Zakaz wyprzedzania na długo przed przejściami dla pieszych. Nowy pomysł na Mazowszu zadziała?

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Policjanci i drogowcy z Mazowsza chcą stawiać znaki zakazujące wyprzedzania na dłuższych odcinkach przed przejściami dla pieszych. Czy samo oznakowanie zadziała, skoro i dziś kierowcy widzą znaki D-6 i nadal wyprzedzają przed i na przejściach?

Zakaz wyprzedzania. Fot. CC0

Zakaz wyprzedzania. Fot. CC0

Policjanci z Mazowsza i przedstawiciele warszawskiego oddziału GDDKiA uznali, że trzeba coś zrobić z zagrożeniem, które powodują kierowcy wyprzedzający tuż przed przejściami dla pieszych i na samych przejściach. Uznali, że pomóc może wydłużenie odcinków, na których kierowcom nie będzie można wykonywać tego manewru.

Na Mazowszu pojawiać będą się więc znaki (np. A-16/B-25) dużo wcześniej na drodze zanim występuje na niej przejście dla pieszych. Wydłużane mają zostać – do 50 m – linie (P-2/P-4) przed przejściami dla pieszych – żeby uniemożliwić kierowcom zmianę pasa ruchu dużo wcześniej niż przed samym przejściem.

Drogowcy mają też zając się zapewnieniem właściwej widoczności w rejonach przejść dla pieszych – usunąć zbędę przedmioty, reklamy oraz krzewy i drzewa. Mają też zająć się fizycznym uniemożliwianiem parkowania pojazdów na odcinkach dojazdowych do przejść, a także właściwym oświetleniem przejść oraz umieszczaniem znaków aktywnych. Dodatkowe oznakowanie przy „zebrach” ma pojawić się przede wszystkim na drogach tranzytowych, gdzie występuje duży ruch pojazdów ciężarowych, które ze względu na swoje gabaryty zasłaniają znaki drogowe D-6 oraz A-16, na pozostałych drogach, gdzie występuje duże natężenie ruchu pieszego.

W miejscach niebezpiecznych – czyli takich, gdzie dochodzi do wielu wypadków – oprócz wzmożonych kontroli prędkości mają też być instalowane aktywne znaki lub takie, które zwrócą kierowcom uwagę na przekraczanie dopuszczalnej prędkości.

Eksperymentalne znaki

Nowością będzie też dodanie do znaków informujących o kontroli radarowej znaku ograniczenia prędkości – by kierowcy informowani byli nie tylko o możliwych patrolach policji ale także o tym, jakiej prędkości nie powinni tam przekraczać. Takie oznakowanie będzie uznawane za eksperymentalne, bo nie jest w Polsce usankcjonowane w prawie.

Pojawić ma się też inne eksperymentalne oznakowanie – takie, które będzie zalecać zachowanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu.

Czy oznakowanie pomoże? Z pewnością zwiększy szansę na zachowanie większej ostrożności wśród kierowców. Doświadczenia wielu innych krajów pokazują jednak, że gdy brak infrastruktury wymuszającej konkretne zachowanie kierujących (np. uniemożliwiającej wyprzedzanie przed przejściem i na przejściu dla pieszych), to samo oznakowanie nie jest rozwiązaniem wystarczającym.
I dziś przecież znak D-6 (czyli oznaczenie pionowe przejścia dla pieszych) dla każdego kierowcy jest czytelną informacją o tym, że powinien zwiększyć ostrożność i w razie potrzeby zmniejszyć prędkość, by nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych – a z przepisów wynika też jasno, że przed tak oznakowanym miejscem na drodze nie wolno podejmować manewru wyprzedzania czy omijać zatrzymujących się pojazdów. A jednak wciąż kierowcy łamią te przepisy. Kluczowym więc jest też nadzór na tymi, którzy i do dzisiejszych znaków nie potrafią się dostosować – lub takie zmodernizowanie infrastruktury przy przejściach, które po prostu łamanie prawa uniemożliwi fizycznie.

red