Connect with us

Społeczeństwo

Nieostrożni piesi? W Toruniu kierowcy dwa razy na pasach zabili niesłyszących

Opublikowano

-

Po wypadkach na przejściach dla pieszych w Toruniu, w sieci – jak zwykle – wiele osób zaczęło obciążać ofiary: że nie patrzą jak idą, że mają słuchawki na uszach. Tymczasem, jak ustalił brd24.pl, zabici na pasach to niesłyszący

Wypadek na ul. Bema w Toruniu. Fot. Facebook/toruński klub hokejowy

19 stycznia kierowca wjechał w dwóch mężczyzn przechodzących przez przejście dla pieszych na ul. Bema. Obaj byli niesłyszący. Jeden z nich nie przeżył wypadku Fot. Grzegorz Olkowski

Ostatnie dwa śmiertelne wypadki w Toruniu łączy wiele podobieństw. Wieczorowa pora, dwupasmówka oświetlona lampami LED, przejście dla pieszych z “aktywnymi” znakami, rozpędzone auto i śmierć. Jest jeszcze jeden aspekt, który je łączy, a nie przedostał się do lokalnych mediów. Jak ustalił brd24.pl w pierwszym zginęła kobieta z dużym niedosłuchem, w drugim brali udział mężczyźni całkowicie niesłyszący. Jeden stracił życie na miejscu, drugi z poważnymi obrażeniami znalazł się w szpitalu.

Oświetlenie LED, kocie oczka, aktywne znaki – a kierowcy i tak wjechali w ludzi

28 grudnia 2018 roku dwie kobiety około godziny 19.00 przechodziły przez przejście dla pieszych przy ul. Grudziądzkiej, biegnącej w ciągu drogi krajowej nr 91 i oświetlonej lampami LED. Przejście nie jest wyposażone w sygnalizację świetlną, natomiast w jezdni umieszczono tzw. “kocie oczka” oraz oznakowanie pionowe w postaci tzw. Znaków “aktywnych”. Te ostatnie, co udało się ustalić – nie działały. Sprawca, 27-latek w BMW uderzył w piesze z ogromną siłą. Okazał się być kilkukrotnie karany, również za jazdę bez uprawnień. Kobiety zamieszkiwały pobliskie baraki, które zbudowano dla stacjonującej tu wcześniej armii radzieckiej. Starsza 52-latka miała orzeczenie o niepełnosprawności ze względu na spory niedosłuch. Ona i jej 18-letnia córka zmarły wkrótce po przewiezieniu do szpitala.

19 stycznia 2019, tuż przed 18.00. Dwóch niesłyszących mężczyzn przechodzi przez dwupasmową jezdnię. Kierują się na mecz hokejowy. Kilka lat temu wybudowano w pobliżu dużą halę sportowo-widowiskową, co w połączeniu z lodowiskiem i stadionem stworzyło swoiste centrum sportowych rozgrywek dla miasta. Z tego powodu bardzo prostą, a do 2013 jednopasmową zieloną aleję przebudowano w szeroką arterię 2×2. Przejście dla pieszych prowadzące na lodowisko niedawno doświetlono przy pomocy lamp LED. Było tu wszystko: mrugające “kocie oczka”, znaki “aktywne”, biało-czerwone pasy na jezdni. Efekt? Złamana miednica, urwane prawe podudzie, przerwany rdzeń kręgowy i śmierć. Jeden samochód ustąpił pierwszeństwa, drugi śpieszył się na światła lewoskrętu kolejnej dwupasmówki. Czyż piesi nie mieli prawa czuć się bezpiecznie?

Konwencja ONZ: drogi muszą być bezpieczne także dla niepełnosprawnych

Zwyczajowo już w tym momencie sieć zalała fala victim-blamingu w najczystszej postaci. Piesi mieli nie patrzeć jak chodzą, gapić się w smartfony, czuć się panami na drodze, mieć słuchawki na uszach. W istocie, były to osoby niesłyszące. Czy pod względem prawnym, można mówić o okolicznościach łagodzących względem kierowcy i częściowe obarczanie winą za wypadek samych ofiar?

Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych została ratyfikowana w Polsce w 2012 roku. Zgodnie z nią państwo-strona jest zobowiązane do podjęcia działań, celem zapewnienia “na zasadzie równości z innymi osobami, dostępu do środowiska fizycznego, środków transportu, informacji i komunikacji, w tym technologii i systemów informacyjno-komunikacyjnych, a także do innych urządzeń i usług, powszechnie dostępnych lub powszechnie zapewnianych, zarówno na obszarach miejskich, jak i wiejskich. Państwo-strona jest zobowiązane do podjęcia środków obejmujących “rozpoznanie i eliminację przeszkód i barier w zakresie dostępności” nie tylko budynków i urządzeń, ale również dróg i transportu. Dwa lata temu Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej przystąpiło do monitoringu jej realizowania w samorządzie i instytucjach centralnych. Toruń na taki audyt się nie zgodził.

Co to w praktyce oznacza Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych dla zarządców dróg? Każda publicznie dostępna przestrzeń będąca w ich zarządzie, a w szczególności przestrzeń remontowana czy budowana powinna zapewniać bezpieczne i samodzielne korzystanie z niej osobom z niepełnosprawnością. Środki podjęte powinny uwzględniać pełne spektrum niepełnosprawności – od intelektualnej po ruchową, a nie tylko tą potocznie utożsamianą z poruszaniem się na wózku.

Tymczasem lista toruńskich i polskich polskich absurdów drogowych wydaje się być bez końca: znaki powieszone na wysokości 140 nad ziemią, krawężniki na przejściach dla pieszych, miejsca parkingowe wyznaczone równo z “zebrą”, tak, że wózkowicza nie widać, parkingi na chodnikach – jak w Krakowie i Toruniu, gdzie nie ma miejsca dla pieszego, a co dopiero dla osoby na wózku. Szczególną zmorą jest nielegalne parkowanie – niebezpieczne szczególnie dla niewidomych, co ostatnio udało się uwiecznić Pawłowi Gawińskiemu z Pieszego Torunia:

Anna Zglińska

Czytaj także:

Na przejściu musimy mieć pewność, że jesteśmy bezpieczni – po wypadkach w Toruniu rozmawiamy z Piotrem Kowalskim ze Spółdzielni Socjalnej FADO w Łodzi, która na co dzień zajmuje się audytami dostępności przestrzeni publicznej i doradztwem w tym zakresie.