10-latek za kółkiem jechał pod prąd w Pleszewie. W Łodzi 16-latce pozwoliła kierować mama

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Dwie sprawy z polskich dróg zakończą się w sądzie rodzinnym. W Wielkopolsce 10-letni chłopiec jeździł samochodem i doprowadził do kolizji, a w Łodzi mama pozwoliła 16-letniej córce prowadzić swojego lexusa

Dziecko za kierownicą samochodu Fot. CC0

Dziecko za kierownicą samochodu Fot. CC0

Policjanci z Pleszewa 4 maja wieczorem pojechali na miejsce kolizji. Okazało się, że kierowca daihatsu wjechał w ulicę jednokierunkową pod prąd i uderzył w zaparkowanego na niej citroena. Za kierownicą siedział 10-latek. Na siedzeniu pasażera siedziała 15-letnia dziewczyna. Policja nie podała, dlaczego chłopczyk jeździł samochodem po miejscowości i co w tym czasie robili jego rodzice. To zapewne wyjaśni się w sądzie. Bo małolatem, który spowodował kolizję zajmie się sąd rodzinny.

Do sądu rodzinnego trafi też sprawa z Łodzi. Tam właścicielka lexusa pozwoliła prowadzić auto swojej 16-letniej córce. Dziewczyna dwa tygodnie wcześniej zdobyła uprawnienia B1 (czterokołowiec lekki), które nie dają uprawnień do kierowania samochodem osobowym. Pech chciał, że w jadącą prawidłowo 16-latkę uderzyło inne auto. Tamten kierowca został obwiniony o kolizję, ale 54-letnia właścicielka lexusa też dostała mandat – 300 zł za dopuszczenie do kierowania pojazdem osoby nieposiadającej uprawnień. W dodatku nastolatka stanie przed sądem rodzinnym.

red