Connect with us

Społeczeństwo

Ujawniamy: rząd nie ma podstaw do zwiększenia mandatów, chodzi tylko o miliard złotych od kierowców

W rządowym projekcie nie ma uzasadnienia podwyżki mandatów za niezapięte pasy bezpieczeństwa – sprawdził portal brd24.pl. Powołano się na nieaktualne dane i nie zaplanowano żadnego konkretnego wpływu na poprawę bezpieczeństwa Polaków. Jedynym zapisanym przewidywaniem jest skutek dla budżetu: miliard złotych więcej przez 10 lat wlepiania mandatów

Opublikowano

-

W rządowym projekcie nie ma uzasadnienia podwyżki mandatów za niezapięte pasy bezpieczeństwa – sprawdził portal brd24.pl. Powołano się na nieaktualne dane i nie zaplanowano żadnego konkretnego wpływu na poprawę bezpieczeństwa Polaków. Jedynym zapisanym przewidywaniem jest skutek dla budżetu: miliard złotych przez 10 lat wlepiania mandatów

Projekt MSW w sprawie podwyższenia mandatów

Jedyna konkretna analiza w rządowym projekcie podwyższenia mandatów na drogach dotyczy wpływu do budżetu państwa. Kierowcy mają zapłacić dodatkowy miliard złotych. Źródło: BIP MSW

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przygotowało rozporządzenie podwyższające wysokość mandatów za niektóre wykroczenia na drogach. Dziś upłynął termin na konsultacje, jaki wyznaczyło innym ministerstwom i instytucjom.

Zgodnie z projektem resortu Teresy Piotrowskiej kierowcy mają zacząć płacić więcej m.in. za niezapięte pasy bezpieczeństwa – podwyżka ze 100 do 300 zł. Większa kara będzie też za przewożenie dziecka do 150 cm wzrostu bez fotelika – 500 zł. Tyle samo zapłaci kierowca wiozący dziecko w foteliku zainstalowanym niezgodnie z zaleceniami producenta.

Mieli dopasować prawo do dyrektywy, a podwyższyli mandaty

Poprosiliśmy MSW o uzasadnienie tej zmiany. Chcieliśmy wiedzieć, jak większe mandaty za niezapięte pasy oraz za przewożenie dzieci bez fotelików mają wpłynąć na bezpieczeństwo Polaków na drogach. Zespół prasowy resortu nie chciał odpowiedzieć – odesłał nas do projektu i zapisanego w nim uzasadnienia. Przeczytaliśmy. Uzasadnienia takich zmian tam nie ma.

W projekcie zapisano, że rząd musiał wprowadzić w życie unijną dyrektywę (Komisji 2014/37/UE z dnia 27 lutego 2014 r.). Ale ta dotyczy jedynie zmiany zasad przewożenia dzieci w busach, samochodach dostawczych i ciężarówkach. Zgodnie z unijnym nakazem dzieci do 150 cm wzrostu w pojazdach M1, N1, N2 oraz N3 muszą być przewożone w urządzeniach przytrzymujących. Dzieci do 3 lat nie mogą jeździć takimi pojazdami niewyposażonymi w systemy zabezpieczeń, chyba że mają więcej niż 150 cm wzrostu – ale wówczas muszą zająć miejsce inne niż na przednim siedzeniu.

MSW samo przyznaje w uzasadnieniu, że przy okazji unijnej zmiany „jednocześnie” proponuje zwiększenie wysokości mandatów karnych za naruszenie przepisów dotyczących korzystania z pasów bezpieczeństwa.

Uzasadnienie oparte na nieaktualnych danych – manipulacja MSW czy tylko głupota?

Projekt MSW w sprawie podwyżek mandatów odwołuje się do uchwały nr 5/14 Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego z 2014 r. (zobacz dokument w PDF).
To w niej ówczesna minister Elżbieta Bieńkowska jako szefowa KRBRD zarekomendowała zwiększenie sankcji za niezapinanie pasów bezpieczeństwa w pojazdach. Bieńkowska uznała, że kary muszą pójść w górę, bo Polska odstaje od innych krajów UE pod względem zapinania pasów. I w uzasadnieniu powołała się na badania z 2013 r. Wynikało z nich, że wówczas pasy stosowało ok. 80 proc. ludzi (83 proc. kierowców, 87 proc. pasażerów z przodu oraz 59 proc. pasażerów z tyłu).

Ale od tego czasu KRBRD przeprowadziła już następne badanie, którego wyniki opublikowano w marcu 2015 r. Wynika z niego, że pasy w Polsce stosuje 90 proc. osób! (93 proc. kierowców, 94 proc. pasażerów na przednich siedzeniach oraz 71 proc. pasażerów na tylnych siedzeniach). Przestaliśmy więc odstawać od średniej w krajach UE. Co więcej, w raporcie z tego badania eksperci podkreślili, że jeśli taki trend się utrzyma, to Polska znajdzie się pod tym względem w międzynarodowej czołówce.

Jedyny konkretny zapis: miliard złotych dla budżetu państwa

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju w piśmie z uwagami do projektu MSW samo przyznało, że istnieją nowe wyniki badania. Ale dla resortu Marii Wasiak okazało się to argumentem… za podwyższeniem mandatów! (zobacz dokument w PDF).

Dlaczego rząd chce podwyższyć mandaty, choć dziś w sprawie zapinania pasów Polacy nie odstają od europejskiej średniej?
Dlaczego kary mają urosnąć, skoro przez ostatni czas znacznie zwiększył się odsetek zapinających pasy – i nie było to skutkiem podwyższenia kar?
Dlaczego Sekretariat Krajowej Rady BRD forsował w tej sprawie kampanię, na którą właśnie wydaje 3 mln zł w TVP, choć udowodniliśmy w portalu brd24.pl że pod względem liczby ofiar to marginalny problem na polskich drogach (a sama kampania okazała się wpadką merytoryczną)?

Dlaczego wreszcie w projekcie MSW nie ma żadnej rzeczowej analizy na temat tego, jaki konkretnie skutek ma wywrzeć zaostrzenie kar (bo skoro bez podwyższania kar tendencja jest pozytywna, to trudno będzie dostrzec wpływ ostrzejszych restrykcji)?

Odpowiedzią na te pytania jest fakt, że jedyna konkretna analiza do projektu podwyższenia kar dotyczy… wpływów do budżetu państwa i budżetów samorządów.
Rząd skrupulatnie policzył, ile pieniędzy zyska na tym, że kierowcy będą musieli płacić wyższe mandaty. Zgodnie z tymi symulacjami nowy projekt autorstwa resortu Teresy Piotrowskiej przez 10 lat ma przynieść państwu prawie miliard złotych (a dokładnie 920 490 000 zł).

W projekcie MSW zapisano podwyżki mandatów również za inne przewinienia. Ale i w ich przypadku nie ma analiz dotyczących tego, jak wpłynie to na poprawę bezpieczeństwa na drogach (pobierz cały projekt podwyżek mandatów w PDF)

Łukasz Zboralski