Connect with us

Prawo

Pijany kierowca straci pojazd nawet za 0,5 promila. Nagły zwrot w zmianie prawa

Opublikowano

-

Rząd zmieni zasady odbierania samochodów pijanym kierowcom. Projekt trafił już na Komitet Stały Rady Ministrów. Jest w nim ogromna zmiana. Nie będzie już minimalnego progu 1,5 promila, po którym będzie można odebrać auto kierowcy. Sędzia będzie mógł tak orzec w przypadku każdego przestępstwa prowadzenia w stanie nietrzeźwości
Wczoraj policja zabezpieczyła samochód kierowcy, który miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie. Jednak prokurator zdecydował się go wydać innej osobie pod opiekę. Fot. Policja

Samochód kierowcy, który miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie. Zabezpieczony przez policję. Fot. Policja

Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości, który zmieni zasady konfiskaty pojazdów pijanym kierowcom, trafił już na Komitet Stały Rady Ministrów. Jest już więc blisko do tego, by proponowane zmiany zatwierdził rząd – a wówczas nowelizacja zostanie przesłana do Sejmu. Nowe zapisy, nad którymi będzie zastanawiała się Rada Ministrów są jednak inne niż te, które wstępnie proponowano. Konfiskata pojazdów będzie pod pewnym względem bardziej dotkliwa.

Przepadek możliwy już od 0,5 promila

Główny powód zmiany prawa w projekcie został utrzymany. Chodzi o to, że nie będzie już automatycznego przepadku pojazdów. Za każdym razem to sędzia będzie decydował, czy powinien zabezpieczyć społeczeństwo przed człowiekiem, który wsiada w stanie nietrzeźwości do auta i utrudnić mu popełnienie tego przestępstwa po raz kolejny poprzez odebranie pojazdu. Tak działa prawo konfiskaty w wielu krajach UE, które je stosują. Nawet w Danii, gdzie kierowcom odbiera się samochody także za zbyt szybką jazdę, decyzja pozostaje w rękach sędziego. Tam sędziowie z tego narzędzia nie wahają się korzystać.

Po konsultacjach resort sprawiedliwości zdecydował się uwzględnić kilka jednak zmian w projekcie. Najważniejszą wydaje się zmiana zaproponowana przez karnistę dr Mikołaja Małeckiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Małecki opowiedział się w swojej ekspertyzie (CZYTAJ CAŁĄ EKSPERTYZĘ W FORMACIE PDF) za tym, by to sędzia zawsze decydował o przepadku pojazdu. Jego zdaniem spowoduje to m.in. konieczność każdorazowego uzasadnienia użycia takiego narzędzia przez sędziego, co w większym stopniu wyeliminuje „nieuzasadnione orzekanie tego rodzaju środka”.

Dr Małecki zauważył jednak, że obecne odbieranie pojazdów kierowcom zostało umożliwione tylko w przypadku osiągnięcia przez kierującego pojazdem (który nie spowodował wypadku) stanu nietrzeźwości 1,5 promila lub więcej. „Po pierwsze, wybór takiej a nie innej granicy stanu nietrzeźwości, wykluczającej możliwość orzeczenia przepadku pojazdów wobec sprawców mniej nietrzeźwych, nie był podyktowany jakimikolwiek argumentami i nie został uzasadniony w projekcie nowelizacji, mocą której wprowadzono do ustawy karnej analizowany przepis. Nie ma przy tym racjonalnych argumentów wskazujących na to, że sprawcy prowadzącemu pojazd w sposób brawurowy i niebezpieczny, w stanie nietrzeźwości, gdy stężenie alkoholu wynosi aż 1,4 promila nie grozi w ogóle przepadek pojazdów, sprawcy zaś prowadzącemu pojazd w niewiele większym stanie nietrzeźwości grozi orzeczenie tego dolegliwego środka. Po drugie, wybór wskazanych wartości granicznych nie znajduje merytorycznego uzasadnienia w danych opisujących skutki spożycia określonej ilości alkoholu w kontekście zachowania się sprawcy prowadzącego pojazd i zagrożeń mogących wynikać z jego stanu nietrzeźwości” – zwrócił uwagę karnista w ekspertyzie.

Dlatego zaproponował, żeby przepadek pojazdu sędzia mógł orzekać wobec każdego kierowcy popełniającego przestępstwo prowadzenia pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości. Ta uwaga została w ministerialnym projekcie uwzględniona.

„Uwaga uwzględniona. Dokonano zamiany brzmienia art. 178a § 5 k.k. i zrezygnowano ze wskazywania progu nietrzeźwości od którego możliwe jest fakultatywne orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego” – napisało Ministerstwo Sprawiedliwości w raporcie z konsultacji publicznych.

Jeśli więc projekt w takim kształcie zostanie przyjęty przez rząd, a potem przegłosowany w parlamencie, konfiskata pojazdu będzie grozić znacznie większej liczbie kierowców niż do tej pory.

Do tej pory skonfiskowane – już przepadną

Ministerstwo Sprawiedliwości rozwiało też wątpliwości niektórych sędziów dotyczące tego, co będzie się działo z samochodami skonfiskowanymi na mocy wyroków, które zapadną przed zmianą prawa. Sąd Rejonowy w Pszczynie proponował w związku z tym np. ponowne rozpatrzenie spraw wcześniej zakończonych i dodanie zapisów przejściowych.

„Przepadek nie jest karą, ani środkiem karnym, więc przepisy ustawy winny zawierać przepis intertemporalny, np.: w sprawach prawomocnie zakończonych, art. 4 k.k. co do przepadku pojazdu stosuje się odpowiednio lub że art. 4 k.k nie ma w tych sprawach zastosowania. Chodzi o sytuację, czy gdy przepisy wejdą w życie, sądy będą musiały zwracać samochody, co do których orzeczono przepadek. Sędziowie mają też wątpliwości, co do sytuacji, gdy ustawa wejście w życie, a wyroki co do przepadku będą na etapie rozpoznawania apelacji – być może należałoby tę kwestię powierzać ponownie sądom rejonowym w trybie art. 420 k.p.k.” – napisał Sąd Rejonowy w Pszczynie w uwagach przesłanych resortowi”.

Ministerstwo wyraziło jasne zdanie – samochody, które zostały skonfiskowane do tej pory, nie będą po prostu zwracane. „Jeżeli zmiana ustawy nastąpi po wydaniu orzeczenia, a przed uprawomocnieniem, to w razie wniesienia środka odwoławczego organ drugiej instancji, rozpoznając sprawę, będzie miał na uwadze przepis art. 4 § 1 k.k. W zakresie prawomocnych orzeczeń przepadku pojazdów, brak jest podstaw do zwracania pojazdów i ingerencji w treść orzeczeń. Zauważyć należy, że projekt ustawy nie przewiduje uchylenia przepisów dotyczących przepadku pojazdów, a odstąpienie od obligatoryjności na rzecz fakultatywnego orzekania przepadku. W przedmiotowej sprawie intencją projektodawcy nie jest wyłączenie stosowania art. 4 § 1 k.k.” – napisał resort i uwagę sądu z Pszczyny odrzucił.

Łukasz Zboralski