Test brd24.pl: Skoda Rapid 1,2 TSI

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Gdyby ktoś szukał definicji słowa „przyzwoitość”, to niech popatrzy na Skodę Rapid. To esencja tego sformułowania

Skoda Rapid 1,2 TSI Fot. brd24.pl

Skoda Rapid 1,2 TSI Fot. brd24.pl

Kiedy przeciętnie zamożna polska rodzina szuka dla siebie średniej wielkości samochodu, na jej liście z pewnością pojawia się Skoda Rapid. To wciąż nieoczywista propozycja umieszczona pomiędzy dużą Octavią, która w wersji kombi może być wielkim rodzinnym wehikuełm a Fabią, która jest samochodem świetnym, lecz raczej dla singla lub bezdzietnej pary.
W zestawieniach sprzedaży za ubiegły rok widać, że na polskim rynku królują Octavia (16,9 tys. sprzedanych sztuk) i Fabia (15 tys.).  Rapid łapie się jednak do pierwszej dziesiątki (8,8 tys.). Także w szczegółowych danych dotyczących osób indywidualnych Rapid ustępuje dwóm pierwszym modelom Skody. I tak ma być. Bo pojawił się jako uzupełnienie gamy.

Skoda Rapid 1,2 TSI Fot. brd24.pl

Rapid to samochód dla tych, dla których Fabia jest za mała, a Octavia za duża. Fot. brd24.pl

Po kilkuset kilometrach za kółkiem Rapida mogę powiedzieć, że to auto jest po prostu przyzwoite. Co to znaczy? Słowo „przyzwoity” ma kilka synonimów:

Porządność

Kiedy odbierałem kluczkyki od zielonkawego, metalicznego Rapida liftback, najintensywniej myślałem o silniku. To magiczne TSI. Ile kłótni na temat turbo-benzyny w Internecie, ile zwątpień, ile podejrzeń. Sam czasem dyskutowałem z w sieci o tym, czy w ogóle downsizing ma sens w kontekście ekologii. Wprawdzie jeździłem już Fabią z 1,2 TSI, ale to było 110 KM i w sumie małe auto. Teraz – przy 90-konnym silniku w Rapidzie – mogłem zderzyć się ze
swoimi projekcjami.

Skoda Rapid 1,2 TSI Fot. brd24.pl

Silnik 1,2 o mocy 90 KM i automatyczna skrzynia biegów DSG – dzięki temu można jeździć w ruchu miejskim spalając ok. 5 litrów benzyny na 100 km. Fot. brd24.pl

Z każdym kolejnym dniem, którym jeździłem (głównie w ruchu miejskim) Rapidem, moje wcześniejsze przekonania zaczynały się kruszyć. Defensywną jazdą, którą preferuję, jestem w stanie schodzić poniżej 6 litrów benzyny w koreańczyku z trochę już przestarzałą benzynową konstrukcją 1,6 GDI. Ale poniżej 5 litrów!? Oscylowanie na tym poziomie spalania było jednym z najprzyjemniejszych wrażeń w tej Skodzie. A przecież to nie wszystko. Rację muszę przyznać Skodovemu, z którym się trochę spierałem – dynamika TSI bije na głowę wspomniany silnik GDI. Rapid nie jest potworem mocy, ale wciskając gaz daje z siebie tyle, że nikt nie poprosi o więcej (myślę o normalnych użytkownikach samochodów, a nie tych, którzy zamierzają szafować życiem jak jakiś Frog).

Do tego wszystkiego cichuteńko pracujący TSI w testowym modelu dostałem ze skrzynią DSG. Ja w niej jestemm bezwzględnie zakochany. Zresztą z obiegowego poglądu – „Panie, ja to zmieniam biegi lepiej niż jakiś tam automat” wyleczyłem się już dawno temu. I choć to pewnie trudne, to czasem trzeba przyznać, że komputer potrafi robić coś lepiej niż człowiek. Z biegami – potrafi. Zero odrywania rąk od kierownicy, skupienie na jeździe. A kiedy wciskasz pedał, błyskawiczna redukcja i moc. I po co szarpać jakimś drążkiem?
W zużywaniu mniejszej ilości paliwa w mieście pomaga system start/stop, który wyłącza silnik po zatrzymaniu i płynnie uruchamia w momencie, gdy można jechać dalej.

Rapid w takiej konfuguracji daje więc porządny silnik i porządną skrzynię biegów. I zawieszenie też jest porządne, choć dość sztywne – i to trzeba albo polubić, albo przywyknąć. Sztywność nie jest zresztą niekomfortowa. Ona jest po
prostu odczuwalna.

Uczciwość

Wielu internetowych testerów upycha w swoich opisach samochodów oceny detali – listewek, światełek i tego, czy podoba im się linia deski rozdzielczej. Czasem sprawdzają jeszcze, jak wygodnie będzie na tylnej kanapie koszykarzowi i ile centymetrów zostaje nad głową do podsufitki.

Dla mnie jednak drugą najistotniejszą cechą tego auta była… przestrzeń. Kierowca ma wystarczająco wygodne miejsce, to wiedziałem po pierwszej jeździe. Ale jeśli ktoś stawia na Rapida zamiast Fabię, to znaczy, że potrzebuje czegoś więcej. Że albo chce jeździć większym samochodem i sam nie wie, dlaczego, albo chce zabierać do niego więcej osób – choćby od czasu do czasu.

Trzeba przyznać, że oferownie klientom samochodu tkwiącego pomiędzy segmentem B (Fabia) a segmentem C (Octavia), to uczciwe oferowanie przyzwoitego samochodu dla rodziny. Jeśli zagląda się do portfela i nie ma tam tyle, by spłacać ratę za auto kompaktowe, to może jest wystarczająco na samochód, który niewiele od tego standardu odbiega?

Skoda Rapid ma wystarczająco przestrzenne wnętrze, by dwoje rodziców mogło podróżować z dwójką dzieci – te mogą być (i powinny!) zapięte w fotelikach, do mocowania których jest system Isofix. Kierowca nie musi dosuwać siedzenia i przyciskać klatki do kierownicy, a dzieci nie muszą podkurczać nóg. Miejsca jest wystarczająco. Trzeci pasażer na  tylnej kanapie – no, może da się wcisnąć, jeśli trzeba będzie podrzucić babcię do kościoła. Ale na wakacje już jej zabrać się nie da (albo byłoby to zbrodnią).

Skoda Rapid 1,2 TSI Fot. brd24.pl

Przestrzeń bagażnika (550 l) Rapida to wystarczająco dużo dla rodziny. Fot. brd24.pl

Każdy, kto ma dzieci i samochód ten wie, że w aucie rodzinnym najważniejszy jest bagażnik. Tu pozytywne
zaskoczenie. Bagażnik tego auta jest naprawdę spory. Przepastna czarna dziura, której nikt nie spodziewa się pod
klapą liftbacka – 550 l do wypełnienia. Na wyjazd z dziećmi – wystarczająco. No, chyba, że ktoś musi jeszcze upchnąć wózek z gondolą. Ale przecież łatwiej kupić czy od czasu do czasu wypożyczyć za niewielkie pieniądze kufer dachowy niż kupować dużo droższe i większe auto tylko z powodu wakacyjnych wyjazdów, które odbywa się pewnie maksymalnie dwa razy do roku i tylko dlatego, że ma się jeszcze wózek z gondolą  (to najszybciej zmieniany pojazd w naszym życiu, parę miesięcy i dziecko może już podróżować na siedząco w składanej „parasolce”).

Podczas pakowania bagaży do liftbacka nurtowało mnie tylko jedno pytanie – dlaczego Skoda zdecydowała się wypuścić też wersję spaceback z mniejszą (sic!) o 135 litrów od liftbacka pojemnością bagażnika? Czy spaceback z większym bagażnikiem byłby już mocnym cenowym zagrożeniem dla Octavii? Pojęcia nie mam. Ale wiem, że lekko kombiakowe zakończenie i dołożenie przestrzeni tworzyłoby z Rapida rodzinne auto średniej klasy bliskie ideałowi. No cóż. Wszystkiego mieć nie można.

Solidność

Po tygodniu przyzwyczajam się do Rapida. Do jego użyteczności. Nie za duży, żeby dojeżdżać nim do pracy, nie za
mały, żeby na weekend wyjechać z rodziną.

Skoda Rapid 1,2 TSI Fot. brd24.pl

Panel multimedialny – estetyczny, intuicyjny, znany z innych modeli Skoda. Fot. brd24.pl

A do tego wiele rzeczy, które ja akurat w Skodach lubię. Pasuje mi ten system multimedialny z przydatnymi  drobiazgami. Jeśli wyświetlają się kolorowe logotypy stacji radiowych, to mniej czasu zajmuje mi przejście pomiędzy tymi ulubionymi – a więc i mniej mnie to rozprasza i mniej naraża na niebezpieczeństwo na drodze. System sterowania w kierownicy Skody też mi bardzo odpowiada. Ja do niego szybko się przyzwyczajam, jest intuicyjny i łatwy w używaniu. Tak samo jak łatwa w obsłudze i czytelna jest wbudowana w samochodzie nawigacja. Telefon podłącza się błyskawicznie i na ekranie ma się dostęp do książki telefonicznej, ostatnich rozmów itd.

Jedyne, czego nie mogłem rozgryźć to system „Front Assist”. W teście trudno go sprawdzić – bo trzeba by ryzykować stłuczką, by przekonać się czy na pewno pomoże nam zatrzymać auto. Przy aktywowanym asystencie samochód czasem ostrzegał mnie pikaniem, a czasem nie, choć pozwalałem sobie z rozmysłem mocno zbliżać się do poprzedzającego auta. Nie nabyłem więc ani odrobiny zaufania do tego, że automat ocali mnie przed wjechaniem w inny pojazd. Wolałem więc go ostatecznie wyłączyć. Tak samo zresztą zrobiłem w końcu np. w Golfie.

Jeśli zaś mowa o bezpieczeństwie, to Rapid jest pod tym względem solidny. Konstrukcja przeszła testy EURO NCAP w 2012 r. i osiągnęła najwyższą notę – pięć gwiazdek.

rapid_euroncap

Przy zderzeniu czołowym klatka samochodu zapewnia dobrą ochronę kierowcy i pasażerowi z przodu – dla ludzi o różnym wzroście i różnym ułożeniu ciała. Dobrze chroniona jest głowa, klatka piersiowa i nogi. Równie dobre były odczyty z manekinów pasażera i kierowcy przy zderzeniach bocznych z samochodem i słupem. Jedynie w przypadku uderzenia w tył zagłówki zapewniały „marginalną” ochronę odcinka szyjnego kręgosłupa (to badanie odwzorowuje najczęstsze zdarzenie związane z najechaniem na tył pojazdu przy stosunkowo niewielkiej prędkości). Ogółem za ochronę dorosłych Rapid zebrał 94 proc. możliwych punktów.

rapid_zderzenieprzod

Równie dobrze wypadły testy zderzeniowe badajace skuteczność ochrony dzieci. Auto otrzymało maksymalną liczbę punktów za ochronę podczas zderzenia dla 3-letniego dziecka w foteliku umieszczonym przodem do jazdy. Ruch manekina w przód nie był nadmierny, a oba manekiny (także symulujący 3-miesięczne niemowle jadące w foteliku tyłem do jazdy) zostały odpowiednio zabezpieczone i ryzyko dotknięcia głową części samochodu zostało zminimalizowane. Podczas badania Rapid dostał minusa za to, że wprwawdzie można w nim wyłączyć poduszkę pasażera przy przewożeniu dziecka na przednim siedzeniu, ale informacje o statysie tej poduszki, które powinny być przekazywane kierowcy na pulpicie uznano za „niejasne” i system nie został dobrze oceniony (za „nieadekwatne” uznano też ostrzeżenie przed przewożeniem dziecka tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu).

rapid_zderzeniebok

Rapida doceniono za elektroniczną stabilizację toru jazdy w wyposażeniu podstawowym oraz za standardowe wyposażenie alarmu dotyczącego niezapiętych pasów dla kierowcy i pasażera. Ale zauważono brak takiego ostrzegania dla pasażerów jadących na tylnym siedzeniu.

Podsumowując: Skoda oferuje nam ciekawe rodzinne auto, tańsze od segmentu C, nieźle wyposażane, z oszczędnym a jednak dynamicznym silnikiem TSI oraz dość pojemnym bagażnikiem. Myślę, że to silna konkurencja choćby dla koreańczyków nawet z wyższej półki segmentowej, choć pozycja od nich droższa. A warto się przyglądać, bo już do gry wkracza Rapid po face liftingu…

Łukasz Zboralski