Connect with us

Prawo

Pierwszeństwo pieszych. Ekspertyza: projekt Bublewicz nie potrzebuje dopisku posłów

Projekt dający pierwszeństwo pieszym jeszcze przed pasami nie potrzebuje kontrowersyjnego dopisku o tym, że muszą oceniać odległość od zbliżającego się pojazdu, jego prędkość i warunki drogowe – wynika z ekspertyzy prawnej, do której dotarł portal brd24.pl

Opublikowano

-

Projekt dający pierwszeństwo pieszym jeszcze przed pasami nie potrzebuje kontrowersyjnego dopisku o tym, że muszą oceniać odległość od zbliżającego się pojazdu, jego prędkość i warunki drogowe – wynika z ekspertyzy prawnej, do której dotarł portal brd24.pl

Posłanka Beata Bublewicz (PO). Źródło: facebook

Analiza prawna uznaje, że projekt dający bezpieczeństwo pieszym jeszcze przed pasami jest bardzo ważny. Ale powinien być przyjęty w kształcie zaproponowanym przez posłankę Beatę Bublewicz (PO). Fot. Facebook

Czy posłowie pracując ponad rok nad projektem dającym większe prawo pieszym trudzili się na próżno? Tak wynika z ekspertyzy prawnej wykonanej dla Klubu Parlamentarnego PO, do której dotarliśmy.

Chodzi o projekt posłanki Beaty Bublewicz (PO), który ma wprowadzić wielką zmianę na polskich drogach. Tak jak w wielu europejskich krajach piesi będą mieli pierwszeństwo przed samochodami nie tylko, gdy już są na przejściu (tak, jak obecnie), ale już wtedy, gdy oczekują na przejście przez jezdnię.
Projekt utknął w komisjach, gdzie wdrożenie nowych przepisów przeciągnęły nie zawsze merytoryczne dyskusje parlamentarzystów. Powołano nawet podkomisję nadzwyczajną. I w toku jej prac posłowie po swojemu przerobili zamysł Bublewicz. Zgodzili się na zapis o pierwszeństwie pieszego jeszcze przed pasami. Jednak dodali zapis, który wzbudził kontrowersje. Zgodnie z nim pieszy ma pierwszeństwo, ale… „przed wejściem na przejście dla pieszych uwzględnia odległość od zbliżającego się pojazdu, jego prędkość i warunki drogowe”.

Analiza prawna: pieszy już dziś musi być ostrożny

Okazuje się jednak, że zapis dodany w podkomisji nadzwyczajnej nie ma sensu. Tak wynika z analizy prawnej sporządzonej na zlecenie Biura Prawnego Klubu Parlamentarnego PO. Opinię datowaną na 1 grudnia 2014 r. sporządziła radca prawny Elżbieta Kosińska-Kozak z Kancelarii Prawniczej  „LEX – EL”.

Zdaniem prawniczki posłowie niepotrzebnie mnożą zastrzeżenia wobec pieszych. Takie przewiduje bowiem Konwencja o ruchu drogowym (międzynarodowy traktat, który przyjęła także Polska – red.). Stanowi ona, że „na przejściach dla pieszych piesi nie powinni wchodzić na jezdnię bez uwzględnienia odległości i szybkości zbliżających się pojazdów” – pisze prawniczka.

W dodatku taki zakaz jest już także w ustawie Prawo o ruchu drogowym, którą posłowie zmieniają. Zgodnie z nim „zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych” – zaznaczono w analizie.

Radca prawny wskazuje też, że Prawo o ruchu drogowym zobowiązuje również pieszych, by zachowali szczególną ostrożność „polegającą na zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie”.
Zdaniem radcy zachowanie szczególnej ostrożności polega także na:
– ocenie prędkości i odległości jadących pojazdów,
– rezygnacji z przechodzenia w miejscach niedostatecznej widoczności (w pobliżu wierzchołków, wzniesień, zakrętów),
– upewnieniu się, czy ani z lewej, ani z prawej strony nie nadjeżdża pojazd,
– spokojnym wkraczaniu na jezdnię,
– kierowaniu się najkrótszą drogą wzdłuż po przejściu dla pieszych do przeciwległej krawędzi, tzn. prostopadle do osi jezdni, chyba że znaki poziome wskazują inaczej.

Konkluzja? Projekt Bublewicz jest ważny i dobry bez dopisku posłów

W konkluzji analizy prawnej przeczytać można, że zmiana prawna zaproponowana przez posłankę PO wprowadzająca pierwszeństwo pieszych jeszcze przed wkroczeniem na jezdnię jest „silnie uzasadniona”. Radca prawny jednocześnie rekomenduje wprowadzenie tej zmiany zgodnie z projektem przygotowanym przez Beatę Bublewicz. A więc bez dopisanego w podkomisji nadzwyczajnej.

Przeczytaj całą analizę prawną

Łukasz Zboralski