Poseł Wilk chce zniesienia obowiązku jazdy w pasach bezpieczeństwa

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Jacek Wilk, parlamentarzysta Kukiz’15 uważa, że z obowiązkiem zapinania pasów w samochodach należy walczyć. Tak odpowiada na zarzuty, że na Twitterze wstawił zdjęcie z auta, na którym widać niezapięte osoby

Poseł Jacek Wilk z Kukiz'15 zamieścił na Twitterze zdjęcie, na którym widać pasażerkę samochodu bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Źródło: Twitter

Poseł Jacek Wilk z Kukiz’15 (z lewej) zamieścił na Twitterze zdjęcie, na którym widać pasażerkę samochodu bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Źródło: Twitter

Na zachodzie Europy publiczna wypowiedź o tym, że należy znieść obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa w samochodach groziłaby poważną polityczną kompromitacją. Po reakcjach użytkowników Twittera widać, że i w Polsce można utracić polityczną wiarygodność wygłaszając takie tezy. Przekonał się o tym właśnie Jacek Wilk – poseł wybrany z list Kukiz’15.

Ten adwokat i ekonomista, a jeszcze niedawno nawet kandydat na urząd Prezydenta RP Kongresu Nowej Prawicy, zamieścił na Twitterze fotografię opisaną jako „Powrót z pikniku wolnościowego w Świdniku”. Poseł dopisał m.in. „Jest moc i młodość”. Na fotografii widoczni są jadący z nim w samochodzie młodzi ludzie. Pasażerka jadąca na tylnym siedzeniu nie ma zapiętych pasów bezpieczeństwa.

Gdy posłowi zwrócono uwagę na ten fakt, zareagował w niespodziewany sposób – zakwestionował obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa w samochodach.

„Precz z przymusem zapinania pasów” – napisał Jacek Wilk po tym, jak redaktor naczelny brd24.pl zwrócił uwagę, że niezapięta pasażerka z tyłu nie tylko sama naraża się na śmierć, ale i w razie wypadku stanowi śmiertelne zagrożenie dla osób jadących z przodu pojazdu.

„Moje ciało – mój wybór”
Na dalszą dyskusję z udziałem innych użytkowników Twittera reagował w podobny sposób. „Moje ciało – mój wybór” – pisał poseł Wilk.

Prezentowaniem takiej postawy poseł wywołał zdumienie ekspertów zajmujących się szkoleniami z bezpieczeństwa ruchu drogowego. „Swobodnie przemieszczające się Pana ciało podczas wypadku zabija pozostałych pasażerów. To też już trochę ich sprawa. Rodzina? Może też ich?” – odpowiedział na wpis posła Wilka Sylwester Pawłowski z projektu edukacyjnego Świadomy Kierowca. I komentował: „Jest nieświadomy ryzyka podróżowania z niezapiętymi w pasy pasażerami. Stawiać na szali karierę i przyszłość rodziny z takiego powodu?”.

Jacek Wilk taką postawą i taką argumentacją zadziwił też niektórych swoich wyborców, którzy zarzucali mu tzw. korwinizm poglądów. „Zawiodłem się na moim kandydacie na prezydenta” – komentował użytkownik Twittera Paweł Krasuski.

Poseł Kukiz’15 nie przyjmował jednak żadnych uwag w tej sprawie i podawał coraz bardziej zdumiewające odpowiedzi: „Samochód w czasie wypadku zabija innych ludzi – zakazać samochodów”; „Sama obecność w samochodzie może zagrażać innym – zakazać jazdy z innymi”.
Broniąc swojej tezy powoływał się nawet na to, że pasów nie powinni musieć zapinać ktoś, kto „boi się spłonąć żywcem”. Choć eksperci odpowiadali mu, że błądzi, ale nawet gdyby przyjąć, że ma rację, to zgony w wyniku spalenia po wypadku sięgają 0,5 proc. wszystkich przyczyn zgonów w wypadkach.

Co dał wynalazek Volvo?
Wydawałoby się, że na temat skuteczności trzypunktowych pasów bezpieczeństwa napisano już wszystko i nie trzeba tego przypominać. Jeśli jednak parlamentarzysta w Polsce nie wstydzi się pisać o potrzebie zniesienia tego obowiązku, warto przypomnieć, kiedy opracowano ten system bezpieczeństwa i jaka jest jego skuteczność.

Stosowane do dziś pasy bezpieczeństwa to pomysł inżyniera Volvo Nilsa Bohlin. W pierwszym aucie tej marki zastosowane zostały w 1959 r. Bohlin uznał, że ochronić człowieka można przytrzymując go podczas zderzenia w miejscach, w których umożliwia to anatomia człowieka – dlatego pas przechodzi przez klatkę piersiową i w miejscu, gdzie posiadamy miednicę.

Volvo było pierwszą marką, która zaczęła seryjnie stosować ten wynalazek. Uznała go za tak ważny dla ludzkości, że patent pozostał otwartym – mogły z niego bezpłatnie korzystać wszystkie inne firmy motoryzacyjne.

W 1967 r. eksperci Volvo Car Corporation na konferencji poświęconej ruchowi drogowemu w USA przedstawili „Raport o 28000 wypadków”. Dokument ten stworzono na podstawie informacji o wszystkich wypadkach z udziałem samochodów Volvo w Szwecji przez okres jednego roku. Wynikało z niego niezbicie, że trzypunktowy pas bezpieczeństwa daje o 50-60 proc. szans na przeżycie wypadku drogowego niż jazda samochodem bez takiego wyposażenia.

Historia motoryzacji i dane o wypadkach przez dekady potwierdzały słuszność pierwszego raportu Volvo i przydatności tego systemu bezpieczeństwa ruchu drogowego – najpowszechniejszego na świecie. Szacuje się, że dzięki pasom ocalono miliony podróżujących samochodami. Do dziś ich działania, skuteczności i potrzeby nikt nie zakwestionował. Oprócz posła Jacka Wilka.

Łukasz Zboralski