

Korwin i reszta

Fakt, że w nowym parlamentarnym zespole znaleźli się ludzie, którzy mają do ruchu drogowego podejście kuriozalne. Wystarczy zresztą poczytać, co w Internecie pisze przeciętny wyborca Konfederatów czy partii KORWiN – jak chciałby móc jechać szybko i sam dobierać limit prędkości oraz jak dziwi się, że należałoby zwalniać, by nie zabić pieszych, którzy dopiero wejdą na przejście…

Jest przecież w tym nowym zespole m.in. Janusz Korwin-Mikke, który głosił publicznie, że nie należy zmuszać ludzi do zapinania pasów bezpieczeństwa (choć sam jeździ zapięty w pasach – i dobrze, bo co innego polityczny PR, a co innego życie). Pan Janusz uważa też, że nie powinno być egzaminów na prawo jazdy (widać to rodzinna tradycja jakaś – jakiś czas temu jego córka została złapana bez prawka, a że przy okazji doszło posiadanie narkotyków, to dostała 1,5 roku wyroku).

Jest również Dobromir Sośnierz. Ten z kolei niedawno w Polsacie, gdy nawiązano do potrącenia przez jadącego bez prawa jazdy prawicowego polityka Artura Zawiszę rowerzystki, skwitował rzecz w ten sposób: „Robimy temat z tego, że ktoś tam kogoś potrącił”. Wspomnieć też warto, że Sośnierz jako europoseł był jedynym z Polski, który głosował przeciw, gdy w kwietniu 2018 r. Parlament Europejski zobowiązał producentów do obowiązkowego montowania w nowych samochodach systemów bezpieczeństwa (m.in. Intelligent Speed Assistance).

Jest z czego się cieszyć!

A jednak należy być zadowolonym z utworzenia tego zespołu w Sejmie. Bo pokazuje to dobrze, jakie postawy i jakie myślenie znalazły się dziś na marginesie politycznej debaty.

W Sejmie jest stała Komisja Infrastruktury. I tam na poważnie posłowie zajmują się projektami dotyczącymi transportu i prawa drogowego (no, o ile takie projekty w ogóle się pojawiają w Sejmie, ostatnio ich było jak na lekarstwo). Zasiada w niej wielu posłów z różnych ugrupowań. To przecież tam trafią ważne projekty zmian, które zapowiedział premier Mateusz Morawiecki – tych, które mają ograniczyć piractwo na polskich drogach.

Podobnie jest w nowym Parlamentarnym Zespole ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (tym, który przez cztery lata kompromitował jego przewodniczący Michał Szczerba z PO). Jest to nowe ciało, przejęte przez sejmową Lewicę. Ale są w nim i członkowie PO czy Koalicji Obywatelskiej. I już działa. Dziś posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk złożyła interpelację, w której domaga się ujawnienia szacunków kosztów wypadków drogowych. Bo taki świeży szacunek, jak ujawniło TOK FM, ma Ministerstwo Infrastruktury. Ale do dziś go nie pokazało.

No i gdzieś poza tym głównym nurtem, poza główną dyskusją parlamentarną – bo właśnie partia władzy szarpnęła się na zmiany w BRD, które autorytetem poparł sam premier – będzie stolik, przy którym zasiądzie ośmiu Konfederatów marzących o wolności pojmowanej jako jeżdżenie po drogach jak się chce. Niech nazywają racjonalne zmiany prawa, przetestowane na świecie i prowadzące do znacznego zmniejszenia liczby osób ginących na drogach, „lewackimi wymysłami”. Na wieść o narzędziach pozwalających ogarnąć drogową anarchię na polskich drogach niech krzyczą o „ciemiężeniu kierowców”. Zostanie to i tak przy tym jednym partyjnym stoliczku.

Tak, to jest bardzo dobra wiadomość. W parlamencie, który odzwierciedla przecież wybór narodu, ludzie myślący w ten sposób o kierowcach i poruszaniu się po drogach, są na marginesie. Cieszmy się.

Łukasz Zboralski