Connect with us

Społeczeństwo

NIK punktuje GDDKiA: roboty na drogach w dzień, znaki zmiennej treści od lat nieużywane

Opublikowano

-

Uciążliwe dla kierowców prace na drogach są prowadzone w dzień, choć zgodnie z wytycznymi Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad powinny być jak najmniej uciążliwe. Elektroniczne tablice miały informować o sytuacji na drodze, utrudnieniach, możliwych objazdach, a tym czasem wyświetlają prognozę pogody lub od lat są nieużywane

Zator na drodze szybkiego ruchu. Fot. CC0

Zatorom na polskich drogach często winne są roboty drogowe i prace konserwatorskie prowadzone w godzinach szczytu, a także brak informacji o utrudnieniach – wynika z raportu NIK. Fot. CC0

Kontrolerzy NIK przyjrzeli się jak służby drogowe radzą sobie z zapobieganiem zatorom na drogach krajowych.  W opublikowanym dzisiaj raporcie raporcie zwracają uwagę, że na Polskich drogach stoi się w korkach także poza miastem, bo prace drogowe są źle zorganizowane, a system zarządzania ruchem i informowania kierowców o utrudnieniach na drogach kuleje. „Główną winę ponosi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA)” – wskazał w swoim raporcie NIK.

Koszenie trawy w godzinach szczytu

Kontrolerzy wskazali, że jedną z przyczyn, dla których zwęża się drogi powodując tym samym zatory, są remonty i prace przy utrzymaniu dróg. Teoretycznie oddziały GDDKiA dostały wytyczne od dyrekcji na temat zmniejszania uciążliwości prac przy utrzymaniu dróg i remontach, ale ani nie ma nad tym kontroli, ani nawet nie jest to szczegółowo opisane w umowach z wykonawcami prac. Oddziały GDDKiA do wytycznych podchodzą swobodnie.

„Na 39 analizowanych umów utrzymaniowych (w tym kompleksowych) aż w niemal 77% nie uwzględniono wytycznych Generalnego Dyrektora DKiA, zawierających zalecenia takiej organizacji wykonywania prac utrzymaniowych, by minimalizować utrudnienia w ruchu (w tym prace w nocy). Nie określano czasu ich realizacji, od wykonawców nie wymagano informowania oddziałów GDDKiA o przewidywanym terminie i godzinach prowadzenia prac drogowych. Zobowiązania wykonawców co do uciążliwości robót były sformułowane w umowach nader ogólnikowo.Wskutek tego GDDKiA nie mogła należycie egzekwować wymagań w zakresie niskiej uciążliwości robót” – wytknęli kontrolerzy NIK.

W efekcie na polskich drogach dochodzi do takich sytuacji jak ta z 29 maja 2018 r. Na A2 na odcinku między Łodzią a Warszawą służby kosiły trawę między pasami drogowymi. Sęk w tym, że robiły to w godzinach, w których po drodze porusza się wielu kierowców (godz. 16-17). W efekcie utworzył się 14 km korek, a kierowcy odcinek pokonywali w 29 minut – czterokrotnie dłużej niż w normalnych warunkach. NIK wskazuje, że w takiej sytuacji zarządca dróg mógł telefonicznie zażądać przerwania prac i dokończenia ich o innej porze, ale tego nie zrobił.

Tablice informacyjne nieużywane od sześciu lat

W wielu państwach pomocne kierowcom są elektroniczne tablice informacyjne, które wyświetlają komunikaty wedle aktualnej sytuacji na drodze. Poinformują o remoncie, konieczności zmniejszenia prędkości, możliwych objazdach. Dzięki temu przyczyniają się do ograniczenia zatorów, eliminowania karamboli na drodze. Jednak nie w Polsce.

Takie tablice owszem są i na naszych autostradach czy drogach ekspresowych, ale jeżeli w ogóle działają, to zazwyczaj wyświetlają bieżącą prognozę pogody i numer telefonu do Punktu Informacji Drogowej. Kontrolerzy NIK stwierdzili, że sporadycznie przekazywały one informacje o robotach drogowych i o zatorach drogowych. Na wielu tablicach nie wyświetlano żadnych komunikatów. NIK podaje, że na terenie woj. małopolskiego od 2015 r. nie funkcjonowało prawidłowo 11 tablic, na terenie woj. łódzkiego od 2012 r. – 55 tablic, a na terenie woj. mazowieckiego od marca 2018 r. – 14 tablic. „Na drodze ekspresowej S8 woj. łódzkiego 55 tablic zmiennej treści przez blisko 6 lat nie wyświetlało żadnych komunikatów, gdyż zarządca drogi nie włączył ich do eksploatacji pomimo dokonania odbioru od wykonawcy” – informuje NIK.

Okazało się także, że kiedy już jakieś informacje na tablicach są wyświetlane to nie zawsze są prawdziwe. Jak podaje NIK 25 lipca 2018 r. na odcinku autostrady A4 zarządca drogi błędnie podał odległość od wypadku drogowego pomiędzy Legnicą a Wrocławiem. „ Nie wprowadził ograniczenia prędkości pojazdów, by uniknąć ryzyka najeżdżania z tyłu na pojazdy stojące w »korku« oraz by spowolnić budowanie się »korka«” – pisze NIK. W efekcie korek, w którym stali kierowcy miał 20 km.  

NIK zwrócił też uwagę GDDKiA na stronę internetową. Zdaniem kontrolerów, choć powinna służyć informowaniu kierowców o sytuacji na drogach i czasach przejazdów jest mało przydatna.  W jednej czwartej analizowanych przypadków zarządca drogi nie informował na bieżąco kierowców o pracach drogowych, zamieszczone na stronie internetowej, komunikaty nie wskazywały na faktyczne utrudnienia. Brakowało również informacji o miejscach utrudnień i o ich wpływie na warunki ruchu” – napisał NIK.

Kilkanaście zaleceń dla GDDKiA i Ministerstwa Infrastruktury

NIK w raporcie kontrolnym skierował kilkanaście zaleceń – zarówno do GDDKiA jak i Ministerstwa Infrastruktury. Dotyczą one m.in. precyzyjnych zapisów o minimalizowaniu utrudnień w ruchu w umowach z wykonawcami; nasadzania między pasami ruchu roślin, które nie wymagają częstego koszenia, rzetelne informowanie użytkowników dróg krajowych o sytuacji na drogach.

NIK wskazał także na konieczność objęcie ministerialnym nadzorem realizację projektu „Krajowy System Zarządzania Ruchem Drogowym”. który jest wdrażany przez Generalnego Dyrektora DKiA.  Niedotrzymanie terminu jego wdrożenia i uruchomienia grozi utratą środków pochodzących z UE.

AN