• Home »
  • Badania »
  • Kacpułapka – co trzeci kierowca źle szacuje czas potrzebny na wytrzeźwienie

Kacpułapka – co trzeci kierowca źle szacuje czas potrzebny na wytrzeźwienie

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Co trzeci kierowca w Polsce wsiadłby za kierownicę wcześniej niż powinien, błędnie szacując czas potrzebny na wytrzeźwienie. Podobny odsetek przyznaje, że mógł kiedyś prowadzić samochód pod wpływem alkoholu – wynika z sondażu AlcoSense Laboratories

Kontrola trzeźwości. Fot. AlcoSense Laboratories

30 proc. polskich kierowców przyznaje, że mogło – świadomie lub nieświadomie – prowadzić samochód, mając we krwi powyżej 0,2 prom. alkoholu, co w Polsce jest wykroczeniem. Fot. AlcoSense Laboratories

Przeciętna osoba po wypiciu pięciu piw (półlitrowych z 5 proc. zawartością alkoholu) pomiędzy godziną 21 a 23, będzie całkowicie trzeźwa dopiero po godz. 10 rano następnego dnia (i to jest i tak bardzo uśredniony czas, bowiem trzeźwienie zależy od wielu rzeczy: wieku, budowy ciała, płci). AlcoSense Laboratories przeprowadziło badanie sondażowe by sprawdzić, czy kierowcy zdają sobie z tego sprawę. Ponad 30 proc. badanych kierowców zadeklarowało, że mogliby prowadzić pojazd przed godz. 10, przedwcześnie zakładając swoją trzeźwość. 22 proc. z nich wsiadłoby za kierownicę nawet przed godz. 9, a o tej godzinie przekroczenie dopuszczalnego limitu zawartości alkoholu jest prawie pewne.

Co trzeci biorący udział w badaniu kierowca wsiadłby za kółko w mniej niż dwie godziny od wypicia jednego piwa. Oznacza to, że mógłby prowadzić samochód, mając zawartość alkoholu we krwi w stężeniu przekraczającym dozwolony przez prawo limit. Im młodszy kierowca tym większa niewiedza na temat czasu, jaki jest potrzebny jest organizmowi do spalenia alkoholu. Zbyt wcześnie po wypiciu jednego piwa prowadziłoby samochód: 37 proc. kierowców w wieku 18-29 lat, 34 proc. w wieku 30-44 lata, 22 proc. tych w przedziale wiekowym 45-49 i 21 proc. osób po 60 roku życia.

30 proc. polskich kierowców przyznaje, że mogło – świadomie lub nieświadomie – prowadzić samochód, mając we krwi powyżej 0,2 prom. alkoholu, co w Polsce  jest wykroczeniem. Najczęściej do takiej sytuacji przyznawali się kierowcy z województwa opolskiego (43 proc.). Pytani o powody przeważnie wskazywali nieświadomość swojego faktycznego stanu trzeźwości, brak innego kierowcy, który mógłby ich podwieźć oraz prowadzenie pojazdu na krótkim dystansie. Kierowcy o stażu krótszym niż dwa lata  najczęściej wyjaśniali, że „nie przejęli się” swoją potencjalną nietrzeźwością.

Fot. AlcoSense Laboratories

Jak tłumaczą się kierowcy podejrzewający, że jadą pod wpływem alkoholu. Fot. AlcoSense Laboratories

Dziwić mogą też inne deklaracje kierowców. 35 proc. z nich nie wyklucza, że wsiadłoby do samochodu prowadzonego przez zaufanego kierowcę, który przed chwilą wypił jedno piwo.

Badanie alkomatem niepopularne

Polscy kierowcy nie mają zwyczaju kontrolowania stanu trzeźwości. 23 proc. z nich nigdy nie bada się alkomatem rankiem po spożyciu alkoholu poprzedniego wieczora. Najczęściej tłumaczą to pewnością co do własnego stanu trzeźwości. Prawie połowa respondentów (48 proc.) stwierdziła, że nie bada się alkomatem, ponieważ nigdy nie prowadzi rano, dzień po tym jak spożywała alkohol. Jedynie 14 proc. kierowców deklaruje, że przeprowadza samokontrolę stanu trzeźwości przy użyciu alkomatu (prywatnego lub udostępnionego przez policję) w każdej sytuacji, gdy spożywali alkohol dzień wcześniej.

Jednocześnie 84 proc. kierowców deklaruje, że przechodzili w ostatnim roku policyjną kontrolę trzeźwości, a 70 proc. z nich przynajmniej raz w życiu była badana na obecność alkoholu w organizmie w godzinach 6-12.

– Jeżeli ktoś zamierza wsiąść za kółko o poranku po kilku piwach wypitych wieczorem dzień wcześniej, powinien najpierw zbadać się precyzyjnym alkomatem, by uchronić się przed podjęciem decyzji, która może nieść poważne konsekwencje – mówi Hunter Abbott, kierowca wyścigowy i ekspert z firmy AlcoSense, producenta alkomatów osobistych. Badanie dla AlcoSense Laboratories zostało przeprowadzone przez SW Research w marcu 2018 r. na reprezentatywnej grupie 1280 kierowców.

Etykiety z informacją o czasie trzeźwienia?

Na brd24.pl pisaliśmy już o nieświadomości kierowców co do czasu jaki jest potrzebny, by po spożyciu alkoholu bezpiecznie wsiąść za kierownicę. Czytelnik brd24.pl  Krzysztof Naleźniak z Mysłowic zaproponował nawet treść jaka mogłyby się znaleźć na etykietach butelek alkoholu zamiast logo „Nigdy nie jeżdżę po alkoholu”.  Jego zdaniem producenci powinni tam umieszczać informację o tym jak długo przeciętny organizm będzie spalał taka porcję alkoholu. Minimum 3 godziny po 0,5 l piwa, 10 godzin dla 750 ml wina i aż 20 godzin dla 0,5 l wódki – proponował. – Pomysł może wydawać się innowacyjny, ale w praktyce jest niewykonalny – mówił nam wówczas  Bartłomiej Morzycki, dyrektor Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. –Taka informacja nie byłaby rzetelna. Czas, w którym organizm spala alkohol nie jest jednakowy dla każdego. Zależy od płci, wagi, indywidualnego metabolizmu i innych czynników. Podanie ujednoliconej informacji mogłoby wprowadzić kogoś w błąd, konsekwencje tego mogłyby być poważne. 

Jeśli mamy wątpliwości czy jesteśmy trzeźwi, a nie mamy własnego alkomatu możemy zbadać stan trzeźwości na komisariacie policji. Niektóre miasta stawiają też publiczne alkomaty. W Gdańsku pierwszy pojawił się w dzielnicy Przeróbka. Pod koniec ubiegłego roku postawienie publicznych alkomatów zapowiedziały władze Warszawy.

AN