Connect with us

Filmy

Olsztyn. Motorniczy nie ustąpił na pasach. Internet znów wini dziecko. A najbardziej winni są urzędnicy

Opublikowano

-

Ta sprawa szokuje na wielu poziomach. Po pierwsze dlatego, że władze Olsztyna utrzymują skandalicznie niebezpieczne przejście, którym chodzą dzieci. Po drugie, że motorniczy nie znają prawa i narażają pieszych. Po trzecie wreszcie – że mieszkańcy znów wieszają psy w Internecie na najmniej winnym tego dziecku

Wczoraj portal Olsztyn.com.pl opublikował film od czytelnika. Ten był wyraźnie zbulwersowany zachowaniem motorniczego, który nie ustąpił dziecku przechodzącemu przez przejście dla pieszych. Chłopiec musiał się zatrzymać, by nie zostać rozjechanym. „Czy kierowca tramwaju czuje się jak król jezdni? Dziecko może nie mieć takiej świadomości, że tramwaj ma pierwszeństwo… Osoba za sterami powinna mieć więcej rozumu” – napisał autor filmu cytowany przez portal.

W tej sprawie jest jednak więcej nieprawidłowości…

Takiego przejścia nie powinno być. Władze Olsztyna narażają dzieci

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej – złej infrastruktury, za które odpowiadają władze Olsztyna. Gdyby nie tak fatalnie zaprojektowane przejście, nie dochodziłoby tu do takich niebezpiecznych sytuacji.

Skandalicznym jest utrzymywanie przejścia dla pieszych, o którym zarządca drogi wie, że jest często uczęszczane przez dzieci – bo dodał specjalne oznakowanie dla kierowców tzw. „Agatkę”, które o tym informuje – i jednocześnie zmusza dzieci do przekraczania przejścia bez sygnalizacji świetlnej, przez w sumie cztery pasy ruchu i torowisko. Tego rodzaju przejście powinno istnieć wyłącznie z sygnalizacją świetlną.

To, co się później dzieje na taki przejściu – czyli takie sytuacje, jak na filmie  – jest konsekwencją nieodpowiedzialności zarządcy drogi.

Drugi problem, to zachowanie motorniczego. On jest dorosłym człowiekiem, ze specjalistycznymi uprawnieniami do prowadzenia pojazdu szynowego. Jako prowadzący pojazd musi widzieć, że zbliża się do przejścia dla pieszych z dodatkowym ostrzeżeniem o dzieciach. Skoro zarządca drogi wpuszcza go w taką pułapkę, motorniczy powinien tam zwolnić na tyle, by móc zatrzymać się przed dzieckiem, które – jak widać na nagraniu – było już na przejściu dla pieszych. Zaznaczmy jednak, że nagranie zaczyna się w momencie, gdy dziecko już jest w głębi przejścia dla pieszych. I nie wiemy, jak daleko był motorniczy, gdy dziecko postawiło stopę na zebrze.

Jak to jest z tymi tramwajami i pieszymi?

Trzeci problem, to brak rozumienia zasad drogowych, którym wykazują się komentujący ten film mieszkańcy Olsztyna. Przywołują oni zasadę, która nie brzmi tak, jak im się wydaje. Uważają bowiem, że pieszy nie ma pierwszeństwa na pasach przed tramwajem. Tak nie jest.

Przypomnijmy. Zasady dotyczące zachowania kierowców i pieszych opisano w Prawie o ruchu drogowym w dwóch miejscach. Pierwszym jest art. 26, który wylicza „Obowiązki kierującego wobec pieszych”. Mówi on kierującym o tym, jak muszą zachować się przed i na przejściu dla pieszych:

1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu albo wchodzącemu na to przejście, z zastrzeżeniem ust. 1a.

1a. Kierujący tramwajem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność, zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na tym przejściu.

W prawie widać różnicę w obowiązkach kierowców pojazdów i kierowców tramwajów. Na czym ona polega? Kierowcy tramwajów nie muszą ustępować pierwszeństwa pieszym dopiero wchodzącym na przejście, ale muszą oczywiście ustąpić tym, którzy na pasach już się znajdują. Gdy widzą pieszego na pasach – a nie takiego, który dopiero tam zamierza wejść – mają obowiązek zwolnić tak, aby w niego nie wjechać.
Skąd ta różnica? Ustawodawca doszedł do wniosku, że droga hamowania pojazdów szynowych jest na tyle odmienna – o wiele dłuższa.

Pod tym względem można pokusić się o stwierdzenie, że motorniczy z Olsztyna – widząc dziecko będące już na pasach – popełnił groźne wykroczenie.

Co mają jednak wiedzieć piesi, którzy przechodzą przez przejście z torami tramwajowym? Oni mają swoje obowiązki wpisane w innym miejscu Prawa o ruchu drogowym To artykuł 13., który objaśnia pieszym zasady „Przechodzenie pieszego przez jezdnię, drogę dla rowerów lub torowisko; pierwszeństwo pieszych na pasach”.

1a. Pieszy znajdujący się na przejściu dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem. Pieszy wchodzący na przejście dla pieszych ma pierwszeństwo przed pojazdem, z wyłączeniem tramwaju.

Prawo mówi więc pieszym, że – oczywiście zachowując ostrożność i nie narażając własnego życia, gdy kierujący pojazdami łamią prawo i nie zamierzają im ustąpić – mają pierwszeństwo przed pojazdami, gdy już są na przejściu, ale też gdy dopiero będą na nie wchodzić. W sytuacji z tramwajami jest inaczej. Nie mają pierwszeństwa, zanim nie będą na pasach. Mają pierwszeństwo tylko, gdy na pasach już są. Wówczas motorniczy musi im ustąpić.

Przykry polski zwyczaj obwiniania dzieci

W przypadku tego filmu w sieciach społecznościowych wiele komentarzy próbuje za całą sytuację w Olsztynie obwinić dziecko. Zupełnie niesłusznie. Dziecko zachowało pełną ostrożność, zauważyło motorniczego, który nie ustąpi mu pierwszeństwa i zwolniło krok. I znów przypomnijmy, czym jest według prawa nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu: to zmuszenie pieszego do przyspieszenia kroku, zwolnienia bądź zatrzymania się.

Obwinienie dzieci za niewiedzę zarządców dróg i złe zachowanie kierujących pojazdami jest w Polsce wciąż bardzo popularne. Nikt nie wytłumaczył dobrze rodakom, że owszem, dzieci musimy wciąż przestrzegać i uczyć, by wybierały jak najbezpieczniejsze zachowania na drodze, jednak musimy pamiętać, że to wciąż są tylko dzieci – i w ich wieku czymś naturalnym jest, że mogą zachować się sprzecznie z regułami. W dodatku dzieci do 10. roku życia mają – wynikających z ich rozwoju – poważny kłopot z oceną odległości i prędkości pojazdów. Zwykle nie potrafią dobrze wybrać momentu, w którym powinny wkroczyć na drogę. To dlatego uczymy je głównie, by zawsze czekały, aż kierowca pojazdu całkowicie się zatrzyma przed przejściem. Czasem jednak dzieci uznają, że auto jest bardzo daleko od nich…

Wielu kierowców – i niestety nawet rzecznik lubelskiej policji – obwiniało ostatnio publicznie dzieci, którym na przejściu dla pieszych pierwszeństwa nie ustąpił kierowca ciężarówki. Tymczasem jedno z tych dzieci popełniło błąd w ocenie tego, czy może wejść na pasy, ale to kierowca popełnił poważne wykroczenie, za które będzie odpowiadać (policja prowadzi postępowanie w tej sprawie).

Zauważmy także, że – tak, jak w Olsztynie – niebezpieczna sytuacja w Radawcu Dużym powstała dlatego, że zarząd dróg wojewódzkich w tym miejscu w sposób skandaliczny zorganizował ruch. Zarządca pozwolił bowiem kierowcom przejeżdżać przez przejście z prędkością dopuszczalną wynoszącą 70 km/h. Takich przejść dziś w Polsce nie wolno organizować (niestety żaden minister nie miał odwagi nakazać likwidacji tych już istniejących)

 

Warto przy okazji odnotować hipokryzję dorosłych kierowców, jak i samej policji w Polsce. Dwa lata temu Policja z Braniewa opublikowała w Internecie film, na którym pieszy popełnił taki sam błąd, jak jedna z dziewczynek, która musiała uciekać z przejścia w Radawcu Dużym. Błąd polegał na tym, że pieszy, tak samo jak dziecko na innym nagraniu, wszedł na pasy mimo tego, iż kierowca ciężarówki wcale nie zamierzał się zatrzymać. Przez to musiał uciekać z przejścia, by nie zostać rozjechanym.

Po publikacji tego nagrania jednak nikt nie obwiniał dorosłego pieszego i nie widział winy głównie w jego zachowaniu. Policja też nie miała żadnych wątpliwości, kto zawinił – ukarała kierowcę ciężarówki mandatem w kwocie 1500 zł i 15 punktów karnych.

Łukasz Zboralski