Connect with us

Rozmowy i opinie

Wiesław Migdałek: z bezpieczeństwem drogowym w 2015 r. doszliśmy do ściany i walimy głową w mur

Nie podzielam optymizmu sekretarza Krajowej Rady BRD i jego wiary w narodowy program poprawy bezpieczeństwa. W tym roku zginie na drogach może nawet więcej osób niż rok temu. Mamy niebezpieczne przejścia, słabe prawo, szczątkowy i niewydolny system fotoradarowy, policję pracującą dla statystyk…

Opublikowano

-

Nie podzielam optymizmu sekretarza Krajowej Rady BRD i jego wiary w narodowy program poprawy bezpieczeństwa. W tym roku zginie na drogach może nawet więcej osób niż rok temu. Mamy niebezpieczne przejścia, słabe prawo, szczątkowy i niewydolny system fotoradarowy, policję pracującą dla statystyk…

Wiesław Migdałek. Fot. arch. autora

Wiesław Migdałek. Fot. arch. autora

Na niedawno zorganizowanej konferencji BRD w Małopolsce, dziennikarka TVP3 zapytała Konrada Romika, sekretarza Krajowej Rady RBD – czy uważa, że bezpieczeństwo na polskich drogach kiedykolwiek się poprawi?

– Takie są założenia Narodowego Programu Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego – odpowiedział Konrad Romik – Program realizacyjny ma okres dwuletni, a jeżeli chodzi o pewne procesy, które się już toczą, tak naprawdę są wykonywane na bieżąco. 10 lat temu to nie było 2.831 ofiar śmiertelnych na drogach, ale ponad 7 tys. Więc tak naprawdę – rozumiejąc skalę progresu i tego co dokonuje się dobrego w Polsce w zakresie poprawy BRD – nie mówimy o wielu dziesiątkach lat, ale najbliższej perspektywie kilku lat.

ZOBACZ TĘ ROZMOWĘ:

Nie podzielam optymizmu pana Romika, ale zanim wyjaśnię dlaczego, należy się sprostowanie. Nie jest prawdą, że – jak twierdzi sekretarz Krajowej Rady BRD – dziesięć lat temu, było ponad 7 tys. ofiar na polskich drogach. Było dokładnie 5.437 (2008 r.), a wspomniane 7 tysięcy, to było 20 lat temu (1998 r. – 7.040).

Zaś co do przyszłości – cele Narodowego Programu BRD 2013-2020 są bardzo jasno określone. Zadania, które są do wykonania przez parlament, ministerstwa, różne instytucje, urzędy i służby mają sprawić, iż na polskich drogach ma się poprawić nie kiedykolwiek, a konkretnie – w 2020 r. liczba ofiar śmiertelnych ma nie przekroczyć 2000, a ciężko rannych – 6.900. Wcale mnie nie uspakaja stwierdzenie, że procesy/zadania programowe idą na bieżąco, gdyż w przeszłości owe procesy też szły na bieżąco, a zwolnienie (grudzień 2015) poprzedniej sekretarz KR BRD, minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk uzasadnił następująco: – Efekty pracy KRBRD, kierowanej przez dotychczasowego dyrektora sekretariatu, oceniam jako niezadowalające. Pracom podejmowanym przez KRBRD przyglądałem się jeszcze jako parlamentarzysta i wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. Działania podejmowane przez KRBRD powinny w realny sposób przekładać się na wzrost bezpieczeństwa na polskich drogach i jako jej przewodniczący podejmę starania, aby tak się stało.

Skupiając się na efektach ostatnio podejmowanych działań/starań, trudno przejść obojętnie wobec faktów, a te – mierzone liczbą zabitych i ciężko rannych – wyglądają następująco:

zrzut-ekranu-2018-10-16-o-07-19-47

Patrząc na liczby z ostatnich trzech lat nie dostrzegam tu nic optymistycznego. W 2015 r. doszliśmy do ściany i od tego czasu walimy głową w mur.

Z ostatniego zdania wypowiedzi pana Romika zrozumiałem, że już za kilka lat będzie dobrze. Owszem, będzie trochę lepiej z każdą oddaną drogą szybkiego ruchu i każdym chodnikiem wybudowanym na wsi, ale gdzie reszta?

Mamy:
– szczątkowy, niewydolny i prawnie przetrącony system fotoradarowy;
– policję, działającą akcyjnie i dla statystyki, nie potrafiącą poprawnie mierzyć prędkości nadjeżdżających pojazdów i mogąca sobie strajkować – jak zechce;
– sądy, łagodne dla Frogów, celebrytów, polityków i innych kast;
– prawo drogowe wymagające wielu zmian, o które słusznie apeluje m.in. pan Marek Dworak [dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego i autor programu „Jedź bezpiecznie”]
– niebezpieczne przejścia dla pieszych, na których co roku ginie 250 ludzi;
– tetrisowe skrzyżowania, na których wszystkich trafia szlag;
– system szkolenia przyszłych kierowców nastawiony wyłącznie pod egzamin;
– wizje nawracania/naprawiania kierowców i pieszych przez spoty telewizyjne (pomaga jak umarłemu kadzidło);
– porąbane (pardon) organizacje ruchu w wielu miastach, które nawet i dla miejscowych są trudne do ogarnięcia.
itd…

Rzecz jasna, nie oczekuję, że to wszystko ma naprawić pan Konrad Romik w swoim sekretariacie, ale tę stajnię Augiasza w końcu ktoś musi posprzątać.
Zatem nie podzielam optymizmu sekretarza Krajowej Rady BRD i nie mam wiary w taki Narodowy Program BRD, gdyż nikłe efekty z realizacji przyjętych planów oraz pozostawienie odłogiem tak wielu istotnych obszarów BRD – o których wyżej wspomniałem i o których wszyscy dobrze wiemy, że musimy poprawić – do takiego optymizmu mnie nie skłaniają.

Jeśli poważnie traktujemy sprawy życia i śmierci, to nie w 2020 r., ale dziś należy zrobić rachunek sumienia i przedefiniować priorytety działań.

Wiesław Migdałek