Connect with us

Filmy

Kierowca czy rowerzysta – kto ma pierwszeństwo na przejeździe rowerowym?

Opublikowano

-

Przejazdy dla rowerów sprawiają w Polsce kierowcom i rowerzystom wiele kłopotów. Część ludzi nie wie, kto ma tam pierwszeństwo. Winne są przepisy, których jednolitej wykładni nikt nie podaje. Jednak jest sposób, by zachować się tam bezpiecznie

Kierowca wrzucił do sieci nagranie ze swojej kamery. Dojeżdżał do przejazdu dla rowerów, do którego widać było też zmierzającego rowerzystę. Obaj znaleźli się w tym miejscu równocześnie. Kierowca zapytał więc: kto tam miał pierwszeństwo? Sam przekonany jest, że to on, jako kierowca samochodu, powinien przejechać pierwszy. „”Według mnie to ja znalazłem się pierwszy na przejściu i to ja miałem pierwszeństwo” – napisał autor filmu.

 

Kto pierwszy ten lepszy?

Na ten problem zwracaliśmy uwagę w portalu brd24.pl, gdy nowelizowano prawo w sprawie pieszych. Wówczas także definicję znaków D-6a (przejazd dla rowerów) oraz D-6b (przejście dla pieszych i przejazd dla rowerów) wpisano z rozporządzenia o znakach wprost do ustawy Prawo o ruchu drogowym. Co więc dziś mówi ustawa kierowcom, którzy zbliżają się do tak oznakowanego miejsca?

Artykuł 27 Prawa o ruchu drogowym, który wylicza obowiązki kierującego pojazdem wobec kierującego rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego oraz osoby poruszającej się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch nakazuje ustąpić pierwszeństwa tym, którzy znajdują się na przejeździe.

„1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa kierującemu rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego oraz osobie poruszającej się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch, znajdującym się na przejeździe”.

To zupełnie inna konstrukcja przepisu niż tego dotyczącego pieszych. Bowiem w przypadku pieszych kierowca ma jasny obowiązek ustąpienia zarówno tym, którzy są już na przejściu, jak i dopiero „wchodzą”. W przypadku rowerzystów nakaz dla kierowcy dotyczy tylko sytuacji, w której kierujący rowerem jest już na przejeździe dla rowerów.

Polski problem: czy znak A-7 dotyczy przejazdu dla rowerów?

Niektórzy przedstawiciele rowerzystów uważają w Polsce, że sytuację na przejazdach rowerowych reguluje stojący w obrębie skrzyżowania znak A-7 „Ustąp pierwszeństwa”. Według tej interpretacji droga dla rowerów jest częścią drogi z pierwszeństwem. I to nawet, gdy jest oddzielona od jezdni chodnikiem czy pasem zieleni. Takie spojrzenie na sprawę może być m.in. pokłosiem dokumentu GDDKiA z 2012 r., gdy po nowelizacji prawa drogowcy zauważyli problem z ustalaniem pierwszeństwa na przejazdach dla rowerów. Wówczas w „Opinia w sprawie ustalania pierwszeństwa na przejazdach dla rowerzystów w świetle nowelizacji ustawy Prawo o Ruchu Drogowym z 1 kwietnia 2011r” inżynierowie zauważali, że jeśli znak A-7 stoi za przejazdem dla rowerów a przed jezdnią dla samochodów, to ich zdaniem należałoby go powtarzać także przed przejazdem rowerowym.

Już ponad dekadę temu w tej opinii zwracano uwagę, że zgodnie z rozporządzeniem znak A-7 „ustąp pierwszeństwa” ostrzega o skrzyżowaniu z drogą z pierwszeństwem. Znak A-7 znajdujący się w obrębie skrzyżowania dotyczy tylko najbliższej jezdni, przed którą został umieszczony.

Znaków jednak nigdzie w Polsce nie powtarzano. Gdyby przyjąć interpretację, że znak przed skrzyżowaniem dotyczy najbliższej jezdni, trzeba by – dość karkołomnie uznawać – iż kierowca ma ustąpić pierwszeństwa tylko rowerzystom na przejeździe rowerowym, ale… już nie kierowcom samochodów na jezdni z pierwszeństwem znajdującej się dalej. Z tym problemem logicznym uznający A-7 za dotyczący przejazdów rowerowych próbowali sobie radzić z kolejną interpretacją – również pochodzącą z opinii GDDKiA sprzed dekady, a mówiącą o tym, iż A-7 zgodnie z prawem „może być umieszczany także w innych miejscach przecinania się kierunków ruchu gdzie obowiązek ustąpienia pierwszeństwa wynika z przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym (wyjazd z obiektów)”.

Ta piramida interpretacji ma wciąż jednak tę samą wadę: jeśli znak A-7 dotyczyłby „innego miejsca przecinania się kierunków ruchu”, to przejazd dla rowerów jednak nie tworzyłby skrzyżowania oraz nadal należałoby powtarzać znak „ustąp pierwszeństwa” przed znajdującą się za przejazdem jezdnią dla samochodów.

Rodziłoby to zresztą o wiele więcej kłopotów. Bo jeśli przejazdy rowerowe uznać za „inne miejsce przecinania się kierunków ruchu”, to w sytuacjach, gdy sam przejazd dla rowerów przecina jezdnię dla samochodów poza skrzyżowaniami, trzeba by przyjąć, iż kierowca powinien ustępować tylko rowerzystom nadjeżdżającym z prawej strony, zaś tym nadjeżdżającym z lewej strony ustępować by już nie musiał. Byłoby to kuriozum. A takie przejazdy istnieją: poniżej obraz takiego przejazdu na trasie Józefów – Wiązowna w woj. mazowieckim.

Gdyby - jak chcą niektórzy rowerzyści - uznawać przejazd dla rowerów za "inne miejsce przecinania się kierunków ruchu" - to na tej drodze kierowcy mieliby obowiązek ustępowania rowerzystom jadącym z prawej strony, ale już nie rowerzystom nadjeżdżającym ze strony lewej. Źródło: Google Maps

Gdyby – jak chcą niektórzy rowerzyści – uznawać przejazd dla rowerów za „inne miejsce przecinania się kierunków ruchu” – to na tej drodze kierowcy mieliby obowiązek ustępowania rowerzystom jadącym z prawej strony, ale już nie rowerzystom nadjeżdżającym ze strony lewej. Źródło: Google Maps

Jak dziś uczy się i egzaminuje polskich kierowców

Wszystko wskazuje na to, że w obecnym systemie prawnym, nawet sama policja miewa kłopot z interpretacją pierwszeństwa na przejazdach rowerowych, gdy dochodzi na nich do zdarzeń. Dostrzegają też brak regulacji, które w jakikolwiek sposób mówiłyby rowerzystom, jak zachować się na przejazdach rowerowych.

Postanowiliśmy więc sprawdzić, jak w tej sprawie szkoli się i egzaminuje kierowców w Polsce.

Mariusz Sztal, ekspert BRD, szef ośrodka szkolenia kierowców IntroHL oraz były egzaminator WORD Warszawa uważa, że nie należy wiązać znaków A-7 z przejazdami rowerowymi. Jego zdaniem przy takiej interpretacji musiałby istnieć też obowiązek stawiania znaków D-1 oznaczających drogę z pierwszeństwem przejazdu na drogach dla rowerów.

Jego zdaniem wystarczającymi do zrozumienia sytuacji na przejazdach są znaki D-6a oraz D-6b, a także nakazy dla kierowcy opisane w ustawie Prawo o ruchu drogowym. Jak więc zachować się dziś przed przejazdami rowerowymi? – Dojeżdżając do przejazdu dla rowerów kierowca powinien zachować szczególną ostrożność – mówi brd24.pl Mariusz Sztal. – A to, jak wytłumaczyły sądy, oznacza jazdę z prędkością, która pozwala zareagować na sytuację na drodze oraz m.in. obserwację otoczenia drogi. Kierowca powinien więc obserwować takie miejsce, zauważać rowerzystów i powinien przewidywać, w którym momencie oni znajdą się na przejeździe, czyli w sytuacji, w której będzie musiał udzielić im pierwszeństwa – podpowiada.

W taki sam sposób przepisy te widzi m.in. warszawska policja, która w tej sprawie nagrała specjalny film edukacyjny:

I teraz – wracając do filmu, którego autor wyrażał przekonanie o tym, iż to on znalazł się pierwszy w tym miejscu – należy zauważyć, że kierowca na filmie tej szczególnej ostrożności nie dochował. Gdy dojechał do przejazdu rowerowego, rowerzysta już na nim się znajdował. Koło roweru wyraźnie było na jezdni. To kierowca powinien więc lepiej przewidzieć sytuację, zwolnić i przepuścić rowerzystę, który zdążył wjechać na przejazd przed nim.

Uwaga! Zupełnie oddzielną kwestią jest relacja na przejeździe dla rowerów, gdy kierowca skręca w drogę poprzeczną. Wówczas prawo wyraźnie nakazuje mu ustąpić „kierującemu rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego oraz osobie poruszającej się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch, jadącym na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla pieszych i rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić”.

Łukasz Zboralski

Reklama