Connect with us

Społeczeństwo

Jak skuteczniej karać piratów drogowych w Polsce

Maksymalnie 500 zł można zapłacić w Polsce za zbyt szybką jazdę. Przez to mandaty nie są skutecznym środkiem nadzoru. Jednak rozmowa o podwyżkach napotyka w kraju na opór społeczny. Jest na to sposób: zamiast prostych podwyżek można zmienić strukturę mandatów – proponują eksperci w dokumencie „Strategia poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce” Polskiej Izby Ubezpieczeń

Opublikowano

-

Maksymalnie 500 zł można zapłacić w Polsce za zbyt szybką jazdę. Przez to mandaty nie są skutecznym środkiem nadzoru. Jednak rozmowa o podwyżkach napotyka w kraju na opór społeczny. Jest na to sposób: zamiast prostych podwyżek można zmienić strukturę mandatów – proponują eksperci w dokumencie „Strategia poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce” Polskiej Izby Ubezpieczeń

Mandat wypisywany przez policję. Fot. mrogowo.policja.gov.pl

W Polsce maksymalna kara za przekroczenie prędkości to 13 proc. średniego wynagrodzenia, we Włoszech 141 proc. Fot. mrogowo.policja.gov.pl

Karanie kierowców mandatami powinno być bardziej efektywne – to jedno z 20 zadań dla rządu, które w swoim raporcie „Strategia poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce” rekomendowali eksperci Polskiej Izby Ubezpieczeń.

– Dyskusje związane z mandatami często budzą sprzeciw kierowców. Jednak sprowadzanie kwestii zaostrzenia kar za wykroczenia drogowe wyłącznie do prostego „podniesienia wysokości mandatów” jest niefortunne. Celem zmian struktury mandatów powinno być przede wszystkim zwiększenie ich efektywności tzn. skuteczne zniechęcanie kierowców do łamania przepisów ruchu drogowego – mówi Monika Chłopik, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń. – Z raportu PIU wynika jasno, że w innych krajach europejskich wartości mandatów w stosunku do średnich zarobków są znacząco wyższe niż w Polsce. Jednak analiza ta dotyczy maksymalnej możliwej kary za przekroczenie prędkości. W Polsce jest to 13 proc. średniego wynagrodzenia, natomiast np. we Włoszech jest to 141 proc. Różnica jest więc kolosalna – podkreśla.

Podwyżka dla najbardziej niebezpiecznych

Monika Chłopik uważa, że w Polsce zmianie powinny ulec stawki mandatów przede wszystkim za wykroczenia najbardziej niebezpieczne i popełniane nagminnie. – Nie musi to wcale oznaczać podniesienia stawek mandatów dla każdego i za każde wykroczenie. Powinno natomiast oznaczać surowsze karanie tych, którzy w sposób szczególny przyczyniają się do wypadków śmiertelnych – osób notorycznie jeżdżących zbyt szybko i regularnie wykonujących niebezpieczne manewry na drodze – zaznacza.

Polacy nie mają problemu na przykład z zapinaniem pasów. Z badania dla Krajowej Rady BRD jakie przeprowadził Instytut Transportu Samochodowego i firma Heller Consult Sp. z o. o. wynika, że pasy bezpieczeństwa zapina 93 proc. kierowców samochodów osobowych i 94 proc. pasażerów jadących w tych samochodach z przodu. Z tyłu pasy stosowało trochę mniej – 71 proc. pasażerów. A zbadano ponad 100 tys. pojazdów i 130 tys. ich użytkowników pojazdów. Podnoszenie mandatów za niezapinanie pasów nie miałoby większego sensu. Problem za to stanowi np. przekraczanie prędkości przez kierowców czy omijanie samochodów, które zatrzymały się przed przejściem dla pieszych. Z tych powodów dochodzi do wielu wypadków śmiertelnych. Tymczasem omijanie samochodu przed przejściem dla pieszych zagrożone jest dziś relatywnie niską karą i niewielką liczbą punktów karnych – w praktyce prawo jazdy można stracić dopiero za trzecie takie bezpośrednie narażanie życia pieszych.

Monika Chłopik, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń. Fot. archiwum

Monika Chłopik, analityk Polskiej Izby Ubezpieczeń uważa, że w Polsce zmianie powinny ulec stawki mandatów przede wszystkim za wykroczenia najbardziej niebezpieczne i popełniane nagminnie. Fot. archiwum

Mandaty za szczególnie niebezpieczne wykroczenia takie jak przekroczenie dozwolonej prędkości czy wymuszenie pierwszeństwa są dużo wyższe w krajach naszego regionu – w Czechach, na Węgrzech i na Słowacji. Ten ostatni kraj stawki podniósł w 2016 r. Przed zmianą przy przekroczeniu prędkości do 6 km Słowacy płacili mandat od 20 euro. Przy przekroczeniu o 20 km i więcej do 650 euro. Od 2016 r. za wykroczenia słono się płaci. Jeśli jedzie się o 20 km/h szybciej niż wynika to z przepisów kara wynosi 100 euro (ok. 420 zł). Przekroczenie prędkości o 50 km/h zarówno w obszarze zabudowanym jak i poza nim to mandat w wysokości od 250-800 euro (od 1 tys. zł do blisko 3,4 tys. zł). Jeśli sprawa zostanie skierowana do sądu mandat może wynieść nawet 1 tys. euro (4,2 tys. zł).
Dziś Słowacja może mówić o sukcesie w poprawie bezpieczeństwa. Między 2005 r. a 2015 r. liczba ofiar śmiertelnych spadła tam o połowę – do wartości poniżej średniej unijnej. W 2005 r. kraj przyjął 10-letni plan poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego,którego realizacja przyniosła znaczne efekty już po 4 latach.Jednym z elementów tego planu ( obok m.in. edukacji, przebudowy infrastruktury, zwiększenia liczebności policji) było właśnie zwiększenie sankcji za wykroczenia drogowe.

Kolejne wykroczenie – droższy mandat

Oprócz większych kar za szczególnie niebezpieczne wykroczenia drogowe, można też rozważyć inne sposoby nakładania kar. Kilka państw europejskich wprowadziło rozwiązania, którymi mogą zainspirować się polscy prawodawcy.
W Szwajcarii stawki mandatów karnych są progresywne. Kierowca, który po raz kolejny popełnia jakieś wykroczenie z racji recydywy dostaje wyższy mandat. Z kolei w krajach skandynawskich taryfa mandatu jest uzależniona od zarobków kierowcy. W ubiegłym roku pisaliśmy o najbogatszej Norweżce Katharina G. Andresen, która została złapana na jeździe po alkoholu. W przeliczeniu na złotówki dostała mandat karny w wysokości 110 tys. zł.

Raport PIU wskazuje jakie efekty mogłaby przynieść zmiana struktury i zwiększenie efektywności mandatów. „Niektóre publikacje sugerują obniżenie śmiertelności wypadków o 10-15% jako efekt wdrożenia systemu punktów karnych. Analizy przedstawione w raporcie również sugerują, że kraje-liderzy bezpieczeństwa na drogach stosują zdecydowanie wyższy poziom kar niż Polska, o czym może świadczyć ich skuteczność”.

– Każda inicjatywa, zmierzająca do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, powinna zostać poprzedzona szczegółową analizą problemu oraz konsultacjami społecznymi – uważa Monika Chłopik. – Być może uzyskanie społecznej akceptacji dla prostego „podniesienia mandatów” nie byłoby łatwe, ale „surowsze karanie największych drogowych piratów” być może już tak. Konieczne jest także uświadomienie sobie, że zmiany w strukturze mandatów nie mają na celu wyciągnięcia kolejnych pieniędzy z kieszeni kierowcy, ale doprowadzenia do tego abyśmy czuli się bezpieczniej na drodze – ocenia analityk PIU.

Janusz Popiel, prezes Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach „Alter Ego” uważa, że ewentualną podwyżkę mandatów powinny poprzedzać inne działania państwa w sferze BRD takie jak edukacja i taki sposób nauki jazdy, by przyszli kierowcy zachowywali się bezpiecznie na drodze. – Bardzo ważne jest też przebudowa infrastruktury tak jak zrobiło to Jaworzno. Możemy fizycznie uniemożliwić za szybką jazdę kierowcom: zmienić geometrię jezdni, zadbać o to żeby powstawały wyniesione przejścia dla pieszych, progi zwalniające. Droga przed przejściem dla pieszych powinna być zwężana do jednego pasa tak by uniemożliwić wyprzedzenie pojazdu, który się zatrzymał aby przepuścić pieszych. Dopiero gdy stworzymy program realnych działań BRD, opartych o rzetelne dane i wdrożymy go można, będzie myśleć o podwyższaniu mandatów – mówi Popiel.

Analitycy PIU także w swoim raporcie zauważają, że największy efekt w zmniejszaniu śmiertelności na polskich drogach można osiągnąć tylko poprzez działanie w czterech obszarach: „Legislacja i przepisy ruchu drogowego; nacisk na przestrzeganie przepisów; budowa i utrzymanie infrastruktury; edukacja”.

 

Agnieszka Niewińska

Tekst powstał w ramach debaty publicznej „Droga do bezpieczeństwa” organizowanej przez portal brd24.pl i Polską Izbę Ubezpieczeń

Droga do bezpieczeństwa - Debata o BRD w Polsce. portalu brd24.pl i Polskiej Izby Ubezpieczeń