Connect with us

Społeczeństwo

Kabaret Parlamentarnego Zespołu ds. Obrony Kierowców przedstawia

Opublikowano

-

Po posiedzeniu parlamentarzystów i ich zwolenników, którzy chcą „bronić kierowców”, do polskich mediów przedostał się jedynie skecz posła Sośnierza z nagą panią zamiast prezentacji. Tymczasem całe posiedzenie było zbiorem gagów, które niesłusznie zostały pominięte. Oto one

Najznamienitszym skeczem okazało się podłączanie komputera, gdy poseł Dobromir Sośnierz zamierzał zaprezentować urzędnikom „dane”. Zamiast tego pokazał roznegliżowane zdjęcie Ewy Sonnet.

Jeszcze zanim poseł Dobromir Sośnierz wraz z kolegą Jackiem Bartyzelem na parlamentarnym posiedzeniu podłączyli komputer tak, że zamiast slajdu pokazali nagą fotkę Ewy Sonnet (artystka na Twitterze sama wskazała potem, że to właśnie jej zdjęcie ktoś tak uwielbia), zastanawiałem się, jak zrelacjonować ostatnie posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Obrony Kierowców. Uznałem, że wszystko osadzone było tak mocno w oparach absurdu, iż da się to przedstawić jedynie jako wybór scenek i skeczy. I tak zrobię. Ostatecznie to nie ja odpowiadam za taką konwencję spotkania i jego treść…
Wybór jest subiektywny, bo podszedłem do tematu relacji tak, jak członkowie i goście parlamentarnego zespołu do danych i faktów.

Scenka 1 

Za stolikiem siedzi zadumany poseł Grzegorz Braun, grzebie w smartfonie. Poseł Dobromir Sośnierz wyciąga dłoń z mikrofonem na kablu, jakby zaraz miał zacząć śpiewać „Paranoid”, ale jednak zagaja:
„Witam na pierwszym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Obrony kierowców. Na początek proponuję, żebyśmy puścili mikrofon po sali, każdy niech tam dwoma zdaniami się przedstawi, skąd jest…” – suspens – „I zaczniemy część merytoryczną”. Śmiech, kurtyna.

Scenka 2

Poseł Sośnierz ma prezentację, która ma obalać dowody z polskich raportów BRD. „Kierowcy, którzy noszą czapkę, częściej powodują wypadki drogowe” – mówi poseł. I dodaje: „To jest prawda. Ale nie jest dobrym pomysłem zakazywanie noszenia czapek, bo korelacja nie oznacza związku przyczynowo-skutkowego. Dlaczego tak się dzieje? Kierowcy, którzy noszą czapkę, to są kierowcy, którzy jeżdżą w zimie najczęściej. Są gorsze warunki na drodze, więc z tego samego powodu powodują więcej wypadków”.
Kurtyna
(objaśnienie dla tych, którzy nie siedzą tak głęboko w BRD – zimą, w trudnych warunkach w Polsce liczba wypadków jest dużo mniejsza niż w inne pory roku i przy dobrych warunkach na drodze)

Scenka 3

Pan z widowni, w zielonkawej marynarce. Bierze mikrofon:
„Chciałbym jeszcze odnieść się do danych, które tu były. Mianowicie poszukiwana jest odpowiedź na to, dlaczego od 2015 r. wzrosła liczba wypadków z udziałem pieszych. Proszę zwrócić uwagę, że pojawił się ktoś taki w miastach, jak ruchy miejskie, m.in. Miasto jest nasze, Zielone Mazowsze, które za pomocą PR w Internecie, na Facebooku, zaczęły pieszemu wmawiać, że on ma pierwszeństwo zawsze i wszędzie. Wobec tego piesi zaczęli reagować w sposób dziwny, uważać, że są nieśmiertelni”.
Kurtyna

Scenka 4

Dziennikarz motoryzacyjny prowadzący kanał YouTube „MotoPRawda”. Przemawia z napięciem sięgającym oburzenia o kampanii prowadzonej przez Orlen, która ma wprowadzać do bliskich zmian w sprawie obowiązków kierowcy zbliżającego się do przejścia dla pieszych i podpowiada kierowcom, jak właściwie się zachowywać:
„Chciałem się jeszcze odnieść do kwestii edukacji. Otóż ta kampania uświadamiająca pieszych, że mają pierwszeństwo już trwa. Ja proszę państwa jechałem 400 km dzisiaj i mijałem kilkakrotnie billboardy, z tego co kojarzę sponsorowane przez Orlen, z Robertem Kubicą są takie billboardy, gdzie jest napisane, że dobry kierowca ustępuje pierwszeństwa pieszych. Chciałem zwrócić uwagę, co jest na tym billboardzie. Na tym billboardzie jest przejście dla pieszych i dzieci stojące przed przejściem! Czyli one w myśl przepisów dzisiejszego Prawa o ruchu drogowym nie mają tam pierwszeństwa. Więc już ta kampania, która w tej chwili jest, ona wprowadza w błąd”.
Kurtyna

Scenka 5

Wstaje starszy pan, w garniturze. Ma okulary. Podchodzi do mikrofonu na statywie:
„W Polsce tworzenie prawa na jezdniach jest irracjonalne i patogenne. Ponieważ, jeżeli spotykamy się z ograniczeniem na przykład do 30 km/h, w niektórych miejscach 20 km/h, a każdy rozsądny kierowca o średnich umiejętnościach widzi, że można tu bezpiecznie się na tym odcinku poruszać z prędkością co najmniej dwa razy większą, załóżmy 60 km/h, bo nie ma skąd wybiec nagle ktoś, to zachęca do łamania przepisów. To powoduje w Polsce, że przy stawianiu zakazu wjazdu w uliczkę osiedlową wiemy i tak, że każdy tam wjedzie, bo jakoś musi dojechać dowieźć zakupy”.
Kurtyna

Scenka 6

Janusz Korwin-Mikke. Przemawia na siedząco, jak to „krul”:
„Moja wiedza jest sprzed 40 lat, ale myślę, że mechanizmy się nie zmieniły w tym czasie”. I podaje, dowody statystyczne: „w Norwegii bociany przynoszą dzieci” (grozi, że może więcej takich dowodów podać).
„Gdybyśmy wprowadzili to, że pieszy jest zawsze odpowiedzialny za wypadek na przejściu, to liczba wypadków pieszych by drastycznie zmalała. Ludzie przede wszystkim zaczęliby uważać. A po drugie te wypadki byłyby traktowane jako wypadki spowodowane przez pieszego a nie kierowcę”.
Kurtyna

Scenka 7

Janusz Korwin-Mikke trochę zbłąkany w trakcie wywodu: „Rozumiem, że to spotkanie nie jest seminarium naukowym na temat przyczyn wypadków drogowych, tylko rozumiem, że chodzi o to, że mamy zwalczyć ten przepis o pierwszeństwie dla pieszych?” – dopytuje. Z sali ktoś rezolutnie zmiękcza ton: „Przedyskutować…”
Kurtyna

Scenka 8

Korwin-Mikke, bo ma fantastyczny ciąg stand-up: „Ze mnie się śmiano w Sejmie, jak powiedziałem, że wprowadzenie pasów [bezpieczeństwa w samochodach – dopowiedzmy] spowoduje zwiększenie liczby wypadków śmiertelnych, no ale się po roku przekonali, że miałem rację”.
Kurtyna

Scenka 9

Podczas przemówienie Emila Rau tzw. łowcy fotoradarów Korwin-Mikke z sali: „OC to jest główna przyczyna wypadków drogowych!”. Pan Emil skwapliwie potwierdza: „Tak, tak”.
Kurtyna

Scenka 10

Emil Rau, na stojąco przed wszystkimi:
„Pieszy zgodnie z naszym prawem nie może przebiegać ani zmieniać prędkości w trakcie przechodzenia po przejściu dla pieszych. Rowerem mogę przelecieć 30 km/h przez przejście dla pieszych, o ile jest wyznaczone, i nikt mnie nie zatrzyma…” – kończy z uśmiechem.
Z sali cicho, bo bez mikrofonu, jakaś pani: „Ale przez przejście nie wolno!”.
Głośniej, bo bliżej Emila Korwin-Mikke potwierdza: „Nie wolno!”.
Emil Rau prostuje: „Jeżeli to jest przejście rowerowe…”
Dalej głosy z sali” „To przejazd dla rowerów!”
„…czyli te przejazdy” – ciągnie niestrudzenie Rau – „To mogę przejechać i wszyscy będą zadowoleni”.
Kurtyna

Scenka 11

Starszy siwy pan, w emocjach:
„Proszę pana, obserwuję dzień w dzień policjantów, machają tym tym, a jak poszedłem z nimi na strzelnicę, to ja z 20 m strzelam do tarczy, a policjant drogówki nie potrafi strzelić, a mierzy na 700 m [chodziło o radar do pomiaru prędkości]…”
„Zaraz, chwileczkę, pan mówi nie na temat” – wtrąca się Korwin-Mikke. – „Chodzi o całkiem inne pomiary”.
Kurtyna

Scenka 12

Janusz Korwin-Mikke, z pełną powagą:
„Otóż ja uważam proszę pana, że kierowca, który jedzie 100 km/h przez przejście dla pieszych, jest bardzo skupiony. A bardzo wielu kierowców jedzie grzecznie 50 km/h i pieszego przejeżdża”. Własny wywód prowadzi go do wniosku, że skoro ludzie nagminne jeżdżą za szybko a wcale tak dużo pieszych nie zabijają, to może ci jeżdżący szybciej jeżdżą bezpieczniej i powodują mniej wypadków.
Kurtyna, dwa razy. I zmywanie podłogi.

Scenka 13

W ferworze dyskusji o ujednoliceniu dozwolonej prędkości w obszarze zabudowanym do 50 km/h w dzień i w nocy Janusz Korwin-Mikke, wyraźnie poirytowany: „O pierwszej w nocy 100 km/h w mieście to jest sensowna prędkość!”.
Chwilkę później: „Proszę pana, celem samochodu nie jest to, żeby było bezpieczniej, ale żeby było szybko! Samochód wymyślono po to, żeby było szybko a nie bezpiecznie i trzeba sobie zdać sprawę z tej podstawowej rzeczy! Panowie uważacie, że ważne jest bezpieczeństwo. Otóż nie! 4 tysiące ludzi umiera w Polsce rocznie na drogach. I dzięki temu nasza gospodarka ma miliardy więcej”. Dalej dowodzi jeszcze, że „kalkuluje się” zabić kogoś w miejsce spowalniania kierowców, bo to dla gospodarki lepiej.
Kurtyna. I seta dla każdego widza, by podołał jeszcze następnym skeczom.

Scenka 14

Wystąpienie Jacka Bartyzela… a nie… to jest jednak za długi skecz. To jest skecz męczący.

Scenka 15

Poseł Dobromir Sośnierz chce udowodnić absurd przepisu, który nakaże kierowcom przepuszczać pieszych wkraczających na pasy (a nie tylko tych znajdujących się na nich) i opowiada anegdotę o tym, jak kiedyś wieczorem jechał i przy przejściu menel grzebał w koszu na śmieci. Menel nagle wyszedł na jezdnię, a poseł go nie przejechał.
(wydaje się, że to scena bardziej humoru abstrakcyjnego, typu Mumio, ale dokładnie nie wiadomo)
Kurtyna

Scenka 16

Starszy pan, ten od skeczu, że ograniczenia są niepotrzebne tam, gdzie kierowcy potrafią pojechać szybciej. Tym razem już trochę zmęczony. Ale wciąż walczy:
„Jeśli następuje rozwój cywilizacji… Samolot leci z prędkością 900 czy 1000 km/h i tam nie ma mowy o biomechanice, bo tam nikt nie ma szansy na przeżycie… Rozwój cywilizacyjny niesie z sobą pewne niebezpieczeństwa i my możemy ich uniknąć nie tylko ograniczając te… y… korzyści które płyną z rozwoju techniki… y… i moglibyśmy korzystać z nich, ale zabezpieczeniem się przed skutkami właśnie tego niebezpieczeństwa niosącego, jakie niesie rozwój cywilizacji, czyli samochody jeżdżą szybciej, a więc musimy w jakiś sposób zabezpieczyć pieszych, niekoniecznie zmniejszeniem prędkości, właśnie może zmuszeniem pieszego do zachowania większej ostrożności przy wkraczaniu na drogę toru jazdy samochodu”.
Kurtyna

Scenka 17

Poseł Dobromir Sośnierz:
„50 km/h po mieście też nikt nie jeździ. I przepraszam niegrzeczne przypuszczenie, ale pan minister przypuszczam też tak nie jeździ. Nikt tak nie jeździ. Nawet radiowozy tak nie jeżdżą. To już jest nierealistyczne ograniczenie i to jest uczenie ludzi łamania przepisów. Powinniśmy właśnie podwyższyć tę prędkość do tych 60 km/h w dzień właśnie po to, by ludzie zaczęli wreszcie brać przepisy na poważnie. Bo skoro kryminalizujemy zachowanie powszechne i normalne, skoro 99 proc. kierowców nagminnie przekracza jakiś przepis, to nie ludzie są źli, to przepis jest zły”.

Scenka 18

Na sali zostali juz tylko politycy Korwin i ich wielbiciele. Mają posępne miny. Poseł Sośnierz stwierdził, że urzędnicy nie zmienią stanowiska w sprawie nowelizacji. Młody człowiek próbuje to rozgryźć:
„Co można z tym zrobić? No nie oszukujmy się. Umówić spotkanie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, może on to zrozumie. Jak on to zrozumie, to cały klub PiS odrzuci ten pomysł. Jeżeli nie uda się z nim umówić spotkania i go przekonać ewentualnie trzeba spróbować umówić spotkanie z premierem albo z Terleckim. Innej drogi do odwołania tego projektu nie ma”.
Pan w zielonkawej marynarce – ten od skeczu, że całe zło bierze się z aktywistów miejskich – proponuje, by wyświetlić marszałkowi Terleckiemu albo Kaczyńskiemu filmik z Internetu. „Żeby zobaczyli, jak to jest naprawdę”.

Scenka 19

Finałowa. Rozmowy przy stole wciąż toczą się na temat prawa drogowego. Głos zabiera pan w okularach, w garniturze [EDYTOWANE: błędnie rozpoznałem w nim Krzysztofa Drozdowskiego, prezesa Stowarzyszenia Patriotyzm i Wolność; zaprzeczył, by to był on]
„Obecne przepisy są na tyle aracjonalne, że wprowadzają różnice między osobą człowiekiem a człowiekiem, który idzie z psem. Ten, co idzie z psem jest już „kierującym”, bo ma rzeczywistą pieczę nad tym zwierzęciem” – ogłasza. Potem dodaje, że coraz więcej ludzi ma takie małe prosiaki, więc idąc z nimi na smyczy też pieszy jest „kierującym”. Dlatego jego zdaniem pieszy z psem już nie będzie miał pierwszeństwa przed samochodem… w odróżnieniu od pieszego bez zwierzaka.
Z sali pada argument: „Można ministra zaskoczyć tym pytaniem!”

Łukasz Zboralski