Connect with us

Społeczeństwo

Kłopoty GITD. Prokuratura zawiadomiona o możliwości popełnienia przestępstwa

Opublikowano

-

Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze złożyło do prokuratora generalnego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego. Chodzi o ustalania kontrolerów NIK, wedle których GITD celowo ograniczał rejestrację wykroczeń kierowców. Budżet państwa stracił na tym co najmniej 2,8 mld zł

Fotoradar na drodze. Fot. CANARD

Raport NIK wykazał, że wyższy pułap prędkości ustawiony w fotoradarach to dla budżetu strata 2,8 mld zł z niezapłaconych mandatów. Fot. CANARD

Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego złożyło prokuratorowi generalnemu w ubiegłym tygodniu. Zawiadomienie to efekt raportu NIK dotyczącego funkcjonowania odcinkowych pomiarów prędkości, który został opublikowany we wrześniu. Wynika z niego, że w latach 2015-2017 część urządzeń była zaprogramowana tak by rejestrować wykroczenia tylko tych kierowców, którzy drastycznie przekroczyli dozwoloną prędkość – nawet o 30 km/h powyżej obowiązującego limitu na danym odcinku drogi. W dodatku wiele wykroczeń ujawnionych przez CANARD – jednostkę GITD – się przedawnia. [czytaj o tym więcej]

– Kontrolerzy NIK wykazali szereg uchybień GITD. Stwierdzili jednoznacznie, że GITD wykroczyło poza zakres swoich uprawnień programując radary na prędkość wyższą nawet o 30 km/h od tej dozwolonej. Okazało się, że system stworzony do tego, by bezwzględnie karać kierowców przekraczających prędkość, odpuszcza dużej części piratów drogowych. W efekcie działań GITD budżet Państwa stracił ponad 2,8 mld zł! Taką kwotę można byłoby wykorzystać na rzecz BRD i poprawę infrastruktury drogowej – mówi Kuba Czajkowski ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. – Po szokującym raporcie NIK nikt nie zdecydował się na złożenie zawiadomienia do prokuratury. W takiej sytuacji zrobiliśmy to my. Nie można odpuścić tego tematu.

GITD: „działamy zgodnie z prawem”

GITD w udzielonym brd24.pl komentarzu nie odniósł się bezpośrednio do złożonego przez Miasto Jest Nasze zawiadomienia. „Działania Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego (GITD) są realizowane na podstawie i w granicach obowiązującego prawa. Progi zainicjowania pracy urządzeń rejestrujących, zarówno w okresie badanym przez NIK jak i obecnie, są ustalane indywidualnie dla poszczególnych urządzeń i nie są jednakowe” – odpowiedział na nasze pytanie Wydział Komunikacji GITD dodając, że priorytetem jest poprawa bezpieczeństwa na monitorowanych odcinkach dróg i dlatego w pierwszej kolejności realizowane są sprawy z najwyższymi przekroczeniami prędkości, w tym m.in. przekroczenia przez kierujących prędkości o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym oraz wyciąganiu konsekwencji wobec wielokrotnych sprawców.

– Dziwi mnie takie stawianie sprawy. Czy to oznacza, że nie można przekraczać dozwolonej prędkości o 50 km/h a o 30 km/h już tak? Czy mamy przez to rozumieć, że w taki oto sposób GITD nieformalnie podnosi dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym do 80 km/h? – pyta Kuba Czajkowski.

Zwraca również uwagę, że raport NIK, który został opublikowany we wrześniu, właściwie przeszedł bez echa. – Pojawił się w niewłaściwym momencie, w końcówce kampanii wyborczej. Teraz kiedy mamy już wybranych posłów i senatorów powinniśmy zainteresować ich tym tematem. Większość opowiada się za obroną życia i bezpieczeństwem obywateli zatem to dobry moment, żeby przypomnieć im, że co roku na naszych drogach ginie blisko 3 tys. osób. To tak jakbyśmy co tydzień w Polsce mieli katastrofę lotniczą, po której ogłasza się żałobę narodową. Co tydzień powinniśmy ją ogłaszać w odniesieniu do ofiar na polskich drogach.

AN