Wiesław Migdałek: zanosi się na ponad 3 tys. zabitych w wypadkach w 2016 r.

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

W pierwszych sześciu miesiącach 2016 r. jest więcej wypadków i ofiar niż w tym samym okresie 2015 r. Z mojego modelu statystycznego wynika, że w tym roku w bezpieczeństwie na polskich drogach cofniemy się aż do poziomu z roku 2014. A decydenci od BRD są dalej na etapie niewiedzy o tym, co się dzieje i co należy zrobić w Polsce

Wiesław Migdałek. Fot. arch. autora

Wiesław Migdałek. Fot. arch. autora

Po pierwszych sześciu miesiącach roku jest wystarczająco danych o wypadkach, aby wprowadzić je do modelu statystycznego/predykcyjnego. Swego czasu opracowałem sobie na własny użytek taki model, który jest dosyć precyzyjny. Generowany wynik na koniec 2016 roku wygląda następująco:
wypadki – 34 500
zabici – 3 146
ranni – 41 550

Oznacza to cofniecie się pod względem bezpieczeństwa na drogach do poziomu z roku 2014!

Niestety, nie pomagają konferencje, wydawane broszury, zwiększenie wysiłków w zakresie badania trzeźwości, zabieranie praw jazdy…
Istotna zmiana, która wystąpiła w ostatnim okresie to zmniejszenie ilości pomiarów prędkości poprzez zlikwidowanie uprawnień straży miejskich i straży gminnych. Ale gdyby nawet otrzymaną wartość przyrostu przypisać do skuteczności działań SM/G, to jest ona niewielka (w stosunku co całości) i bez potencjału głębszego oddziaływania (każde działanie ma swoją granicę skuteczności poniżej której się nie zejdzie).

Generalnie, gdy się popatrzy na główny wykres, jaki został namalowany w Narodowej Strategii BRD w zakresie spadku ilości wypadków w przyszłości, to nie bardzo wiadomo, przy pomocy jakich mechanizmów ta krzywa ma maleć w wykreślony sposób. Tak to niestety jest, gdy wykres jest chęcią pod którą pisze się elaborat (strategia), a nie wypadkową planowanych działań, z których można coś jasno wyliczyć, zsumować i dopiero wówczas wyłożyć w postaci dokumentu.
No bo jak tu teraz cokolwiek zmonitorować? Które elementy strategii zadziałały, a które nie? No nie bardzo wiadomo, a właściwie to nic nie wiadomo.

Reasumując: decydenci zajmujący się BRD są dalej na etapie niewiedzy o tym, co i jak należy zmienić lub wprowadzić, aby było lepiej.

Autor, mieszkaniec Zielonej Góry, z wykształcenia mgr fizyki. W latach 2007-1011 jako pracownik Urzędu Marszałkowskiego zajmował się m.in. sprawami BRD w ramach Lubuskiej Rady BRD. Zainicjował wymianę informacji nt. działań BRD Lubuskie-Brandenburgia na różnych szczeblach służb operacyjnych, zmienił sposób działania Lubuskiej Rady BRD, organizując (zamiast nudnych debat) tematyczne zespoły robocze, zajmujące się na bieżąco w terenie analizą zgłaszanych problemów BRD.
Z jego inicjatywy i pod jego nadzorem przygotowany został pilotażowy informatyczny system wielowymiarowych analiz danych BRD na podstawie danych z SEWiK dot. woj. lubuskiego (wielowymiarowe raporty generowane bezpośrednio przez użytkowników systemu na żądanie) – użytkownicy systemu: GDDKiA w Zielonej Górze, Zarząd Dróg Wojewódzkich, Policja, urzędy gmin. System przeszedł akceptację funkcjonalną, ale nie wszedł do eksploatacji z powodu „problemów formalno-technicznych” z wykorzystaniem SEWiK jak źródła danych.
Obecnie jest kierowcą zawodowym w transporcie międzynarodowym. Pracując za granicą z uwagą śledzi pojawiające się tam wszelkie nowości i implementacje BRD – zarówno inżynierskie jak i w komunikacji społecznej.