Connect with us

Społeczeństwo

Druga porażka rządów PiS. Znów zginęło więcej ludzi w wypadkach niż rok wcześniej

Opublikowano

-

Komenda Główna Policji podała wstępne dane dotyczące wypadków drogowych w 2018 r. Już wiadomo, że zginęło więcej osób niż rok wcześniej. A to nie ostateczna liczba

Mężczyzna, któremu sąd zakazał prowadzenia pojazdów, wjechał samochodem w grupę starszych kobiet na pasach w Rudzie Śląskiej. Jedną zabił, trzy ciężko ranił Fot. Policja

W Rudzie Śląskiej mężczyzna, któremu sąd zakazał prowadzenia pojazdów, wjechał samochodem w grupę starszych kobiet na pasach. Jedną zabił, trzy ciężko ranił Fot. Policja

Wstępne dane policji za 2018 r. pokazują, że pod względem śmierci w wypadkach drogowych Polska znów – tak jak w 2016 r. – zanotowała regres. W ubiegłym roku zginęło na polskich drogach 2 831 osób. To o siedem osób więcej niż rok wcześniej. A ta liczba jeszcze zapewne się zwiększy. Sami policjanci mają siedem dni na odnotowanie wypadku we własnym wewnętrznym systemie SEWIK (ciekawym jest więc fakt, że KGP podała wstępne dane nie czekając do 7 stycznia), a każdy ranny, który umrze w ciągu 30 dni od wypadku, uznawany jest za ofiarę śmiertelną. Więc pełną liczbę drogowych zgonów poznamy dopiero na początku lutego.

Oprócz fenomenu z rannymi, statystyczny fenomen z pieszymi?

Policja twierdzi, że w ubiegłym roku ubyło ofiar wśród pieszych. Bezpieczniej miało zrobić się zwłaszcza na przejściach dla pieszych. To ciekawa informacja – zwłaszcza w tym kontekście, że jeszcze w 2017 r. obserwowaliśmy niepokojący trend. To przejścia stawały się coraz niebezpieczniejszymi miejscami dla pieszych [czytaj więcej]. I w tym roku prawie codziennie odnotowywane są potrącenia dla pieszych, które cyklicznie publikujemy na Facebooku BRD24.pl. Na wyjaśnienie fenomenu „poprawy bezpieczeństwa na przejściach” musimy więc zaczekać do momentu, gdy Policja przedstawi konkretne dane.

A z danymi KGP w tym roku jest olbrzymi kłopot. Bo choć dziś Policja podkreślała, że wydarzyło się mniej wypadków niż w 2017 r. – 31 410 (w 2017 r. do Policji zgłoszono 32 760), to ubyło też rannych – było ich 37 tys. osób (w 2017 r. było ich 39 466).

Jednak jeszcze przed podaniem tych danych przez KGP, 27 grudnia na brd24.pl pisaliśmy o policyjnym „cudzie”. Odkryliśmy, że Komenda Główna Policji w miesięcznych podsumowaniach obniżała liczbę rannych w wypadkach drogowych zgłaszanych każdego dnia. Takiej anomalii w statystyce nie było jeszcze nigdy.

Przyglądając się policyjnym raportom dziennym za 2018 r. dostrzegliśmy podobny poziom zarejestrowanych rannych jak w latach 2017 i 2015. Jednak już w zestawieniach miesięcznych pojawiła się gigantyczna różnica. W poszczególnych miesiącach nie tylko dodawano dużo mniej rannych niż wynikało ze statystyk dziennych, ale wręcz pojawiły się miesiące, w których ktoś w Komendzie Głównej Policji pomniejszał wstępną liczbę rannych wynikającą z codziennych zgłoszeń. Dzięki tym zabiegom w statystykach policji nie widać pogorszenia się stanu bezpieczeństwa na drogach [czytaj o tym więcej].

Załamanie trendu poprawy

Sprawa danych dotyczących rannych nie ułatwi zrozumienia w Polsce tego, co obecnie dzieje się na drogach. Wiadomo jedynie, że pod względem liczby osób ginących w wypadkach po raz drugi za rządów PiS odnotowaliśmy regres w porównaniu rok do roku.

Trudno jednak, by działo się inaczej – przez trzy lata Krajowa Rada BRD właściwie nie podjęła działań, które mocno mogłyby zmienić sytuację. Nie pomógł też zapewne tegoroczny długi strajk policjantów, którzy przestali karać kierowców mandatami. Do tego po woli załamuje się system automatycznego nadzoru – i tak w Polsce niewielki – bo fotoradary traciły legalizację i były systematycznie wyłączane.

AN