• Home »
  • Badania »
  • Ścisłe respektowanie ograniczeń prędkości jest niebezpieczne – dowiedli w Australii

Ścisłe respektowanie ograniczeń prędkości jest niebezpieczne – dowiedli w Australii

Facebooktwittergoogle_pluslinkedin

Kara za przekroczenie prędkości choćby o 1 km/h? Takie pomysły były też w Polsce. Australia je wprowadziła w życie. A tamtejsi badacze już sprawdzili, że to źle wpływa na kierowców – upośledza zdolność do wykrywania zagrożeń na drodze

symulator_jazdy

Badacze z Australii sprawdzili na symulatorze, jak zachowują się kierowcy, gdy grozi im kara za przekroczenie dopuszczalnej prędkości zaledwie o 1 km/h. Fot. Nan Palermo/CC BY 2.0

Pod koniec rządów PO-PSL urzędnicy zapisali w planach poprawy bezpieczeństwa na drogach, że limit fotoradarów wynosić będzie nie 10 km/h (jak jest obecnie) a 1 km/h. Niewielkie przekroczenie prędkości skutkowałoby mandatem. Po nagłośnieniu tej sprawy w mediach, Krajowa Rada BRD wycofała się z realizacji tego pomysłu, choć w oficjalnych planach zapis pozostał.

Na takie zaostrzenie restrykcji na drogach zdecydowały się natomiast władze stanu Queensland w Australii. Zaczęto tam karać kierowców, którzy przekroczyli dozwoloną prędkość już choćby o 1 km/h.

Badacze z University of Western Australia sprawdzili, jak takie zaostrzone egzekwowanie przepisów na drodze wpływa na kierowców. Okazało się, że bezkompromisowy nadzór może negatywnie wpływać na bezpieczeństwo ruchu drogowego.

Skupieni na prędkościomierzu

Naukowcy za pomogą symulatora jazdy sprawdzali, jak zawężenie limitu przekroczenia prędkości wpływa na psychikę kierowcy i na jego percepcję. W badaniu udział wzięło 84 młodych kierowców. Prowadzili symulator w trzech scenariuszach – gdy na trasie z ograniczeniem prędkości do 50 km/h byli karani za przekroczenie limitu o 1 km/h, o 6 km/h oraz o 11 km/h. Wypełniali również kwestionariusz opisujący, jaką trudność sprawiało im prowadzenie auta w takich warunkach.

Wyniki badania pokazały, że mniejsza tolerancja przekroczeń prędkości znacząco negatywnie wpływa na widzenie peryferyjne kierowców oraz ich zdolność do wykrywania obiektów poza bezpośrednią linią wzroku.

– To podobny efekt, jaki odnotowuje się u kierowców, którzy podczas jazdy rozmawiają przez telefon lub manipulują przy samochodowym radiu – mówi dr Vanessa Bowden, jedna z autorek badania. – Nasze ogólne wyniki wskazują na to, że rygorystyczne egzekwowanie prędkości może upośledzać zdolności kierowców do wykrywania zagrożeń, w szczególności tych na poboczu drogi, bo kierowcy poświęcają więcej uwagi na monitorowanie prędkości, z jaką jadą – tłumaczy.

Zdaniem badaczy z University of Western Australia skutki takiego rygorystycznego nadzoru w rzeczywistości mogą w jeszcze większym stopniu wpływać na kierowców. Ponieważ presja na nich – związana z możliwością otrzymania kary – jest znacznie większa niż podczas jazdy symulatorem w warunkach laboratoryjnych.

Badanie nie odpowiada jednak na pytanie, czy w warunkach zaostrzonej kontroli kierowcy nie będą decydować się na jadę np. 10 km/h mniej poniżej wyznaczonego limitu – i nie będą balansować na granicy ryzyka otrzymania kary. Być może dowiemy się tego przy następnych testach, bo University of Western Australia zamierza kontynuować linię tych badań.

ia