Connect with us

Filmy

Kolejny pokarany kamerką. Bo trąbił i śmiał się, że ktoś staje na „zielonej strzałce”

Opublikowano

-

Dzięki nagraniom z rejestratorów samochodowych można doprowadzić do ukarania nie tylko za agresję drogową. Także za zwykłe łamanie przepisów. Jest kolejny taki dowód

Coraz częściej kierowcy, którzy mają rejestratory samochodowe doprowadzają do karania innych, którzy łamią reguły. I nie chodzi tu już tylko o „agresję drogową”. Niedawno opisywaliśmy przypadek kierowcy, który został ukarany za brak bezpiecznego odstępu. Dowodem było nagranie z samochodowego rejestratora [CZYTAJ O TYM]. Teraz mamy dowód, że można też ukarać za nagranie z brakiem zatrzymania się przed sygnalizatorem S-2.

Sytuacja, którą zarejestrował jeden z kierowców, wydarzyła się 22 lipca we Wrocławiu na skrzyżowaniu ulic Szybowcowej i Bajana. Kierowca nagrywający dojechał do sygnalizatora S-2, na którym miał tzw. zieloną strzałkę do skrętu warunkowego w prawo. Zgodnie z przepisami zatrzymał się przed sygnalizatorem. Wówczas kierowca audi jadący za nim zaczął go popędzać i trąbić.

Jak słychać w dalszej wymianie zdań obtrąbiony kierowca tłumaczył, że przed sygnalizatorem S-2 należy zatrzymać się tak, jak przed znakiem STOP. Został przez kierowcę audi wyśmiany.

Ostatni śmiał się jednak kierowca z rejestratorem. Zgłosił sprawę na policję. Ta – jak wynika z pisma zaprezentowanego na filmie – ukarała kierowcę audi za to zachowanie mandatem karnym. Jak wynika z informacji brd24.pl ten mandat nałożyli policjanci z Komisariatu Wrocław Fabryczna na ul. Połbina.

Dramatyczna niewiedza czy ignorancja?

Jak wynika z badań, w Polsce nakaz zatrzymania się przed sygnalizatorem S-2 ignorują prawie wszyscy kierowcy. Poświadczają to też rozmaite akcje policyjne, podczas których za to wykroczenie mandaty wręczane są masowo. Nikt nie badał jednak, czy kierowcy mają świadomość, jakie zachowanie wymusza ten sygnalizator, czy po prostu ten sygnał, tak jak i wiele innych na drogach, traktują „po swojemu”.

ai