Connect with us

Bądź dobrym kierowcą

Bądź dobrym kierowcą #31: Bezpieczna prędkość – jaka to właściwie jest?

Opublikowano

-

Z tego, że prędkość nie była bezpieczna, kierowca zdaje sobie najczęściej sprawę dopiero na sali szpitalnej lub sądowej. Co trzeba wiedzieć, by umieć ją zachować zanim dojdzie do nieszczęścia?

Prędkościomierz. Fot. CC0

Prędkościomierz. Fot. CC0

„Jeżdżę szybko ale bezpiecznie” – to jedno z najsłynniejszych zdań wpisywanych w Internecie przez tych, którzy otwarcie przyznają się do łamania ograniczeń prędkości. Jak bardzo jest ono błędne, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak nawet i ci, którzy stosują się do znaków ograniczenia prędkości, nie zawsze pojadą z prędkością bezpieczną. Dlaczego?

Dozwolone nie równa się bezpieczne

Jak tłumaczy Marcin Niemiec, warszawski prokurator w stanie spoczynku („Przestępstwo wypadku drogowego w pytaniach i odpowiedziach”, Wolters Kulwer, 2019) prędkość bezpieczna nie jest tożsama z prędkością administracyjnie dozwoloną (wyrok SN z 11.03.2003 r., III KKN 202/01). Krótko mówiąc – to, że znak dopuszcza jazdę maksymalnie np. 70 km/h, wcale nie oznacza, że tyle można jechać. Bo prędkość musi jeszcze pozwalać kierowcy na wykonanie manewrów, których podjęcie musi przewidzieć. Musi więc kierowca przy tej prędkości np. zwolnić lub zahamować tak, by nie uderzyć w widoczną przed nim przeszkodę.

W doktrynie i orzecznictwie w Polsce taki ugruntowany jest pogląd, że poruszanie się pojazdu z zachowaniem tzw. prędkości administracyjnie dozwolonej nie może samodzielnie świadczyć o tym, że kierowca zachował prędkość bezpieczną w rozumieniu art. 19 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 maja 1995 r., II KRN 52/95).

Warto też przypomnieć, że Sąd Najwyższy wskazał także, iż  „uznanie za prędkość bezpieczną maksymalnej prędkości dozwolonej w konkretnym miejscu oznacza akceptację braku reakcji kierującego na okoliczności kształtujące sytuację drogową i wymaga przedstawienia argumentów wskazujących na to, że warunki panujące w tym miejscu nie obligowały kierującego do dalej idącej redukcji prędkości” (wyrok SN z 22.11.2006 r., III KK 132/06).

Obowiązek panowania nad pojazdem

Warto przy tym przypomnieć sam Art. 19 Prawa o ruchu drogowym, który określa obowiązki kierowcy dotyczące panowania nad pojazdem:

„Prędkość bezpieczna, bezpieczny odstęp
1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.”

Uwaga – nie chodzi tylko o warunki na drodze

Zwykle na tym kończy się rozumienie przez kierowców pojęcia prędkości bezpiecznej – czyli nie taka, jak dopuszczalna, bo musi uwzględniać też stan drogi i warunki atmosferyczne oraz natężenie ruchu.
Jest jednak jeszcze jeden istotny szczegół, który mało kto bierze pod uwagę. A to rzecz nie bez znaczenia – także wówczas, gdy już na sali sądowej orzeka się o potencjalnej winie kierowcy za zdarzenie na drodze.

Jak słusznie wskazuje w książce prokurator Niemiec, orzecznictwo polskich sądów uwzględnia też właściwości osobiste kierującego pojazdem. Ważne jest zatem to, by prędkość dostosować też do własnych ograniczeń – doświadczenia w prowadzeniu pojazdów, umiejętności i predyspozycji psychofizycznych (uchwała SN z 28.02.1975 r.). Bo przecież, gdy średni czas reakcji kierowcy wynosi ok 1 sekundy – i dopiero po takim czasie w sytuacji niebezpiecznej kierowca np. naciśnie hamulec – to dobrze wiadomo, że u osób starszych czas reakcji będzie dłuższy. Z badań wynika, że nawet o blisko 30 proc. Starszy kierowca musi też brać pod uwagę wiele innych ograniczeń – zwężone pole widzenia, gorsza ocena odległości, gorsze widzenie przy słabszym natężeniu światła itd.

Prowadzenie samochodu z bezpieczną prędkością wymaga więc nie tylko rozsądku, z którym wiąże się dostosowanie prędkości do warunków na trasie, ale i dużej dozy szczerości z samym sobą – bo choć każdy chciałby uznać siebie za kierowcę doskonałego, to każdy wie też, na co naprawdę go stać. A przynajmniej lepiej i dla niego, i dla innych, żeby próbował sobie zdać z tego sprawę za każdym razem, gdy przekręca w stacyjce kluczyk.

Łukasz Zboralski

Tekst opracowany w ramach kampanii edukacyjnej BRD24.PL i Continental – „Bądź dobrym kierowcą”.
badz-dobrym-kierowca-belka2