Connect with us

Społeczeństwo

„Bubel!” – były policjant rozżalony, że nie da się wstawić mandatu każdemu pieszemu z komórką

Opublikowano

-

Były medialny policjant drogówki Marek Konkolewski ubolewa, że nowe prawo nie pozwoli karać każdego pieszego mającego telefon w dłoni na przejściu dla pieszych
Marek Konkolewski jako kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Starogardu Gdańskiego na konferencji m.in. ze Sławomirem Neumannem z PO. Fot. PO/Twitter

Marek Konkolewski jako kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Starogardu Gdańskiego na konferencji m.in. ze Sławomirem Neumannem z PO. Fot. PO/Twitter

Od jutra – 1 czerwca – wchodzą w życie nowe przepisy Prawa o ruchu drogowym. TVN24 poprosiło o opinię byłego policjanta drogówki – Marka Konkolewskiego, częstego bywalca mediów w czasach, gdy reprezentował służbę.

Konkolewski w rozmowie z dziennikarzami wściekał się, że nowy przepis dotyczący zakazu używania telefonów komórkowych na przejściach dla pieszych nie został wprowadzony jako bezwzględny.

– Intencja ustawodawcy była dobra. Ja ten pomysł bardzo chwaliłem. Pieszy nie powinien korzystać z telefonu komórkowego, powinien obowiązywać bezwzględny zakaz. Natomiast ten przepis został spaprany – denerwował się Konkolewski w TVN24. – Intencje były dobre, natomiast wykonanie jest katastrofalne, dlatego że pieszy nie powinien korzystać z telefonu komórkowego bądź innego urządzenia typu tablet, gdy przechodzi przez przejście, jezdnię, torowisko. Ale tam znalazł się bubel prawny – twierdził.

Jego zdaniem bublem jest zapisanie w ustawie, że zakaz korzystania z telefonów i innych urządzeń na przejściach dotyczył będzie jedynie sytuacji, w których utrudniałoby to pieszemu właściwą obserwację drogi.

– A więc jeżeli pieszy wejdzie na przejście, będzie gadał przez telefon komórkowy, spojrzy w lewo, w prawo, w lewo i jego zdaniem oceni sytuację na drodze (…) to ten pieszy będzie bezkarny. Piesi nauczą się „regułki”, żeby w żywe oczy kpić z policjanta i tłumaczyć się, że zachowali szczególną ostrożność – oburzał się emerytowany stróż prawa. I dodawał: – Można to sparafrazować w ten sposób, słynne słowa z „Misia”, gdy szatniarz mówił do Ochódzkiego: nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi? Panie władzo, zachowałem szczególną ostrożność, upewniłem się, ten telefon nie ograniczył mi oceny sytuacji na drodze i co mi pan zrobi? Obawiam się, że będzie dochodziło do kłótni, polemik z policjantami, że ludzie nagminnie nie będą przyjmować mandatów karnych, będą stwarzać zagrożenie na przejściu, a sądy będą zawalone sprawami, wnioskami do sądów o błahe wykroczenia.

Marek Konkolewski po przejściu na emeryturę w Policji w lutym 2017 r. objął posadę szefa Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Nie zagrzał tam długo miejsca i zrezygnował z pracy we wrześniu 2018 r. Następnego dnia po odejściu z pracy został ogłoszony kandydatem PO na prezydenta swojego rodzinnego miasta – Starogardu Gdańskiego. W wyborach zdobył 15,02 proc. głosów.

ai