Connect with us

Społeczeństwo

200 skasowanych pytań na prawo jazdy i żadnych nowych. Resort Adamczyka wycina sprawę pieszych?

Opublikowano

-

Od 1 czerwca obowiązuje nowe prawo dotyczące pierwszeństwa na przejściach dla pieszych. Tymczasem kierowców tego się nie uczy – do dziś nie ma pytań weryfikujących tę wiedzę na egzaminie na prawo jazdy. Czy odpowiedzialni za to urzędnicy resortu infrastruktury celowo unikają określenia, jak właściwie kierowcy powinni się zachowywać?
Stanowisko do zdawania egzaminów teoretycznych Źródło: word.radom.pl

Stanowisko do zdawania egzaminów teoretycznych Źródło: word.radom.pl

System egzaminowania kierowców nie nadążył za istotnymi zmianami Prawa o ruchu drogowym. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji (Ministerstwo Infrastruktury nie odpowiedziało jeszcze na nasze pytania), w bazie pytań egzaminacyjnych nie przybyło ani jedno pytanie dotyczące zachowania kierowców w relacji do pieszych mających pierwszeństwo jeszcze przed znalezieniem się na przejściu dla pieszych.

Mamy więc w Polsce prawo nakazujące bezpieczniejsze zachowania kierującym pojazdami, ale resort infrastruktury nie zdążył uczynić nic, by zgodnie z nim przygotowywać ludzi, których wypuszczamy na drogi jako nowych kierowców. To samo w sobie jest już karygodnym zaniedbaniem. Sprawa jednak może mieć dużo głębsze drugie dno.

Z bazy pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy skasowano bowiem ok. 200 pytań. Jak twierdzą nasi informatorzy, trudno było się dopatrzeć klucza w tym wymazywaniu zadań. Komisja działająca w ministerstwie infrastruktury – zajmują się nią pracownicy Departamentu Transportu Drogowego – usuwała zagadnienia z różnych sfer. Wspólnym mianownikiem dla niektórych okazało się… posiadanie obrazu z pieszym stojącym przed przejściem dla pieszych.

Wygląda więc na to, że urzędnicy ministra Andrzeja Adamczyka spóźnili się z dostosowaniem systemu egzaminowania kierowców do nowej sytuacji, ale też bardzo chcieli uniknąć w ogóle dotykania tej sprawy podczas szkolenia polskich kierowców.

Pikanterii dodaje sprawie fakt, że za pytania egzaminacyjne odpowiadają urzędnicy, którzy – jak ujawniliśmy w portalu brd24.pl – z komisji w resorcie infrastruktury uczynili sobie miejsce dodatkowego zarobkowania. Sami brali udział w pisaniu rozporządzenia, które powołało ciało przez nich następnie obsadzone – czytaj o tym więcej).

Dlaczego nie chcą uczyć nowych zachowań?

Przypomnijmy: jedną z najważniejszych zmian w Prawie o ruchu drogowych od 1 czerwca jest ustawowy nakaz dla kierowców ustępowania pieszym, zanim ci jeszcze znajdą się na przejściu dla pieszych. Zgodnie z nową regułą kierowca ma dojeżdżając do przejścia zmniejszyć prędkość i ustąpić pierwszeństwa pieszym znajdującym się na pasach, ale i dopiero na nie wchodzącym.

Od początku urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury jak ognia unikali precyzowania tego, co znaczy pieszy „wchodzący”. Ktoś w resorcie wolał nie stawiać kropki nad „i” w tej sprawie. Nawet spoty edukacyjne zamówione przez działającą w tym resorcie Krajową Radę BRD zgrabnie ominęły sedno sprawy, choć kierowcy w Polsce domagali się wyjaśnienia – kiedy pieszych przed przejściem powinni uznawać za tych, którzy mają już pierwszeństwo.

Wskazówką tej niechęci urzędników może być niedawno opublikowana analiza karnisty i wykładowcy Uniwersytetu Jagiellońskiego dr. Mikołaja Małeckiego. Wskazał on bowiem, iż skracanie pojmowania „wchodzącego” pieszego jedynie do kogoś w momencie przekraczania krawężnika byłoby czynieniem z tego przepisu „niefunkcjonalnego absurdu”. Dr Małecki zauważył, że wchodzenie na przejście jest procesem i powinno się za „wchodzącego” pieszego uznawać tego, którego w większości krajów Zachodniej Europy (ale i w Konwencji Wiedeńskiej o ruchu drogowym, którą Polska dekady temu ratyfikowała) określono jako pieszego wyrażającego zamiar wejścia na przejście. Przy tym – musi być to zamiar, który kierowca jest w stanie rozpoznać. Karnista wskazał, że pieszy jasno zmierzający w stronę przejścia i np. zatrzymujący się, by upewnić się o tym, iż kierowca mu ustąpi – a nakazuje mu to zasada zachowania szczególnej ostrożności – nadal jest w procesie „wchodzenia” na przejście. I kierowca, który nie ustępuje oczekującemu na wejście pieszemu, powinien otrzymać mandat.

Być może politycy nagle zdali sobie sprawę z tego, że dokonali prawnie głębszej zmiany niż sami chcieli. Jednak czy rozwiązaniem jest unikanie nauczania zgodnego z nowym prawem zachowania na drogach? I dokąd nas to chowanie głowy w piasek w Polsce zaprowadzi?

I czy znów Ministerstwo Infrastruktury stało się hamulcowym zmian na polskich drogach – takim samym, jakim było zanim premier Mateusz Morawiecki wprost nie zażądał napisania nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym? (Przypomnę, że wcześniej urzędnicy tego resortu w oficjalnych pismach twierdzili, że prawa w sprawie pierwszeństwa pieszych nie trzeba zmieniać).

Łukasz Zboralski