• Home »
  • Pojazdy »
  • Zmieniasz zimówki na opony z drugiej ręki? Nawet nie wiesz, jak ryzykujesz

Zmieniasz zimówki na opony z drugiej ręki? Nawet nie wiesz, jak ryzykujesz

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Warsztat oponiarski proponuje ci używane opony w atrakcyjnej cenie? Zastanów się, czy stać cię na takie oszczędzanie i igranie z życiem. Tego czy opona jest zdatna do użytku nie zobaczysz gołym okiem. Uszkodzenia w wyniku np. wypadku czy złej eksploatacji wykryć może tylko specjalistyczne badanie

Zużyte opony. Fot. Brd24.pl

Kupując używaną oponę nie będziemy w stanie stwierdzić czy nie ma ona wewnętrznych uszkodzeń. Fot. Brd24.pl

Rynek używanych opon ma się dobrze. Warsztaty i serwisy aukcyjne są wręcz zalane ogumieniem z drugiej ręki ściąganym z Zachodu – np. z Niemiec czy z Francji. Wymieniane przez tamtejszych kierowców są chętnie sprowadzane przez polskie warsztaty oponiarskie. A w sezonie wymiany ogumienia schodzą jak świeże bułeczki. Specjaliści przestrzegają jednak, że nie są warte kilkudziesięciu czy kilkuset złotowej oszczędności. Dlaczego?

– Nie znamy historii takiego ogumienia. Nie wiemy czy nie było niefachowo naprawiane, ani czy poprzedni właściciel dbał o prawidłowy poziom ciśnienia w kole – wskazuje Piotr Sarnecki, dyrektor generalny Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO). – Opona używana może być wewnętrznie bardzo zniszczona – po kolizji drogowej z uszkodzoną osnową, a nawet zniszczonym stalowym opasaniem – i tego w żaden sposób poza fabryką nie będziemy mogli sprawdzić. Używany zderzak, wahacz czy inne elementy dopuszczone prawem mogą być dostępne na rynku części używanych, bo bierzemy ten element do ręki i od razu widać jego stan. Opony mają jednak zbyt delikatną, łatwą do zniszczenia strukturę wewnętrzną. Po prostu używanych gum nie zakłada się dla własnego bezpieczeństwa – dodaje.

Nie dbamy o opony, więc używane są w złym stanie

Niestety kierowcy niezbyt dbają o swoje ogumienie – jedynie 40 proc. badanych deklaruje sprawdzanie ciśnienia w oponach raz na jakiś czas. A to oznacza, że trudno spodziewać się używanych opon w dobrym stanie. Ogumienie bardzo łatwo uszkodzić. Wystarczy, że kierowca pokonuje kilkadziesiąt kilometrów z niedopompowanymi kołami. To powoduje nadmierne przeciążenie i przegrzewanie się boków opon oraz utratę optymalnej przyczepności auta do jezdni. Powyżej 120°C stalowe elementy opony odchodzą od warstw gumowych, co dramatycznie osłabia całą konstrukcję.

Jaką mamy gwarancję, że wcześniejszy użytkownik opony nie zaczepił nią o krawężnik przy wyższej prędkości, nie wjechał w dziurę, albo nie miał poważnej kolizji? W takich przypadkach uszkodzeniu często ulegają warstwy wewnętrzne opony. Na uszkodzenie opon można narazić się także korzystając z przypadkowych warsztatów kiepskiej jakości, gdzie obsługa ma stare, nieserwisowane maszyny. Przy zdejmowaniu opon z felgi łatwo uszkodzić stopkę opony, a klient może tego nie zauważyć.

Zakup używanych opon jest obarczony ryzykiem nagłych awarii oraz uszkodzeń innych podzespołów samochodu. Rozerwanie podniszczonej opony w czasie jazdy drogą szybkiego ruchu czy autostradą stwarza duże ryzyko utraty zdrowia i życia. Przy prędkości 130 km/h opona o popularnym rozmiarze osiąga ponad 1000 obrotów na minutę.

Nowa budżetowa zamiast używanej premium

Co robić jeśli musimy wymienić opony, a nasz budżet jest ograniczony? Zamiast używanej opony klasy premium znanej marki lepiej i bezpieczniej kupić oponę klasy budżetowej, ale fabrycznie nową. Nowe opony są skrupulatnie sprawdzane na ostatnich etapach produkcji, włącznie z prześwietlaniem promieniami rentgenowskimi – by wykluczyć wewnętrzne uszkodzenie opasania czy drutówki.

AN