Connect with us

Filmy

Kierowca uwiecznił swoje wykroczenie i pyta, czy do niego doprowadził. Odpowiadamy: tak

Opublikowano

-

Jeden z tych kierowców, którzy nie mogą pogodzić się ze zmianą prawa ws. pierwszeństwa pieszych, opublikował film z przejazdu przez przejście dla pieszych. Pyta, czy popełnił wykroczenie. Odpowiedź jest prosta: tak, popełnił

Użytkownik YouTube „PrzPrzPl” opublikował w sieci film ze swojego – jak twierdzi – przejazdu samochodem. Na filmie widać, że zbliża się do przejść dla pieszych rozdzielonych wyspą. Z daleka widzi, że pieszy pokonuje pierwsze przejście, wchodzi na wyspę i zamierza iść dalej. Jednak kierowca nie ustępuje pieszemu i ten musi się zatrzymać.

Zmuszenie pieszego do zatrzymania to nieustąpienie mu pierwszeństwa

Kierowca zadał na filmie pytanie „czy doszło do wykroczenia”. Jednak z dyskusji pod jego filmem na YouTube wynika, że niczego nie chce się dowiedzieć – za to jest jednym z tych, którzy upierają się, iż pieszy ma pierwszeństwo dopiero na przejściu i zmiana prawa od 1 czerwca 2021 r. niczego w Polsce nie zmieniła. Jest zresztą w tej dyskusji utwierdzany przez Piotra Krzemienia, sądowego biegłego, który sprzeciwiał się zmianie prawa ws. pieszych, a po nowelizacji utrzymuje w publicznych wpisach, że pieszy ma pierwszeństwo w Polsce dopiero, gdy stoi w rozkroku nad krawężnikiem przy przejściu.

Zanim jednak przejdziemy do kuriozalnych komentarzy, wytłumaczmy, dlaczego na filmie widać zarejestrowane wykroczenie, za które autorowi nagrania grozi 1500 zł mandatu od policji.

Po pierwsze, na filmie widać, że kierowca zbliżając się do przejścia dla pieszych miał dobry ogląd sytuacji. Widział pieszego, który pokonał pierwsze przejście dla pieszych, wszedł na wyspę i zamierzał przejść po drugim przejściu dla pieszych. Intencje pieszego dla kierowcy były jasne (nie można było spodziewać się, że pieszy wszedł na wyspę rozdzielającą przejścia, by tam pozostać).

Nie należy inaczej zinterpretować tej sytuacji, jak tak, że pieszy był właśnie tym „wchodzącym” na przejście, któremu nowelizacja prawa nakazuje wreszcie w Polsce ustępować zanim postawi stopę na pasach. Tylko taka interpretacja polskiego zapisu jest w pełni zgoda z duchem nowelizacji oraz Konwencją Wiedeńską – ta nakazuje wprost ustąpić pieszemu „zamierzającemu przejść” przez przejście dla pieszych.  Na takie rozumienie nowego prawa wskazywał już m.in. dr Mikołaj Małecki, wykładowca prawa karnego na Uniwersytecie Jagiellońskim.

„Określenia >>wchodzący<< nie można rozumieć zbyt wąsko, zarówno w aspekcie czasowym, jak i przestrzennym. Wchodzenie na przejście nie ogranicza się do wykonania jednego kroku, decydującego o tym, że z przestrzeni chodnika przenosimy się jedną nogą na obszar jezdni. Czynność ta nie ogranicza się do jednego ruchu ciała, który trwa sekundę. Obrazowo nie wygląda to więc tak, że ktoś stojący obiema stopami na chodniku odrywa i unosi jedną nogę tak, że w kolejnym kroku jest w stanie postawić ją już na jezdni, i dopiero wówczas, od momentu uniesienia nogi pieszy przez momencik „wchodzi” na jezdnię, bo w kolejnym kroku już przez nią „przechodzi”. Gdyby to rozumieć w ten sposób, byłby to kompletnie niefunkcjonalny absurd” – czytamy w analizie dr Małeckiego.

Dalsza interpretacja zachowania kierowcy jest bardzo prosta – wystarczy przypomnieć, jak prawo określa ustąpienie pierwszeństwa pieszemu.  Mówi o tym art. 2 Prawa o ruchu drogowym:

„23)
ustąpienie pierwszeństwa – powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, pieszego – do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku, a osobę poruszającą się przy użyciu urządzenia wspomagającego ruch – do zatrzymania się, zmiany kierunku albo istotnej zmiany prędkości;”.

Na nagraniu widać, że pieszy zmuszony został do zatrzymania się. W ten sposób zachował się prawidłowo i nie skorzystał na siłę ze swojego pierwszeństwa. Jasnym jest jednak, że kierowca zmuszający pieszego do zatrzymania się popełnił wykroczenie zagrożone grzywną 1500 zł.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM, KIEDY NIE USTĘPUJE SIĘ PIESZEMU NA PASACH W PORADNIKU „JEDŹ ŚWIADOMIE” BRD24 I PZU

Uwaga na niebezpieczne internetowe teorie

Autor nagrania – który rzekomo chciał się dowiedzieć, czy popełnił wykroczenie – w dyskusji na YouTube pozostaje odporny na wszystkie argumenty dotyczące prawa. Utrzymuje, że mimo zmiany przepisów w Polsce, pieszy nadal ma pierwszeństwo dopiero wtedy, gdy znajdzie się na „zebrze” – tak, jak było do 1 czerwca 2021 r.

„Zgodnie z art. 2 pkt 11 Prd „przejście dla pieszych” oznacza „POWIERZCHNIĘ JEZDNI, drogi dla rowerów lub torowiska przeznaczoną do przechodzenia przez pieszych, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi”. NIE chodnika czy wysepki azylowej. W związku z tym faktem – WCHODZENIE NA PRZEJŚCIE dla pieszych rozpoczyna się dokładnie w momencie WCHODZENIA NA POWIERZCHNIĘ JEZDNI.
Ani nawet ułamka sekundy wcześniej” – pisze użytkownik PrzPrzPl.

Co gorsza, w takim myśleniu utwierdza go w Internecie Piotr Krzemień. To biegły sądowy, który od początku sprzeciwiał się zmianie prawa ws. pieszych m.in. podczas posiedzeń organizowanych przez polityków Konfederacji. „(…) ten nie był wchodzącym. On był zbliżającym się do pdp” – pisze o pieszym z filmu Krzemień. Czyli interpretuje prawo dokładnie w taki sposób, który karnista z UJ nazwał absurdem.

Biegły Krzemień w internetowych dyskusjach sięga po wypowiedzi urzędników resortu infrastruktury i próbuje dopasować je do teorii w myśl której „wchodzącego” pieszego w polskim prawie nie można interpretować jako tego, który zaraz na przejście wejdzie i widać jego zamiar. Jednak urzędnicy resortu dawno już spłatali takim wyznawcom figla – opublikowali spot w kampanii rządowej, który przypomina o nowym prawie. Na tej animacji dotyczącej ustępowania pieszym widać sytuację z pieszą dopiero zbliżającą się do przejścia, z widocznym zamiarem jego pokonania. I według spotu jest to już sytuacja, w której kierowca powinien przygotować się do ustąpienia pierwszeństwa.

Piotr Krzemień posuwa się niestety o wiele dalej w swoich stwierdzeniach. Uważa, że nawet, gdyby pieszy wszedł na przejście i został potrącony, to… nie miałby w tej sytuacji pierwszeństwa. „gdyby kontynuował wejście to wszedłby bezpośrednio przed jadący pojazd, zmuszając go do gwałtownego i intensywnego hamowania. W takiej sytuacji czynem nielegalnym pieszy nie może uzyskać pierwszeństwa”  – uważa Krzemień.

To oczywista nieprawda. To, że pieszy nie może wykorzystać swojego pierwszeństwa na siłę – bo prawo mu tego zabrania – nie oznacza, że pierwszeństwa w tej sytuacji zostaje pozbawiony. Po prostu w niektórych sytuacjach pieszy może przyczynić się do zaistnienia wypadku, nijak nie zdejmie to jednak odpowiedzialności z kierowcy, który powinien być przygotowany do ustąpienia pieszemu na pasach.
Tego rodzaju teorie mogą być niebezpieczne – kierowcy, którzy wezmą je za dobrą monetę, mogą popaść w poważne kłopoty.

luz