Connect with us

Społeczeństwo

Uber dużo bezpieczniejszy niż polskie taksówki?

Walka Uber i taksówkarzy w Polsce wywołuje wiele emocji. Tymczasem przejazdy z aplikacją są nie tylko tańsze dla klientów. Prawdopodobnie są też dużo bezpieczniejsze. Dotarliśmy do danych Uber dotyczących kolizji i wypadków

Opublikowano

-

Walka Uber i taksówkarzy w Polsce wywołuje wiele emocji. Tymczasem przejazdy z aplikacją są nie tylko tańsze dla klientów. Prawdopodobnie są też dużo bezpieczniejsze. Dotarliśmy do danych Uber dotyczących kolizji i wypadków

Samochód Uber Fot. Timtempleton/CC ASA 4.0

Zaledwie w 0,01 proc. przejazdów z kierowcami Uber odnotowano kolizje lub wypadki. Fot. Timtempleton/CC ASA 4.0

Uber jest tańszy niż taksówka. To już wiadomo. I dlatego ten system przewozu osób podbija rynki nie tylko europejskie. Wiele krajów próbuje zmieniać prawo, by „chronić” rynek przed konkurencją dla taksówek (choć przecież w system Uber włączają się mieszkańcy tych krajów, którzy zyskują dzięki temu możliwość zarabiania pieniędzy).

Przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa zapowiadali niedawno, że i w Polsce mają zostać zmienione przepisy. Wiceminister Kazimierz Smoliński zapowiadał, że resort chce „zrównać” wszystkich funkcjonujących w branży przewozu, czyli w skrócie – zmusić kierowców Uber do wyrabiania takiej samej licencji, jaką posiadać muszą taksówkarze.

Bezpieczeństwo? Uber bije na głowę taksówki

Po co istnieje licencja? By – teoretycznie – zapewnić klientowi dobrą usługę. Liczba użytkowników Ubera i protesty taksówkarzy pokazują już, że jeśli chodzi o cenę, licencja dla kierowców Ubera sensu nie ma. Ta korporacja już dziś wygrywa z taksówkami i potwierdzają to właśnie klienci, którzy do niej się przesiedli.

Niektórzy twierdzą też, że licencja ma zapewniać pasażerowi bezpieczeństwo – będzie wieziony przez licencjonowanego, a więc sprawdzonego pod jakimś kątem kierowcę. Sprawdziliśmy, czy i tu stawianie tamy Uberowi ma sens. Dotarliśmy do danych na temat wypadków i kolizji, w których uczestniczyli kierowcy i pasażerowie korzystający z aplikacji Uber (korporacja zbiera takie dane na podstawie zgłoszeń od kierowców i pasażerów). Okazuje się, że przejazdy z kierowcami Uber, w których dochodzi do wypadków czy kolizji stanowią nie więcej niż 0,01 proc. wszystkich przejazdów.

Próbowaliśmy sprawdzić, jak w takim porównaniu wypadają taksówkarze. W statystykach zdarzeń drogowych, które w Polsce gromadzi tylko Policja, nie wyróżnia się tak szczegółowych kategorii pojazdów (istnieje tylko podział na samochody osobowe i ciężarowe). Próbowaliśmy więc dotrzeć do takich informacji przez zrzeszenia taksówkarskie i związki. Odpowiedział nam tylko Związek Zawodowy Taksówkarzy „Warszawski Taksówkarz”: – Nie posiadamy takich informacji. I raczej nikt ich nie posiada – odpisał Jarosław Iglikowski.

Taksówkarze nie wiedzą więc sami, jak często dochodzi do wypadków i kolizji z ich udziałem. Można jednak domniemywać – choćby na podstawie doniesień prasowych – że prawdopodobnie jest to większy odsetek niż ten rejestrowany przez korporację Uber.

Jak to się robi?

Jak to możliwe, że kierowcy Uber jeżdżą tak bezpiecznie? Nie mają taksówkarskich licencji, ale korporacja wypracowała własne mechanizmy. Zanim kierowca zacznie wozić pasażerów pod znakiem Uber, musi m.in. pokazać, ile wcześniej dostał mandatów na drodze.
– Wszyscy kierowcy oferujący swoje usługi za pośrednictwem Ubera podlegają takim samym zasadom. Zanim będą mogli oferować swoje usługi za pośrednictwem aplikacji muszą przejść przez proces weryfikacji (m. in. przedstawić zaświadczenie o niekaralności oraz wypis z rejestru mandatów), a po każdym przejeździe są oceniani przez użytkowników – informuje Magda Szulc, odpowiadająca za komunikację Uber w Polsce. – W tej chwili średnia ocen dla kierowców oferujących swoje usługi w Polsce wynosi 4,83 (w skali 1-5), a jeśli spadnie poniżej odpowiedniego poziomu, kierowcy są usuwani z platformy – zaznacza.

Kierowca Ubera otrzymuje też np. powiadomienia w aplikacji, jeśli jego telefon nie jest trzymany w uchwycie. Dostaje też ostrzeżenia przez Uber jeśli aplikacja wykryje, że zbyt gwałtownie przyspiesza lub hamuje. – Testujemy także rozwiązanie, w ramach którego kierowca otrzymuje także powiadomienie jeśli jest zalogowany w aplikacji dłużej niż 10 godzin – dodaje Magda Szulc.

luz