Connect with us

Społeczeństwo

Dlaczego zwierzchnicy chcą karać komendanta z Puław, który kazał policjantom zdecydowanie walczyć z piratami?

Komendant Policji Powiatowej w Puławach nakazał podwładnym „zdecydowanie” reagować na przekraczanie dozwolonej prędkości przez kierowców – nie pouczać ich tylko wlepiać mandaty lub kierować wnioski do sądu. Czyli zrobił krok w kierunku nieuchronności kary – tak często oczekiwanej w Polsce. Media nic z tego nie zrozumiały i wywarły taką presję, że komenda wojewódzka zamiast pochwalić podwładnego wszczęła wobec niego postępowanie dyscyplinarne

Opublikowano

-

Komendant Policji Powiatowej w Puławach nakazał podwładnym „zdecydowanie” reagować na przekraczanie dozwolonej prędkości przez kierowców – nie pouczać ich tylko wlepiać mandaty lub kierować wnioski do sądu. Czyli zrobił krok w kierunku nieuchronności kary – tak często oczekiwanej w Polsce. Media nic z tego nie zrozumiały i wywarły taką presję, że komenda wojewódzka zamiast pochwalić podwładnego wszczęła wobec niego postępowanie dyscyplinarne

Mandat wypisywany przez policję. Fot. mrogowo.policja.gov.pl

Za przekraczanie prędkości komendant policji w Puławach polecił funkcjonariuszom kary a nie pouczenia. Nie spodobało się to kierowcom i przełożonym komendanta. Fot.mrogowo.policja.gov.pl

Zaczęło się od społecznika – Patryka Tomaszewskiego, który na facebookowym profilu zajmuje się społeczną kontrolą działań policji. Opublikował tam kopię planu działań prewencyjnych na rzecz poprawy bezpieczeństwa powiatowej policji z Puław. W tym planie komendant zalecił podwładnym, by reagować zdecydowanie na przypadki przekraczania dozwolonej prędkości wskazuje także, by „wobec sprawców tych wykroczeń nie stosować pouczeń jedynie postępowanie mandatowe lub wnioskowe”.

Tomaszewski się na to oburzył. W ten sam ton uderzyły lokalne media m.in. „Dziennik Wschodni”.

Poplątanie z pomieszaniem

Efekt medialnej wrzawy? Policyjny plan zmieniono a wobec dwóch funkcjonariuszy za niego odpowiedzialnych  – komendanta Marcin Kotulskiego i naczelnika wydziału drogowego – wszczęte zostały postępowanie dyscyplinarne. Próbowaliśmy się dowiedzieć, co złego było w zaleceniu, by zdecydowanie reagować na kierowców przekraczających dozwoloną prędkość – czyli z prawdziwą plagą na polskich drogach, która według statystyk Komendy Głównej Policji jest drugą najczęstszą w Polsce przyczyną wypadków pochłaniających tysiące ofiar.

– Policjanci muszą być oceniani przez swoich przełożonych na podstawie swojego zaangażowania, które przekłada się na bezpieczeństwo. Niedopuszczalna jest ocena pracy mundurowych, która opierałaby się na liczbie wystawionych mandatów, czy zatrzymanych praw jazdy. Nie ma i nie może być sytuacji, w której przełożony nakazuje, czy też ustala limit mandatów – informuje nas Renata Laszczka- Rusek, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

To dziwna odpowiedź. Bo dokument z Puław nie zawierał ani jednego sformułowania, z którego mogłoby wynikać, że komendant oczekiwał wyrabiania jakiegoś „planu mandatów”. Nie ma nakazu „wyrabiania limitów”.
– W każdym przypadku ujawnienia wykroczenia decyzja, co do rodzaju zastosowanego środka prawnego zależy wyłącznie od policjanta przeprowadzającego interwencję – tłumaczy rzeczniczka lubelskiej policji i dodaje, że w prawie wykroczeń obowiązuje zasada pierwszeństwa stosowania środków oddziaływania wychowawczego nad środkami represyjnymi. – Naszym zadaniem jest adekwatnie reagować na występujące zagrożenia, bo tylko tak możemy dążyć do ich całkowitego wyeliminowania. Wszyscy oczekujemy od policjantów by wykonywali swoje czynności służbowe zgodnie z obowiązującymi procedurami, zasadami etyki, z należytą rzetelnością  i odpowiedzialnością.

ETSC: Nieuchronna kara to większe bezpieczeństwo

„Dlaczego policjantów nie docenia się za to, że w terenie jest bezpiecznie tylko za ilość wypisanych mandatów? Może ktoś odpowie na to pytanie…” – peroruje na swoim Facebooku Tomaszewski.
Odpowiadamy: badania wskazują, że liczba wypisanych mandatów wprost przekłada się na bezpieczeństwo. Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu w raporcie (ETSC) PIN Flash 31 z 2016r. zatytułowanym „W jaki sposób egzekwowanie prawa drogowego może przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa w ruchu” wykazała, że niemal we wszystkich krajach, w których w latach 2010-2015 wzrosła liczba mandatów za nadmierną prędkość zginęło mniej osób na drogach.
Eksperci ETSC wskazali, że mniejsze znaczenie od wysokość mandatów ma właśnie  nieuchronność kary – świadomość kierowcy, że przy łamaniu przepisów jest bardzo duże prawdopodobieństwo ukarania go. Europejscy badacze za przykład kraju, w którym wzrosła ilość wystawianych mandatów a jednocześnie spadła liczba ofiar na drogach podają m.in. Estonię. W latach 2010-2015 liczba wystawianych mandatów za nadmierną prędkość wzrosła o 57 proc. z 58 do 102 mandatów na tysiąc mieszkańców. Tylko w latach 2014-2015 liczba śmiertelnych zdarzeń na drogach zmalała o 14 proc.
Polska – mimo stereotypowego mniemania kierowców – jest w ogonie pod względem wystawianych mandatów. W 2015 r. za nadmierną prędkość wystawiono ich 1,9 mln. W mniej ludnej od Polski Holandii przeszło 6,6 mln. Może także dlatego jesteśmy w europejskim ogonie jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drogach (w 2017 r. w wypadkach zginęło 2 831 osób)?

Pouczenie, sympatyczna pogadanka z funkcjonariuszem z pewnością pozwala zaoszczędzić kilkadziesiąt czy kilkaset złotych, ale nie przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa na drodze.
Medialna nagonka na komendanta, który chciał by funkcjonariusze według taryfikatora karali przekraczających prędkość, to niedźwiedzia przysługa dla kierowców i innych uczestników ruchu drogowego. Dlatego w tej sprawie powinna interweniować Komenda Główna Policji. Nie może być tak, że komendanci wojewódzcy stają w takich sprawach po stronie kierowców nieszanujących prawa.

Agnieszka Niewińska