Connect with us

Społeczeństwo

Piotr Najsztub potrącił staruszkę na pasach. Sąd uznał, że jest niewinny

Opublikowano

-

Po dwóch latach sąd uznał, że Piotr Najsztub nie jest winny potrącenia 77-latki na przejściu dla pieszych. Dziennikarz jechał mimo odebranych mu uprawnień, a jego auto nie miało aktualnego przeglądu ani ubezpieczenia OC

Piotr Najsztub, dziennikarz. Fot. Slawek/Flickr/CC-BYSA-3.0

Piotr Najsztub, dziennikarz. Fot. Slawek/Flickr/CC-BYSA-3.0

W październiku 2017 r. Piotr Najsztub jechał samochodem w Konstancinie-Jeziornie. Był wieczór, padał deszcz. Dziennikarz siedział za kierownicą mimo, iż wcześniej policja zatrzymała mu prawo jazdy i skierowano wniosek o cofnięcie mu uprawnień. Potem wyszło na jaw, że urzędnicy Starostwa Powiatowego w Piasecznie nie dopełnili formalności i nie doręczyli Najsztubowi decyzji o cofnięciu uprawnień – list wrócił nieodebrany przez adresata i urzędnicy nic z tym dalej nie zrobili.
Najsztub jechał też samochodem, który nie miał ważnych badań technicznych ani opłaconego obowiązkowego ubezpieczenia OC.

Dziennikarz wjechał w 77-latkę, która przechodziła przez przejście dla pieszych. Kobieta trafiła do szpitala. Miała liczne obrażenia m.in. złamaną kość pokrywy czaszki, złamane żebra.

Najpierw sąd wymierzył niską karę, ale minister się odwołał

W ubiegłym roku Sąd rejonowy w Piasecznie uznał Najsztuba winnym. Wyrok jednak zbulwersował opinię publiczną. Sąd nakazał jedynie zapłatę 6 tys. zł grzywny, 10 tys. nawiązki dla poszkodowanej w wypadku oraz 5 942 zł kosztów postępowania.
Wówczas minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro publicznie uznał, że to kara niewspółmierna i zapowiedział odwołanie od wyroku. Sprawa wróciła do sądu.

Drugi wyrok: niewinny

Teraz dziennikarz w „Dzień Dobry TVN” ujawnił, że piaseczyński sąd nie dopatrzył się jego winy w wypadku. Z informacji przekazanych mediom (nikt nie cytował jeszcze uzasadnienia wyroku) wynika, że zaważyć miał fakt, iż zdaniem biegłego Najsztub jechał powoli – ok. 20 km/h, a nie dało się ustalić, z jaką prędkością mogła wejść na przejście 77-latka.

– Jechałem ok. 20 km/h, padał deszcz, pasy były niedoświetlone, nie miałem szans zahamować – mówił Piotr Najsztub w studiu Dzień Dobry TVN. I dodawał: – Czuję teraz spokój… Oczywiście przejechanie kogokolwiek będzie czynnością dla kierowcy, którą będzie się długo pamiętać.

Wiadomo, że policja złożyła do sądu wniosek o ukaranie dziennikarza za jazdę mimo cofniętych uprawnień. Nie wiadomo jednak, co z tym wnioskiem się stało i czy ta kwestia w ogóle była lub będzie rozpatrywana przez sąd.

ai