Connect with us

Społeczeństwo

Dlaczego w #OnetRano zapinają pasy bezpieczeństwa?

Opublikowano

-

Tomasz Sekielski kazał pasażerowi zapiąć pasy. Nie dlatego, że może mu to uratować życie, ale dlatego, że ktoś może to zobaczyć i „donieść”. To przykre, że akurat dziennikarz śledczy pokazał kwintesencje podejścia Polaków do przepisów na drodze

Tomasz Sekielski w #OnetRano kazał pasażerowi zapiąć pasy, bo ktoś może o tym "donieść" i mieć satysfakcję Źródło: YouTube

Tomasz Sekielski w #OnetRano kazał pasażerowi zapiąć pasy, bo ktoś może o tym „donieść” i mieć satysfakcję Źródło: YouTube

W portalu brd24.pl zwracamy uwagę (i będziemy zwracać) na pokazywanie w telewizji czy Internecie nieprawidłowych zachowań za kierownicą. Jazdę bez zapiętych pasów bezpieczeństwa wytykaliśmy już wielkim koncernom, które nieodpowiednio przygotowały swoje reklamy czy twórcom programów telewizyjnych. Skrytykowaliśmy też np. Jarosława Kuźniara, który w #OnetRano kierował samochodem i jednocześnie grzebał w smartfonie (policja wszczęła w tej sprawie postępowanie).

Nie zaskakuje nas więc, że coraz więcej ludzi pokazujących się milionom przed kamerami zaczyna myśleć o tym, co jest właściwe i czego nie należy robić za kierownicą.
Zaskakuje nas jednak powód, dla którego niektórzy – zdawałoby się wykształceni i światli ludzie – chcą zachowywać się bezpiecznie.

Sekielski o „radarowcach” i „donosicielach”

W jednym z niedawnych programów #OnetRano dziennikarz Tomasz Sekielski przywitał swojego gościa i nakazał mu zapiąć pas bezpieczeństwa. Wytłumaczył, dlaczego:
– Bo oglądają nas tacy różni… – zaczął Sekielski
– …radarowcy – dopowiedział gość
– Radarowcy. I tylko czekają, aż pasażer, tudzież ja bez pasa ruszymy w teren – kontynuował dziennikarz.
– Każdy chce zarobić – dorzucił gość.
– Albo też to czysta zawiść ludzka, którzy oglądają i oglądają tylko po to, by mieć satysfakcję, że doniosą na kogoś, kogo nie lubią na przykład – skończył wątek Sekielski.

Czy można mieć pretensje do zwykłych kierowców, którzy wciąż uważają, że przepisy to tylko taka lipa na pokaz i że w rzeczywistości wszyscy je olewają – skoro znany dziennikarz właściwie mówi im to wprost z ekranu?

Jeśli Tomasz Sekielski dba o zapięcie pasów nie dlatego, że może to mu uratować życie – i że nieprzypięty pasażer może go podczas wypadku zmiażdżyć – ale dlatego, że ktoś może „donieść”, to widać, że kłopot ze zrozumieniem pewnych obowiązków na drodze jest w Polsce naprawdę głęboki. Sensu pewnych zabiegów w samochodzie nie rozumieją nawet ludzie kształtujący opinię publiczną.

Jeśli dziennikarz śledczy, który tropin rozmaite nieprawidłowości, zawiadamianie o łamaniu prawa na drodze nazywa donosicielstwem, to czy nie stosuje podwójnych standardów? A może pokazuje, że prawo na drodze przez wszystkich w Polsce traktowane jest raczej jako zbiór porad dla frajerów za kierownicą?

Panu Tomaszowi tłumaczymy więc: niech się Pan zapina nie dlatego, że ktoś patrzy, ale dlatego, że zwiększa Pan swoje szanse na przeżycie wypadku drogowego o około 50 proc. Do tej pory żaden inżynier nie wynalazł w samochodach równie skutecznego systemu bezpieczeństwa biernego.
Niech Pan i Pana koledzy jeżdżą też bez grzebania w komórce, bo rozpraszają swoją uwagę tak, że mogą nie być w stanie wszystkiego dostrzec na drodze i zareagować w porę w sytuacji kryzysowej.
Niechże wreszcie Pan i Pana koledzy jeżdżą też 50 km/h w obszarze zabudowanym nie dlatego, że stać mogą jacyś „radarowcy” i dostanie Pan mandat, tylko dlatego, że przy tej prędkości w przypadku zderzenia z pieszym da mu Pan jeszcze 50 proc. szans na przeżycie.

Łukasz Zboralski