Connect with us

Pojazdy

Ostrzej na przeglądach technicznych samochodów. Ale czy to zakończy oszustwa diagnostów?

Już za miesiąc za przegląd pojazdu zapłacimy z góry i nie dostaniemy zwrotu pieniędzy jeśli samochód nie przejdzie badania technicznego. Na usunięcie usterek będziemy mieć 14 dni, a za ponowne sprawdzenie auta stacja kontroli pobierze dodatkową opłatę. Czy to zakończy oszustwa i akceptowanie przez diagnostów niesprawnych aut

Opublikowano

-

Już za miesiąc za przegląd pojazdu zapłacimy z góry i nie dostaniemy zwrotu pieniędzy jeśli samochód nie przejdzie badania technicznego. Na usunięcie usterek będziemy mieć 14 dni, a za ponowne sprawdzenie auta stacja kontroli pobierze dodatkową opłatę. Czy to zakończy oszustwa i akceptowanie przez diagnostów niesprawnych aut?

Nowelizacja Prawa o ruchu drogowym wprowadza z miany w badaniach technicznych pojazdów Fot. CCO

Nowelizacja Prawa o ruchu drogowym wprowadza z miany w badaniach technicznych pojazdów. Wchodzą one w życie 13 listopada Fot. CCO

Ci, którym termin badania technicznego przypada po 13 listopada na stacjach kontroli pojazdów zostaną obsłużeni według nowych przepisów. Tego dnia w życie wchodzi nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym. Zapisane tam zmiany odnośnie do badań technicznych pojazdów mają na celu wyeliminowanie z ulic aut, które są notorycznie niesprawne. Nowe uregulowania sprawiają, że na stacjach trudniej będzie uzyskać pieczątkę tym kierowcom, w których autach zostaną wykryte usterki.

Dodatkowa kontrola, dodatkowa opłata

Za przegląd zapłacimy z góry, ale jeśli nasz samochód nie przejdzie badania – nie dostaniemy wpłaconej kwoty z powrotem.  Do tej pory bez ponoszenia opłaty można było wyjechać z jednej stacji, która nie chciała podbić nam dowodu rejestracyjnego i szukać innej, gdzie diagności byliby bardziej skłonni ku temu by przymknąć oko na usterki w naszym aucie. Teraz wniesiona z góry opłata nie będzie zwracana, a niesprawne auto zostanie odnotowane Centralnej Ewidencji Pojazdów. Jeśli kierowca pojawimy się na kolejnej stacji kontroli pojazdów diagności będą wiedzieć, że jego samochód nie przeszedł kontroli w innym punkcie.

Na stacji kontroli nawet po znalezieniu pierwszej usterki, która nie pozwala na przybicie nam pieczątki diagnosta będzie musiała przeprowadzić badanie do końca. Po jego zakończeniu dostaniemy listę usterek jakie musimy usunąć by uzyskać pieczątkę. Na niezbędne naprawy będziemy mieć 14 dni. Po powrocie na stację kontroli będziemy musieli dodatkowo zapłacić za sprawdzenie tych elementów auta, których sprawność wcześniej została zakwestionowana. W zależności od tego co diagnosta musi skontrolować ponownie kwoty te będą się wahać od 13 do 36 zł. Nie zmieniają się za to ceny badania technicznego. Tak jak do tej pory będzie to 99 zł za samochód i 63 zł za motocykl.

Stacje bez nadzoru

Na brd24.pl pisaliśmy już o tym, że stacje kontroli pojazdów notorycznie  zatwierdzają przeglądy niesprawnym samochodom. W kwietniu potwierdzili to kontrolerzy NIK, którzy badali w jaki sposób dopuszczane są pojazdy do ruchu drogowego na terenie 21 powiatów. Podczas kontroli ponad połowę pojazdów zbadano nieprawidłowo – diagności pomijali szereg czynności do których zobowiązują ich przepisy lub niedokładnie je wykonywali, używali też przyrządów kontrolno-pomiarowych, które nie posiadały stosownego dopuszczenia do eksploatacji.

Z raportu NIK wynika, że diagności pomimo ujawnienia w trakcie badań poważnych usterek dotyczących m.in. układów: hamulcowego, kierowniczego, zawieszenia pojazdu i oświetlenia nie zatrzymywali dowodów rejestracyjnych, co jest ich obowiązkiem. Z kolei starostowie w powyższych sytuacjach nie cofali uprawnień diagnostom. Stacje pozostawały poza ich kontrolą. Niemal wszystkie starostwa (19 z 21 skontrolowanych) nie przeprowadzały obowiązkowych, corocznych kontroli stacji kontroli pojazdów, bądź przeprowadzały je po terminie.

NIK zwrócił także uwagę na niski odsetek badań zakończonych wynikiem negatywnym w Polsce. Nasi diagności usterki istotne lub stwarzające zagrożenie wykryli zaledwie w 2 proc. pojazdów. W Niemczech dotyczy to aż 23 proc. kontrolowanych aut.

Czy nowe przepisy wyeliminują zdezelowane auta z naszych dróg? Z pewnością ograniczą tzw. turystykę badań technicznych. Jeżdżenie od stacji do stacji w poszukiwaniu diagnosty skłonnego do przymknięcia oka na usterki nie będzie miało większego sensu. Za każde badanie trzeba będzie zapłacić pełną kwotę, a diagności będą mieli dostęp do informacji z CEP o tym, że auto zostało wpisane tam jako niesprawne.
Słabym punktem oczywiście będą ludzie. Ci diagności, którzy będą chcieli omijać nowe przepisy, nadal będą to mogli robić. Żadne służby w Polsce nigdy nie zabrały się za sprawdzanie, jakie pojazdy wyjeżdżają ze stacji z zatwierdzonymi przeglądami.

AN