Connect with us

Rozmowy i opinie

Z GRUBEJ RURY 2/2020

Opublikowano

-

Tydzień z rodzaju filozoficznych. Jeden wydumał, że jak jest tak dużo przestępców, iż ściganie ich zatkałoby organa, to nie należy ścigać ich wcale. Drugi wymyślił, że piesi: ręce do góry. Trzeci – że bilokacja to dla polskiego sądu bułeczka z masełkiem. Tylko czwarty zwyczajnie, po staremu, jak to konserwatysta, straszył ludzi czymś, czego nie ma. Gazu!

z grubej rury

Wprawdzie rozpoczęliśmy już cotygodniowe transmisje online #zGrubejRury na Facebooku BRD24 – ale ponieważ tam się gada, tam się pojawia dużo osobistych wycieczek (obiecuję, że będę mniej, pierwsze koty za płoty) i tam są goście, którzy mają horyzonty szerokie, to pisana wersja skondensowana zostać musi.

Ze znalezieniem głupstw w przestrzeni publicznej na temat BRD jest jak z wrzucaniem biegu było w syrence u mojego kuzyna Karola – kręcisz trochę we wszystkie strony i obojętnie gdzie wciśniesz, coś wyskakuje. Żeby jednak zachować pewien szacunek, zacznijmy od namaszczonych, jaśnie nam panujących.

Pisiont plus czyli minus

Oto przedstawili nam nowelizację prawa, która była rok temu przedstawiona i skonsultowana z ludźmi (polskie tworzenie prawa zakłada przecież publiczne konsultowanie pomysłów z ludem), a tymczasem po wydaleniu jej przez rząd po rocznym zatwardzeniu okazała się zupełnie inną niż ta, do której lud zgłaszał uwagi. Rząd ma bowiem Wasze uwagi dokładnie tam, gdzie miał przez ponad rok tę zmianę. No i z ustawy magicznie – ciekawe kto i jak? – zniknął pierwotny zapis, który się nie podobał resortowi Ziobry. Ten, że jadący 50+ także poza obszarem zabudowanym będą tracili prawko.

Dziennikarze się dziwowali, więc wiceminister infrastruktury Rafał Weber wyjaśnił w telewizji, że ponieważ Związek Powiatów Polskich przeraził się ogromem pracy z odbieraniem praw jazdy, której nie podoła jeśli to wejdzie, to ten przepis nie wejdzie. Rozumiecie? Jest tylu bandytów na drogach, że powiatowi urzędnicy by się zmęczyli, więc nie będziemy tych bandytów usuwać. Czekam aż wiceministra Webera przesuną do MSWiA i będzie mógł wytłumaczyć np., że jest tak dużo złodziei, iż policjanci by się spocili i przepracowali, więc rezygnują w ogóle ze ścigania kradzieży.

Przy okazji skrót ZPP proponuję rozwijać nową, adekwatną nazwą: Związek Piratów Polskich.

„Łańcuchy dłoni, zwarte szeregi. Warstwy tradycji, wieki kultury. Tydzień dobroci, ręce do góry”

Z tym, że nie wszyscy mamy źle w głowach, ale niektórzy wyciągają z nich jednak pomysły zepsute. Oto na scenie drugi pod względem wielkości po wiceministrze znany były policjant Marek Konkolewski. Zawsze prezentował punkt widzenia swojej formacji w TVN24, żelazne miejsce tam miał i widocznie nie zauważyli, że już nie specjalnie trzeba go odpytywać. Ale zapytali.

No i pan Marek, który w ogóle osobistym kontakcie fajnym jest i sympatycznym gościem (piszę z własnego doświadczenia, bo się w tym tefauenie potykaliśmy jako rozmówcy czasami), wypalił, że piesi przed przejściem powinni podnosić rękę. Jest to jednak postulat i tak dość konserwatywny. Gdyby tak na serio proponować, to zanim ktoś będzie chciał wejść na pasy powinien najpierw napisać podanie do Polskiego Związku Motorowego (może by wtedy ta instytucja naprawdę do czegoś się przydawała?).  Dopiero potem, po uzyskaniu papierowej zgody z pieczątką, należałoby podnosić rękę. I to nie tylko taką rękę zwykłą, ale przecież jeszcze obwieszoną odblaskami i zwieńczoną latarką (specjalne latarki z atestem dla pieszych natychmiast zaoferowałby jakiś kuzyn kogoś tam).
Czekam na nagrania ze Starogardu, gdzie pan Marek mieszka i gdzie starał się zdobyć w wyborach prawo rządzenia miastem. Nagrajcie proszę i podeślijcie, jak pan Marek podnosi rękę przed wejściem na zebrę.

Na koniec – jest pan Marek jedynym przykładem, gdy nie złości mnie to, że policjant może sobie iść pierdzieć na emeryturze w wieku 40 lat. Może to jednak dobrze.

Bubel Bublewicz

Pani była posłanka PO Beata Bublewicz wbiła mi nóż w plecy. To ja cały czas się staram nie zapomnieć, że ona pierwsza ruszyła potrzebę zmiany przepisów w sprawie przejść dla pieszych, a ta w telewizorni zgodziła się z tym obowiązkowym podnoszeniem ręki i dowaliła, że mogą być przecież jakieś grupy ludzi, co ładują się na przejście zupełnie bez ostrożności.

Jeśli pani była poseł po latach wariackich zmagań w Sejmie z jej poprzednim projektem, steku bzdur, z którymi musiała się tam mierzyć, chce podnoszenia ręki przed pasami, to może być – ekstremalnie rzadkim, ale jednak – przykładem, że ludzie jednak wiedzą, komu dać mandat poselski a komu nie.

„Jesteś ale Cię nie ma” (Mandaryna)

Smaczek wsobny. Bo dość branżowy. Otóż w dyskusji na FB brd24 w sprawie nowelizacji prawa głos zabrał sądowy biegły. To tacy ludzie, co piszą opinię o tym, co ich zdaniem działo się na drodze i dlaczego doszło do wypadu, a potem sędziowie, którzy czasem średnio mają pojęcie o ruchu drogowym, biorą te pisma za łatwe i szybkie rozwiązanie więc właściwie czynią je wyrokami w Polsce.

W wielkim skrócie, dla tych, co nie wiedzą: nowelizacja w Polsce została zaproponowana, bo tak źle zaimplementowali fachowcy w PRL (do dziś uznawani za „nestorów” BRD czasem) Konwencję Wiedeńską w polskim prawie, że formalnie pieszy u nas ma pierwszeństwo jedynie, gdy „znajduje się” na pasach. Bowiem o pieszym „wkraczającym” nagryzmolili jedynie w definicji znaku „przejście dla pieszych”, a to rozporządzenie. Więc nie może ono poszerzać ustawy.
Cała więc nowość będzie polegała na tym – jak misie w Sejmie tego nie wywrócą – że pieszy będzie miał pierwszeństwo podczas bycia na pasach ale też podczas wchodzenia.

Na co pan biegły sądowy Piotr Krzemień napisał pod artykułem: „Wchodzący na przejście, to dający co najmniej jeden krok, czyli znajdujący się już na nim. Nic się więc nie zmienia. To propaganda i tyle”.

Widzicie? Można dopiero wchodzić i już wejść jednocześnie. Pieszy Schrödingera!

Ostatecznie dobrze, że biegły Krzemień to jednak napisał. Kiedy przejdzie nowelizacja i gdy nie daj Boże w sądzie w Waszej sprawie dotyczącej wypadku na przejściu dla pieszych akurat ten będzie tworzył opinię – możecie te jego słowa, potwierdzone publikacją prasową, złożyć przed nosem sędziny domagać się powołania kolejnego biegłego.

Ch..wo ale stabilnie, czyli jak z myśleniem w Konfederacji

Ponieważ rząd przyjął nowelizację ws. pieszych i wysłał już ją do sądu – czyli posłowie i ich „eksperci” zasiadający w Parlamentarnym Cyrku ds. Obrony Kierowców nie mogą dalej w sieci pisać, że ich zasługą było zatrzymanie zmiany prawa na etapie rządowym (tak, tak, jeden taki chwalił mi się) – Konfederacja zwołała krótką konferencję. Był Korwin-Mikke. Nic nie gadał, więc mniej śmiesznie. Był też jakiś poseł z brodą – aż tak się nie interesuję parlamentarnymi skrajnościami, by go rozpoznawać. No i był też poseł Dobromir, którego po pokazaniu baby z cyckami na parlamentarnym zespole nazywają niektórzy do dziś w sieci Bobromirem.

Poseł Dobromir powiedział, że Konfederacja jest przeciw temu, żeby pieszy miał pierwszeństwo jeszcze zanim stopę postawi na pasach, bo „już dziś w większości wypadków orzeka się winę kierowcy”. Ogień! Ponieważ dziś już w większości to ludzie za kierownicą rozjeżdżają pieszych, to nie można im prawnie nakazywać większej uwagi i śledzenia też otoczenia przejścia dla pieszych.

Prawdziwy cymes był dalej: „powinno się przecież oczekiwać, że wina powinna rozkładać się w podobnym stopniu. Przecież ci ludzie za kółkiem nie różnią się niczym od tych ludzi, co chodzą po ulicy” – powiedział poseł Dobromir.

Szkoda, że poseł, z wykształcenia teolog, nie rozwinął tej myśli. Przecież morderca to też taki sam człowiek jak ofiara. Zatem średnio przy zabójstwach wina powinna być jadnak fity fifty, a nie ciągle tylko winni ci, co pchną nożem czy walną łomem. Ponieważ okradany i złodziej to jedna rasa, ludzie – przy kradzieżach też najwyraźniej mamy do czynienia z zaburzeniem.

Obawiam się, że po takich wypowiedziach oprócz przekręcania imienia na Bobromir ludzie zaczną też przekręcać nazwisko na Śmiesznierz. Dla mnie jednak słowo, które najbardziej oddaje posła to groteska. Bo niby śmieszno, ale jednak strasznie.

10 zł a miejsce jednak premium

Twórca kanału YouTube MotoPRawda dał 10 zł miesięcznie na Patronite, żeby kłócić się z nami na wewnętrznej grupie Dyskusje BRD24. Żeby rozwiać wątpliwości – nie jest to łapówka za to, że trafia już drugi raz pod rząd do rubryki #zGrubejRury. Państwa podejrzenia są całkowicie bezpodstawne, on przyszedł z tymi własnymi zdaniami i z nimi tu wychodzi.

Otóż Paweł wytłumaczył wyznawcom na YT dokładnie to, co Dobromir swoim wyznawcom w Sejmie – że nowelizacja niczego nie zmienia. Przecież wcześniej już, pokazał Paweł znak D-6, kierowca musiał puszczać pieszego wchodzącego.

Potem jeszcze Paweł gadał coś tam o drodze, chodniku i że jedno jest już na chodniku czy coś tam, ale do mnie nie dotarło. Nadal słuchałem tego, że wszyscy analitycy prawni się mylili i gadali androny, że rozporządzenie nie poszerza w tej kwestii ustawy i wszyscy walczą o to od dekady, a tu Paweł cyk, pokazał znak na filmiku w Internecie i problem rozwiązał. Geniusz!

Przy okazji YT: Pytacie też często, czy MotoPRawda ma rację pisząc, że w Niemczech nie ma tylu przejść oznakowanych, są za to przejścia sugerowane – czyli takie, na których pieszy może przejść ale nie ma pierwszeństwa. Tak, to prawda. W Polsce też są takie – to wszystkie przejścia dla pieszych. Większość kierowców uważa tam, że pieszy nie tylko powinien podnosić rączkę, ale też nioe ma w ogóle tam pierwszeństwa i powinien spierdalać. Mniej więcej dlatego przecież piesi stanowią w Polsce 30 proc. wśród wszystkich ofiar śmiertelnych wypadków. W Niemczech nie.

Paweł też pisze na Interii Moto. I dał upust rozwścieczeniu. Bo ludzie z Zielonego Mazowsza udowodnili, iż zdjęcie, w którym widocznie i on się lubuje – taki pieszy w ciemnej kurtce niewidoczny przy przejściu – powstało nie po to, by gadać pieszym, aby ubierali w odblaski i nie włazili pod koła. Dr Christian Thomas z Międzynarodowej Federacji Pieszych, który te zdjęcia pokazał w Polsce dawno temu, opowiadał o intencjach autorów – chodziło im o zwiększenie uwagi wśród kierowców i pokazanie im, że ich wzrok może zawodzić, więc m.in. dlatego ważna jest dobrze dobrana prędkość itd.

Paweł napisał jednak, że to „zaklinanie rzeczywistości”. I zasunął tak, tak ironicznie niby:

„Wystarczy przecież wprowadzić całkowity zakaz występowania opadów atmosferycznych, osadzania się pary wodnej na szybach, zabrać prawo jazdy wszystkim okularnikom, czy wprowadzić nakaz prowadzenia samochodów w stoperach, by troskliwi rodzice nie byli rozpraszani przez dzieci! Przecież człowiek wsiadający za kierownicę, w ułamku sekundy przestaje być ofiarą, a staje się bogiem – zyskuje nagle nadprzyrodzoną moc panowania nad fizyką, optyką czy fizjologią!”

Pawle, mogę Ci pokazać, jak wycierać szyby z pary wodnej oraz porozmawiam z tobą na temat poruszania się samochodem w różnych warunkach atmosferycznych. Musisz jednak obiecać, że podczas pokazu będziesz panował nad fizjologią. Wystarczy nad tą najbardziej podstawową.

Dobra. Hamulec. I do myjni dla oczu!

Łukasz Zboralski