Connect with us

Społeczeństwo

„Angliki” wjechały do Polski. Ubezpieczalnie mają problem

Od połowy sierpnia można zarejestrować w Polsce samochód z kierownicą po prawej stronie. Zakłady ubezpieczeń nie wiedzą, jakie stawki zastosować. Tymczasem ze statystyk zagranicznych wynika, że ryzyko jest dwukrotnie większe. Czy polisy będą o 100 proc. droższe?

Opublikowano

-

Od połowy sierpnia można zarejestrować w Polsce samochód z kierownicą po prawej stronie. Zakłady ubezpieczeń nie wiedzą, jakie stawki powinny zastosować. Tymczasem ze statystyk zagranicznych wynika, że ryzyko jest dwukrotnie większe. Czy polisy będą o 100 proc. droższe?

Jeep Grand Cheroke Fot. OSX

Z brytyjskich danych wynika, że jazda samochodem z kierownicą po przeciwnej stronie niż organizacja ruchu, stwarza dwa razy większe ryzyko uczestniczenia w wypadku. Fot. OSX

Dokładnie 15 sierpnia 2015 r. zaczęło obowiązywać nowe prawo, które pozwala zarejestrować w Polsce samochód z kierownicą po prawej stronie. Nie ma wątpliwości, że poruszanie się takim autem w ruchu prawostronnym jest o wiele trudniejsze. Jazda „anglikiem” jest więc bardziej ryzykowna.
– Nie ma dyskusji co do tego, że wyprzedzanie samochodem z kierownicą po prawej stronie w ruchu prawostronnym, zwiększa ryzyko na drodze – mówił nam w wywiadzie prof. Stanisław Gaca z Politechniki Krakowskiej.

PZU o 50 proc. w górę

Eksperci zajmujący się bezpieczeństwem ruchu drogowego liczyli na to, że zakłady ubezpieczeń zaproponują dla takich samochodów stawki, które ograniczą import „anglików”. Do Polski może napłynąć ich sporo, bo cena takich modeli dużo niższa. Problem w tym, że w Polsce do tej pory jeździło niewiele aut z kierownicą po prawej stronie – jak więc oszacować ryzyko wypadku i na tej podstawie ustalić stawkę ubezpieczenia?

Zapytaliśmy więc największa zakłady ubezpieczeniowe, czy dla „anglików” stosują wyższe stawki, jeśli tak – to o ile i na jakiej podstawie przyjęły takie kryteria.

Tylko PZU udzieliło nam konkretnej odpowiedzi. – PZU wprowadziło zwyżkę składki w polisach tych aut (ok. 50 proc.), którą będzie weryfikował na bieżąco w miarę gromadzenia danych o ubezpieczeniu tych samochodów – informuje Agnieszka Rosa z zespołu PR PZU SA.
Ale wytłumaczenie zwyżki w PZU jest dość ogólne: „pojazdy z kierownicą po prawej stronie jeżdżące po polskich drogach niosą za sobą wyższe ryzyko”. Choć Rosa dodaje też, że zakład podejrzewa, iż wiele z tych pojazdów może zostać tylko zarejestrowanych w Polsce, a używane będą przez rodaków, którzy wyemigrowali na Wyspy. W ten sposób znacznie obniżą koszty posiadania samochodu na emigracji. – Formalnie jest to możliwe przez pół roku, bo potem lokalne przepisy każą zarejestrować pojazd w UK, ale nie wiadomo jak skuteczna jest kontrola tego obowiązku – zaznacza Agnieszka Rosa i dodaje: – Nie bez znaczenia jest to, że te samochody wymagają niestandardowych części w razie naprawy, często trudno dostępnych w Polsce, co podwyższa koszty.

Link4 czeka na szkody, Proama liczy dla każdego indywidualnie

Proama posiadaczom „anglików” też oferuje wyższe polisy. Ale jak tłumaczą przedstawiciele firmy kierownica po prawej stronie to tylko jedno z ryzyk branych pod uwagę przy wycenie – dlatego dla każdego klienta cena będzie inna.

– Proama indywidualnie traktuje każdego Klienta, tworząc produkty, które mogą być dopasowane do jego indywidualnych potrzeb. Jednocześnie dbamy o to, by każdy klient płacił za swoje ryzyko wyrządzenia szkody, a nie ryzyko innych. Jest to możliwe, dzięki uwzględnianiu ponad 30 czynników, przy szacowaniu ryzyka i ustalaniu składki za ubezpieczenie – tłumaczy Andrzej Wawiórko, kierownik ds. taryf w Proama. – Czynniki te można podzielić na dwie grupy: związane z posiadaczem auta, w tym bardzo istotna jest bezszkodowa historia ubezpieczenia i wypracowany bonus-malus oraz związane z samym samochodem, czyli np. wielkość silnika i także położenie kierownicy. Oczywiście przy ruchu prawostronnym, umiejscowienie kierowcy nie po lewej, ale po prawej stronie, ma wpływ na bezpieczeństwo jazdy, więc również na szkodowość. W związku z tym posiadacz „anglika” musi liczyć się z wyższą ceną za polisę OC. Należy jednak jeszcze raz podkreślić, że jest to jeden z ponad 30 czynników, więc wielkość różnicy w cenie polisy dla tego samego kierowcy i tych samych aut, różniących się między sobą tylko umiejscowieniem kierownicy, będzie inna dla każdego klienta i będzie zależała również od pozostałych czynników.

Inne podejście postanowił zastosować Link4. Strategia jest prosta: skoro „angliki” nie figurują w danych o wypadkach, trzeba na nie poczekać. – Na razie nie wprowadziliśmy innych stawek dla samochodów z kierownicą po prawej stronie – mówi Marek Baran, dyrektor ds. PR Link4. – Będziemy obserwować szkodowość takich pojazdów i wówczas ewentualnie wprowadzimy korekty. Z doświadczeń innych krajów wynika, że ze względu na trudności w prowadzeniu takich samochodów na drogach z ruchem prawostronnym są one bardziej szkodowe, co może powodować wyższe stawki ubezpieczenia OC – zaznacza.

Mimo naszych próśb na pytania o stawki i kryteria ich wyliczenia nie odpowiedziała Warta.

Na świecie wiedzą, że to dwa razy większe ryzyko

Choć w Polsce danych brakuje – i to nie tylko w sprawie wypadków „anglików” – dziwić może fakt, że firmy ubezpieczeniowe nie sięgnęły w tej sprawie po doświadczenia z badań i statystyk w innych krajach. A posłużyć mogą do tego choćby statystyki wypadków z Wielkiej Brytanii, w których odmiennie niż w Polsce bardzo szczegółowo określa się przyczyny wypadków (włącznie z takimi jak np. nieobeznanie kierowcy z nowym samochodem). Co z nich wynika?

brytyjski_raport_tabela

Gdy przyjrzeć się szczegółowym dany dotyczącym wypadków (te dostępne są za rok 2013), wynika z nich, że samochody z kierownicą po przeciwnej stronie niż obowiązujący ruch – czyli w przypadku Wielkiej Brytanii to samochody z kierownicą po lewej stronie (LHD) – stosunkowo rzadko biorą udział w wypadkach drogowych. Na ponad 185 tys. pojazdów osobowych i taksówek, które uczestniczyły w wypadkach, zaledwie 622 to samochody z kierownicą po przeciwnej stronie. Czyli wśród samochodów uczestniczących w wypadkach stanowią one nawet nie pół procenta – a dokładnie 0,34 proc.

Ale gdy porównamy liczbę wszystkich wypadków z udziałem samochodów osobowych i taksówek z liczbą wypadków z udziałem takich pojazdów z kierownicą po przeciwnej stronie, okazuje się, że stanowi to już prawie pół procenta.
Widać więc, że ryzyko wypadku z samochodem z kierownicą po innej stronie niż organizacja ruchu, jest prawie dwukrotnie wyższe.

Czy zatem biorąc pod uwagę brytyjskie statystyki nie należało przyjąć – choć też niedokładnie, bo tylko porównawczo – że „angliki” rejestrowane w Polsce powinny mieć polisy ubezpieczeniowe dwukrotnie droższe niż takie same modele samochodów z kierownicą po właściwej stronie?

Łukasz Zboralski