Piesi na zebrę mają wchodzić z odblaskiem. To dobra akcja?

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

„Weź, rozwiń, przejdź, zostaw”. Tak pieszych instruują organizatorzy akcji poprawy bezpieczeństwa na toruńskich ulicach. Przed zebrami zostawili taśmy odblaskowe, które przechodnie mają rozwijać zanim wejdą na przejście. Czy ta akcja nie poszła za daleko?

Akcja z wręczaniem odblasków w Tychach. Źródło: KMP Tychy

Odblaski dla pieszych często rozdawane są przez policję. Fot. KMP Tychy

Bohaterka instruktażowego filmu podchodzi do przejścia dla pieszych sięga po odblaskową taśmę zostawioną na metalowym słupku, rozwija ją i trzymając niczym pochodnię rusza przez przejście. Odblask zostawia po drugiej stronie ulicy dla kolejnych przechodniów. W takie taśmy wyposażono kilka najbardziej niebezpiecznych przejść w Toruniu. Akcję firmuje miasto Toruń, Policja, toruński WORD i Miejski Zarząd Dróg w Toruniu.

Cel jest szczytny, bo jak informuje toruński magistrat w województwie kujawsko-pomorskim wypadki z udziałem pieszych stanowiły 29 proc. ogólnej liczby wszystkich zdarzeń. Tymczasem średnia krajowa to 26 proc. Stąd wiele działań które mają poprawić bezpieczeństwo pieszych.

Do 2019 r. na ten cel przeznaczonych zostanie 5,6 mln zł. W mieście pojawią się czerwone przejazdy dla rowerzystów, sygnalizatory, wyspy dla pieszych, odblaskowe elementy na drodze, czyli tzw. kocie oczka. Elementem tego programu są też odblaski pozostawione przy przejściach.

Tylko propozycja

Nie ma wątpliwości, że odblask poprawi widoczność pieszego na drodze. Osobę bez odblasku kierowca dostrzeże zaledwie z 30 metrów tymczasem jeśli ten posłuży się odblaskiem będzie widoczny nawet ze 150 m. Odblaskowy element ubrania czy zawieszka z pewnością poprawia nasze bezpieczeństwo na drodze, więc nie zaszkodzić mieć ją przy sobie.
Zgodnie z polskim prawem odblask obowiązkowo muszą mieć piesi, którzy poruszają się po drodze poza obszarem zabudowanym tam, gdzie nie ma chodnika ani drogi dla pieszych.

Wielu komentujących toruńską akcję w Internecie oceniło ją jako kontrowersyjną. Część krytykujących wytyka, że w ten sposób przerzuca się odpowiedzialność na pieszych kosztem kierowców nawet na przejściach w miastach – tam piesi nie mają obowiązku zakładania na siebie elementów odblaskowych.

Sami organizatorzy toruńskiej akcji zastrzegają, że użycie odblasku to nie obowiązek a jedynie proponowane przez nich rozwiązanie, które może pomóc.

Zmrok to nie wymówka

Tymczasem – jak wskazuje orzecznictwo sądów – to nie przechodzień na pasach w mieście ma dbać o to, by być widocznym dla kierowcy. To kierowca ma jechać na tyle wolno i ostrożnie, żeby zawsze zauważyć pieszego – zwłaszcza, gdy pogoda jest taka, że widoczność jest utrudniona.

W czerwcu 2016 r. Sąd Okręgowy w Suwałkach rozstrzygał apelację ubezpieczyciela, który wypłacił bliskim potrąconego na pasach mężczyzny zaledwie po 5 tys. zadośćuczynienia za jego śmierć. Uznał, że ten przyczynił się w 50 proc. do wypadku.

Do zdarzenia doszło w listopadzie. Zapadał zmrok, padał deszcz. 56 latek ubrany na ciemno przechodził przez pasy. Prowadził na smyczy psa, rozmawiał przez telefon. Kiedy pokonał ¾ skrzyżowania uderzył w niego samochód jadący z przepisową prędkością 50 km na godzinę. Mężczyzna zmarł w wyniku obrażeń po przewiezieniu go do szpitala.
Ubezpieczyciel uznał, że przechodzień przyczynił się w 50 proc. do wypadku, bo był niewidoczny dla kierowcy. Sąd Rejonowy w Ełku nie miał jednak wątpliwości, że mężczyzna na pasach zachował się zgodnie z przepisami, a wyłączną winę za wypadek ponosi kierowca, który nie zachował należytej ostrożności i nie dostosował prędkości do złych warunków panujących na drodze. Sąd nakazał wypłatę bliskim śmiertelnie potrąconego mężczyzny jeszcze po 15 tys. złotych plus odsetki.

Ubezpieczyciel złożył apelację, ale Sąd Okręgowy w Suwałkach podtrzymał decyzje Sądu I instancji. „Sposób zachowania się pieszego był prawidłowy. Nie naruszył on zasad bezpieczeństwa ani przepisów o ruchu drogowym i nie przyczynił się do kolizji drogowej” – uzasadnił swoja decyzję sędzia Sądu Okręgowego. I dodał: „Samochód osobowy, którym poruszał się sprawca wypadku był niesprawny. Układ hamulcowy był zapowietrzony, co opóźniło proces hamowania. Zanieczyszczona była powierzchnia szkieł – szyb reflektorów, jak i szkła szyby czołowej, uniemożliwiająca prawidłową obserwację drogi przez kierowcę”.

Czy mieszkańcy Torunia będą rozwijać odblaski na przejściach? Na razie informują, że są one z przejść regularnie kradzione.
Nie wiadomo też czy sama akcja miałyby realny wpływ na zmniejszenie się liczby wypadków z udziałem pieszych, bo jak informuje sam toruński magistrat do większości z nich dochodzi nie ze względu na słabą widoczność pieszego, ale – ze strony pieszych – przez „nieostrożne wejście na jezdnię, jej przekraczanie w miejscu niedozwolonym, wejście na jezdnię zza pojazdu lub innej przeszkody, a także przy czerwonym świetle, chodzenie nieprawidłową stroną drogi, stanie lub leżenie na jezdni”.

I na zakończenie – owszem, lepiej żyć niż żeby po śmierci przed sądem okazało się, że jako pieszy miało się rację. Tylko czy na pewno odblask jest ty, co powstrzyma kierowców przed rozjeżdżaniem pieszych na pasach – na przykład przed często utrwalanym na filmach omijaniem innych aut zatrzymujących się przed przejściami?

AN